Najczęściej zadawane pytania (227) Ortografia (590) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (264) Etymologia (305) Historia języka (26) Składnia (336) Słowotwórstwo (139) Odmiana (333) Frazeologia (133) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (436) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3313)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Składnia2007-06-26
Czy poprawne jest zaczynanie zdania od spójnika aby?
Aby się o tym dowiedzieć, wystarczy uznać to właśnie zdanie za poprawne. Taki szyk jest możliwy, gdy sens zdania jest zachowany - wtedy zdanie nadrzędne nie musi występować jako pierwsze, mimo że zaznacza uprzedniość czynności. Należy jednak pamiętać, że spójnik aby wprowadza zdanie podrzędne, które zawsze musi być od zdania nadrzędnego oddzielone przecinkiem. W słownikach języka polskiego odnotowane są i takie konstrukcje, które wręcz wymagają użycia aby na początku, np. jeśli spójnik ten jest użyty w znaczeniu spójnika byle (wyraża życzenie), jak w zdaniu: Aby do niedzieli! Aby może też występować na początku w pytaniu: Aby na pewno przyjdzie?
Marcin Kluczny

Spójnik ten w tekstach mówionych przyjmuje wariant żeby. Aby jest w mowie dość pretensjonalne i pryncypialne. Służy łączeniu zdań podrzędnych, zwłaszcza celowych, a miejsce zdania podrzędnego jest przede wszystkim po nadrzędnym: Ministrowie spotkali się, aby omówić plan działań. O wiele lepiej zatem użyć żeby i to w zdaniu drugim z kolei, czyli podrzędnym: Umówimy się, żeby pogadać. A czy żeby może stać na początku zdania, to już inna historia... Dopowiem więc krótko, że elastyczny szyk zwłaszcza języka mówionego dopuszcza takie sytuacje i nie są one błędem!
Iwona Loewe

Odmiana2007-06-26
Słyszałem, że jest niepisana reguła, mówiąca, że jeśli ponad 50% społeczeństwa mówi daną formę, jest ona uznawana za poprawną... Tak słyszałem w przypadku formy ja poszedłem zamiast ja poszedłem i w gazecie pisze zamiast w gazecie jest napisane. Czytałem wcześniejsze odpowiedzi i znalazłem, że poszedłem jest poprawna, a poszedłem - nie. A co z tym pisaniem? A ta reguła?
Owa "niepisana reguła" to tzw. uzus językowy. Zjawisko to jest ściśle związane z nieustannym rozwojem i przekształcaniem się języka, jako że jest on „tworem żywym". Uzus jest pewnego rodzaju społeczną „adaptacją" systemu językowego. Jest znacznie bardziej liberalny od normy językowej, w której został określony zbiór zasad poprawnego posługiwania się polszczyzną. Organem trzymającym pieczę nad polszczyzną jest działająca od 10 lat Rada Języka Polskiego, od 2000 roku funkcjonująca na mocy Ustawy o języku polskim, uchwalonej przez Sejm RP. Zasady niezatwierdzone przez normę pozostają poza nią. Rada Języka Polskiego „obserwuje" tendencje panujące we współczesnej polszczyźnie i stosownie do nich podejmuje swoje decyzje, jednak w przypadku wyrażenia !w gazecie pisze nie przewiduję żadnych rewolucji. Forma pisze czasownika pisać odnosi się do 3. osoby liczby pojedynczej strony czynnej i oznacza czynność wykonywaną przez podmiot. W przypadku formy jest napisane mamy do czynienia ze stroną bierną, która diametralnie zmienia nam sens całego wypowiedzenia (tutaj - na właściwy). Dlatego wątpię, by kiedykolwiek wyrażenie !w gazecie pisze (w znaczeniu: ‘jest napisane’) zostało zaaprobowane jako poprawne. W celu zastąpienia tej błędnej formy można posłużyć się wypowiedzeniem w gazecie piszą (w domyśle: redaktorzy artykułów) lub traktuje o tym stosowny artykuł w gazecie.
Radosław Miszak
Ortografia2007-06-27
Jak napisać zwrot: Witam wszystkich tu zgromadzonych, Panie, Panów, Dzieci, Osoby starsze! (wielkimi czy małymi literami )?
Zwroty adresatywne piszemy wielkimi literami jako wyraz szacunku do osoby, do której są kierowane. Zwrot adresatywny to bezposredni zwrot do osoby, np. w liście prywatnym, w liście oficjalnym. Z zacytowanego fragmentu wynika, że jest to przemówienie kierowane do grupy osób, one są adresatami wypowiadanych słów. Z takiego to powodu należy wszystkie określenia, które w jakimś sensie zastępują nazwy własne tych osób, pisać wielkimi literami: Szanowni Państwo, Drodzy Goście; Kochane Dzieci, Czcigodny Jubilacie itp. W tekście nie ma bezpośredniego zwrotu do wymienianych osób, są one tylko wyliczane, pisownia małą literą będzie zatem właściwa. Ciekawa - nawiasem mówiąc - kolejność i podział na grupy słuchaczy: osoby starsze to też panie i panowie :-).
Aldona Skudrzyk
Ortografia2007-06-29
Piszę artykuł poświęcony przygotowanemu przez Teatr Narodowy spektaklowi pt. Merlin. Jego tematyka związana jest z siedmioma grzechami głównymi, które są na scenie odegrane, ale nie występują jako fizyczni bohaterowie. Jednak są słowem-kluczem do zrozumienia sensu przedstawienia. Czy należy pisać Siedem Grzechów Głównych czy siedem grzechów głównych? Wielką czy małą literą?
Jest to sprawa decyzji autora tekstu. Wielką literą możemy zapisywać nazwy uosobionych pojęć abstrakcyjnych, jak np.: Tego narodu Los już chyba tylko w rękach Boga. Był czas, że rządzący za swoje czyny odpowiadali przed Bogiem i Historią. Kiedyś po latach, Historia przyzna nam rację (Stanisław Barańczak). Z treści Pani pytania, choć niezbyt jasno, wynika taka właśnie możliwość interpretowania. Wyraźniej uosobienie może się odnosić do poszczególnych grzechów: Pycha, Lenistwo...
Aldona Skudrzyk
Etymologia2007-06-29
Skąd wzięło się określenie siarczysty?
Przymiotnik siarczysty pochodzi od zaświadczonego w czternastowiecznej polszczyźnie rzeczownika siara oznaczającego: 1. ‘siarkę’; 2. ‘mleko wydzielające się z gruczołów mlecznych w pierwszych dniach po porodzie’. Od XV stulecia – w formie siarka – omawiane słowo niosło sens ‘pierwiastek chemiczny, S’. Wyrazy siara / siarka mają charakter ogólnosłowiański, a ich prasłowiańska postać *sěra też miała dwa wyżej wskazane znaczenia. Dziś trudno orzec, które z tych znaczeń można by uznać za pierwotne. Wątpliwości budzą też dalsze dociekania etymologiczne (por. W. Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 2005). Słowo siarczysty o znaczeniu ‘taki, jak siarka; mocny, energiczny’ wskazuje na intensywność zjawisk czy żwawość osób nazwanych określanym rzeczownikiem, np.: siarczysty młodzian, siarczysty marsz, mazur, oberek (‘pełen temperamentu, raźny, żwawy, dziarski, krewki; będący wyrazem, objawem takiego charakteru, usposobienia’); siarczysty mróz, siarczysta gorzałka, wymierzyć komuś siarczysty policzek, przestarzałe siarczyste pioruny - rodzaj przekleństwa: ‘niech cię zabiją pioruny’ (‘mocny, silny, tęgi, zamaszysty’).
Joanna Przyklenk
Słowotwórstwo2007-06-29
Reedukacja oznacza ponowną edukację (w domyśle: pierwsza nie powiodła się). Przedrostek re- ma znaczenie ‘jeszcze raz, powtórnie’ w wyrazie reelekcja. Jakie wiec jest powiązanie reedukacji, przedrostka re- i reelekcji?
Łaciński przedrostek re- oznacza ponowienie, powtórzenie czynności, wykonywanie czegoś na nowo. Tak ogólnie zakreślony sens mają np.: reaktywacja, reasekuracja, reedycja, reeksport, reanimacja, reemisja, refundacja, reinfekcja, reinkarnacja, reintegracja..., także reedukacja i reelekcja. Rzecz w tym, że przedrostek wnosi znaczenie ogólne, które w połączeniu ze znaczeniem podstawy słowotwórczej tworzy nowe wartości, a te uwarunkowane są różnymi czynnikami, np. znaczeniem podstawy, drogą, jaką przeszła łacińska pożyczka, bo niektóre wyrazy pożyczaliśmy bezpośrednio z języka francuskiego, inne z niemieckiego, ważne też, w jakiej sytuacji użytkownicy języka używają leksemu, czasami tworzą się sensy przenośne. Dowodem na powyższe już jest fakt, że wiele wyrazów na re- ma więcej niż jedno znaczenie, por. rehabilitować 1. książk. ‘uznawać czyjąś wartość, czyjeś zasługi uprzednio zaprzeczone, przywracać komuś lub czemuś szacunek, uznanie’, 2. praw. a) ‘przywracać utracone prawa osobie niewinnie skazanej’, b) ‘powodować zatarcie skazania’, c) ‘uniewinniać skazaną uprzednio osobę wskutek ujawnienia nieprawidłowości w procesie lub w wyniku wznowienia postępowania sądowego’, 3. med. ‘przystosowywać do normalnego życia w społeczeństwie osobę, która doznała przemijającej lub trwałej utraty zdrowia i stała się na stałe lub na pewien czas inwalidą; rewalidować’ czy reanimować 1. med. ‘dokonywać reanimacji; ożywiać’, 2. publ. przen. ‘przywracać aktualność jakiejś idei, wznawiać zarzucone projekty, działania’. Także wyraz reedukacja ‹re- + edukacja› ma różne znaczenia: 1. pedag. a) ‘nauczanie osoby, która z jakichś powodów utraciła pewne posiadane uprzednio umiejętności czy wiadomości; ponowna edukacja’, b) ‘działanie mające na celu przystosowanie młodocianego przestępcy do życia w społeczeństwie po odbyciu kary’, 2. med. ‘ćwiczenia mające na celu przywrócenie sprawności fizycznej chorym i rekonwalescentom oraz przygotowanie ich do wykonywania zawodu’. Dla wyrazu reelekcja słowniki notują znaczenie ‘ponowne obranie kogoś na jakieś stanowisko lub urząd; ponowny wybór’ (Reelekcja prezydenta, senatora). Jak na razie, brak domyślnego ‘pierwsza elekcja była nieudana’, analogicznie do tkwiącego w znaczeniu reedukacja sensu: ‘pierwsza edukacja nie powiodła się’, choć teoretycznie pojawienie się takiego znaczenia jest możliwe, gdyby np. wybór z jakichś powodów był nietrafny. Ale to tylko „teoretycznie”. Język jest tworem nieprzewidywalnym i lingwiści unikają mówienia o jego przyszłym kształcie.
Krystyna Kleszczowa
Słowotwórstwo2007-06-29
Jak brzmi rodzaj żeński rzeczownika pielgrzym? Ten pielgrzym, ta... pielgrzymka??
Użycie wielofunkcyjnego przyrostka -ka, typowego dla nazw żeńskich pochodnych od męskich (por. asystentka od asystent, nauczycielka od nauczyciel, śpiewaczka od śpiewak, działaczka od działacz) czasami napotyka na blokadę. Z takim przypadkiem mamy w wyrazie pielgrzymka, który znaczy: ‘wędrówka do miejsca kultu’ lub ‘grupa pielgrzymów wędrujących razem w celu uczczenia miejsca kultu’ (zmiana znaczenia od nazwy czynności do nazwy kolektywnej jest częsta, por. zgromadzenie, zrzeszenie). Derywat pielgrzymka można interpretować jako nazwę czynności od pielgrzymować (por. też polerka ‘polerowanie’, zagrywka sport.) lub jako nazwę czynności od pielgrzym (odrzeczownikowa nazwa czynności, por. konferansjerka ‘zawód konferansjera’, partyzantka ‘partyzancka walka’, tułaczka, wspinaczka, wojaczka). Warto dodać, że oba znaczenia wyrazu pielgrzymka mają długą tradycję, jak cała zresztą rodzina wyrazu pielgrzym, opatrzonego w Uniwersalnym słowniku języka polskiego kwalifikatorem książkowy (jest to sygnał zawężenia użycia).
Pielgrzym to XV-wieczna niemiecka pożyczka (Pilgrim ‘pielgrzym, pątnik’, a to z łac. peregrinus ‘zagraniczny, obcy’). Dość szybko pojawiają się na bazie tej pożyczki wyrazy pochodne, zatem pielgrzymować, pielgrzymowanie, pielgrzymski, pielgrzymi, pielgrzymio, pielgrzymstwo, także – pielgrzymka. Ostatni z wyrazów miał w przeszłości nie tylko znaczenia znane dziś: ‘wędrówka do miejsca kultu’ oraz ‘grupa pielgrzymów’, ale też: ‘miejsce święte, do którego zmierza pielgrzym’, ‘płaszcz pielgrzymi’ ‘kobieta pielgrzym’ (!). Widać wyraźnie, że klasa wyrazów powstałych na bazie pielgrzym zawęża się. Jednym z przejawów tego procesu jest wycofanie znaczenia ‘kobieta pielgrzym’. Można zatem brak znaczenia ‘kobieta pielgrzym’ interpretować jako blokadę wynikająca ze zderzenia z innymi sensami. Tak problem wygląda, jeśli bierze się pod uwagę tylko stan aktualny. Z historycznej perspektywy można dostrzec przejaw wygasania bogatej kiedyś rodziny wyrazów. Ale bez względu na interpretację jedno jest pewne. Współczesna norma nie dopuszcza znaczenia ‘kobieta pielgrzym’ dla pielgrzymka. Trzeba powiedzieć kobieta pielgrzym albo pątniczka.
Krystyna Kleszczowa

Znaczenie2007-07-02
Jaki status ma wyrażenie i/lub? Czy lub jest tożsame z zestawieniem spójnikowym i/lub? W wielu tekstach używa się spójnika łącznego i połączonego ukośnikiem / ze spójnikiem rozłącznym lub dla określenia koniunkcyjnego i alternatywnego istnienia dwu wymienianych w zdaniu cech lub części. W opracowaniach technicznych i prawniczych problem ten ma bardzo istotne znaczenie i pojawiają się ciekawe interpretacje językoznawcze rozróżniające synonimiczne spójniki rozłączne lub oraz albo. Spójnik lub określa się jako alternatywę nierozłączną tzn. istnieje możliwość wystąpienia cechy A i cechy B razem, cechy A samodzielnie lub cechy B samodzielnie. Tożsame cechy ma zestawienie spójnikowe i/lub. Przykład - tytuł wynalazku: Element gwintowany, zwłaszcza do wzmocnienia poddawanych poprzecznemu rozciąganiu i/lub poprzecznemu ściskaniu drewnianych elementów konstrukcyjnych. Spójnik albo określa się jako alternatywę rozłączną tj. możliwość wystąpienia samodzielnie tylko cechy A albo samodzielnie cechy B. Przykład - redakcja zastrzeżenia wynalazku wielokrotnie zależnego: Sposób według zastrz.1 albo 2, znamienny tym, że „Wymóg ustawowy wg DzU 2001.102.1119 §8 ust.4 (przed zmianą) jest następujący: cyt. zastrzeżenie wielokrotnie zależne można wyrażać tylko alternatywnie tj. pomiędzy numerami zastrzeżeń powinno zawierać tylko wyraz albo” .
Odpowiedź jest utrudniona z jednej strony zamętem terminologicznym panującym w encyklopediach, słownikach i podręcznikach logiki, które wprowadzają dla trzech alternatywnych funktorów różne i różnie funkcjonujące nazwy (alternatywa (bez atrybutywnego określenia), alternatywa łączna, alternatywa rozłączna, dysjunkcja, ekskluzja), z drugiej zaś wieloznacznością i jednocześnie quasi-synonimicznością polskich alternatywnych spójników lub, albo. Sytuacja staje się jeszcze bardziej zagmatwana, jeśli uświadomimy sobie mnogość innych odnoszących się do alternatywy wyrażeń i struktur składniowych.
Najłatwiej sobie poradzić z chaosem terminologicznym: sam termin „alternatywa” jest jednocześnie etykietą zbiorczą trzech typów różnie nazywanych alternatywnych funktorów zdaniotwórczych oraz – podrzędną wobec powyższej – nazwą jednego z nich. Trudność tę należy zlekceważyć i – wybrawszy arbitralnie terminy najbardziej naszym zdaniem adekwatne, wygodne, czy wręcz najszerzej stosowane - skierować uwagę na zrozumienie różnic między trzema typami zdań odnoszących się do alternatywnych funktorów. Nazywam je tutaj: alternatywą, dysjunkcją i ekskluzją. Jednoznacznie charakteryzowane są one poprzez układ prawd i fałszów; akceptacji i odrzuceń.
Zdanie alternatywne (sensu stricto) jest fałszywe, gdy obydwa zdania (resp. wyrażenia, które można przetransponować w zdanie), z których jest zbudowane, są fałszywe, nie do przyjęcia. Np. Kobietom podobają się mężczyźni inteligentni lub przystojni. Ze zdania tego wynika, że powodzeniem u kobiet cieszą się niekoniecznie urodziwi inteligenci, przystojniacy z niskim IQ i jakieś (niespotykane w naturze) osobniki o nieprzeciętnej urodzie z wysokim ilorazem inteligencji. Głupi brzydal (tak wynika z tego zdania) nie ma szans. Ta sama treść może być wyrażona jeszcze na wiele różnych sposobów, np. za pomocą zdania warunkowego: Żeby podobać się kobietom, mężczyzna, który nie jest inteligentny, powinien być przystojny.
Zdanie dysjunktywne jest fałszywe, gdy obydwa zdania składowe, lub elementy w zdania dające się przekształcić, są niemożliwe do jednoczesnego zaakceptowania. Można natomiast przyjąć jedno z nich oraz odrzucić obie możliwości. Np. Można zachwycać się lekturami Masłowskiej lub Szymborskiej. Wynika z niego, że zachwyt Masłowską raczej eliminuje podziw dla Szymborskiej, że jednoczesna fascynacja lekturami obu pań jest w ocenie wypowiadającego to zdanie niemożliwa, ale można lubić książki jednej z nich, lub nie cenić żadnej.
Natomiast ekskluzja nie dopuszcza ani zaakceptowania obu zdań, ani ich odrzucenia. Zdanie wykrzyknikowe: Pieniądze albo życie! zakłada sytuację albo... albo... , tertium non datur: dasz pieniądze – ratujesz życie, nie dasz – stracisz. Czyli w intencji nadawcy wykluczone jest zarówno uratowanie pieniędzy i życia przez odbiorcę i adresata tego komunikatu, jak i odebranie mu jednego i drugiego. Ani zatem nie jest tak, że można oddać pieniądze i zginąć, ani tak, że zachować jedno i drugie.
Między tymi trzema naszkicowanymi powyżej typami zachodzą skomplikowane relacje wzajemnych przekładów, wyrażania ich przez konstrukcje konstytuowane przez zgoła różne funktory, kontekstualnego ujednoznaczniania lub intencjonalnego „rozmywania” sensu.
Wszystkie one korzystają z wieloznacznych w literackiej polszczyźnie spójników lub, albo, czy, ewentualnie i innych. Jeżeli jednak tekst wymaga jednoznaczności, bo jest np. sformułowany w jakimś specjalistycznym języku (prawniczym, technicznym, jako instrukcja działań itp.), wówczas można użyć „technicznego” wyrażenia i/lub, które jest sygnałem, iż mamy do czynienia z alternatywą w wąskim rozumieniu (typ pierwszy), która w przeciwieństwie do dwu pozostałych dopuszcza współakceptację obu zdań składowych (lub ich elementów, które mogą ulec przekształceniu się w zdania). Niektórzy logicy proponują (casus przesłanego tekstu internetowego) wyostrzenie, wyregulowanie semantyczne wyrażeń lub i albo tak, żeby każde z nich było etykietą konkretnego typu. Pomijając fakt, że odgórne regulacje w dziedzinie potoczności raczej nie odznaczają się skutecznością, propozycja taka mija się z celem również i dlatego, że wieloznaczność często jest zamierzoną wartością tekstu. Poza tym każda ze złożonych składniowo konstrukcji konstytuowanych przez któryś z tych spójników, może zostać przetransformowana na wielość innych i przez inne jednoznacznie zdefiniowana. Język naturalny rządzi się odmiennymi regułami niż klasyczna logika, która może, ewentualnie, patronować niektórym szkołom jego analizy. Zob. także mój artykuł pt. Deskryptywne aktualizacje alternatywy (w zbiorze: Wyrażenia funkcyjne w systemie i tekście. Toruń 1995, s. 47–55).
Kamilla Termińska

Znaczenie2007-07-02
Które z wyrażeń jest poprawne: internetowe strony głosowania czy internetowe strony do głosowania? Chodzi o strony internetowe, za pośrednictwem których będzie można oddać swój głos w wyborach prezydenckich itp.
Pod względem językowym obie wersje są zbudowane poprawnie. Jeśli jednak nazwa ma mówić o stronach internetowych, za pośrednictwem których można oddać swój głos, to powinna ona wskazywać na fakt, że wspomniane strony są do owego głosowania przeznaczone. Najlepiej, najbardziej precyzyjnie sens ten oddaje konstrukcja z przyimkiem do, czyli internetowe strony do głosowania.
Katarzyna Wyrwas
Interpunkcja2007-07-02
Czy w zdaniu w nawiasie kropkę stawia się przed nawiasem czy po nawiasie?
Na początku zaznaczę, że odpowiedź dotyczy wyłącznie odrębnych wstawek nawiasowych, które pod względem konstrukcji występują niezależnie od poprzedzających je zdań. Jeszcze w Zasadach pisowni polskiej i interpunkcji... S. Jodłowskiego i W. Taszyckiego podano przykład, zgodnie z którym w zdaniu oznajmującym należałoby zapisać kropkę w obrębie wstawki nawiasowej, tj. przed nawiasem zamykającym (str. 179). Jednak już w Słowniku poprawnej polszczyzny W. Doroszewskiego mamy wyraźne zaprzeczenie ww. wniosku, mianowicie kropkę stawiamy na... samiutkim końcu, czyli po nawiasie. Przy czym należy pamiętać, że przed nawiasem otwierającym, który w tym wypadku świadczy o nowym zdaniu, kropka także musi się pojawić, a przed nawiasem zamykającym kropki już nie postawimy, chyba że ostatni wyraz w zdaniu to skrót. Stan ten jest zgodny z współczesnymi zasadami interpunkcyjnymi. Zapis taki potwierdzają nowsze słowniki, jak i zredagowane Zasady interpunkcji S. Jodłowskiego. Sama wątpliwość nie jest bezpodstawna, bowiem kropka postawiona po nawiasie sprawia wrażenie pozostawionej samej sobie, nie przystającej do reszty (przynajmniej od strony graficznej), a jednak jest na swoim miejscu, gdyż ma określoną a banalną funkcję w zdaniu - kończy je, dopiero po nawiasie. Nie można zatem stwierdzić, że ujmujemy w nawias całe zdanie. Inaczej się rzecz przedstawia, gdy logiczno-emocjonalny znak interpunkcyjny informuje o charakterze wypowiedzenia i determinuje znaczenie. Wówczas kropki po nawiasie nie postawimy, a charakter tonu - wykrzyknienia, zapytania lub np. niedopowiedzenia - musi być wychwycony przed nawiasem zamykającym - dla zachowania sensu, dzięki zastosowaniu kolejno: wykrzyknika, znaku zapytania lub wielokropka. Nie stawiamy też kropki po nawiasie, w który ujęto cytowane w całości zdanie. Zwraca na to uwagę A. Dzigański w Praktycznym słowniku interpunkcyjnym.
Marcin Kluczny
Interpunkcja2007-07-02
Mam pytanie co do pisowni w pewnych okolicznościach kropki po skrótach mgr płk mjr dr itd. Otóż pracuję w instytucji, w której istnieje instrukcja, że w przypadku, kiedy w zdaniu sens tych skrótów nie występuje w mianowniku (np. zobowiązuję płk Kowalskiego do..., po skrócie płk (i in.) należy stawiać kropkę, np. zobowiązuję mgr. Kowalskiego do..., gdyż mgr występuje tu nie w mianowniku lecz w dopełniaczu. Zgodnie ze wspomnianą instrukcją dotyczy to wszystkich przypadków oprócz mianownika.
Instrukcja w Pani miejscu pracy jest najzupełniej zgodna z zasadami polskiej pisowni, wedle których nie stawia się kropki po skrótach składających się z pierwszej i ostatniej litery wyrazu skróconego, jeśli ten skrót użyty jest w mianowniku, np. dr (=doktor), nr (=numer), wg (=według), bp (=biskup). Nie stawia się także kropki po skrótach składających się z pierwszej i ostatniej litery oraz jednej z liter środkowych oznaczających spółgłoskę, takich jak mgr (=magister), mjr (=major), płk (=pułkownik). Stawia się jednak kropkę, jeśli tego typu skrót użyty jest w przypadku innym niż mianownik, np. Podaj to dr. Nowakowi. Nie zdałem egzaminu u dr. Nowaka. Byłem na spotkaniu z mgr. Kwiatkowskim. Wyrażał się dobrze o płk. Kowalskim. Czytałem ten artykuł w drugim nr. „Poradnika Językowego”. Zamiast stawiania kropki po skrótach w przypadkach zależnych (innych od mianownika) możemy je zapisać w takiej formie: Podaj to drowi Nowakowi. Nie zdałem egzaminu u dra Nowaka. Byłem na spotkaniu z mgrem Kwiatkowskim. Wyrażał się dobrze o płku Kowalskim. Czytałem ten artykuł w 2. nrze „Poradnika Językowego" (por. Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego).
Katarzyna Wyrwas
Ortografia2007-07-02
Dlaczego nicnierobienie piszemy razem?
Można by zażartować, że to złożenie iście „niemieckie”. Na rzeczownik ten składa się zaimek nic, partykuła nie oraz czasownik robić. Niewątpliwie nic zmienia znaczenie rzeczownika nierobienie. Tym razem jednak zaimek nie stoi „za imieniem". W przeciwnym razie, nierobienie nic należałoby raczej zastąpić postacią nierobienie niczego (dopełnienie w dopełniaczu), a to z kolei w domyśle dopowiadałoby niczego konkretnego, o co nie chodzi przecież w nicnierobieniu. Nicnierobienie to niemal absolutny zastój, kompletne nieróbstwo, próżnowanie. Zapis rozdzielny wprowadziłby niejednoznaczność, np. Nic nierobienie nie przyniosło wobec Nicnierobienie nie przyniosło ulgi. Szyk odgrywa tu ważną rolę, przy czym rozwiązanie z mianownikowym nic na początku wydaje się najsensowniejsze. Wyraz ten nie został co prawda utworzony według ścisłych kryteriów słowotwórczych, jednak nie może dziwić fakt, że rzeczownik, dający nową jakość znaczeniową, jest pisany łącznie. Tu wystarczy powołać się na szereg neologizmów. Niewątpliwie jest już dobrze przyswojony (rozumiany i potrzebny), o czym świadczy jego częstość użycia i umieszczenie bez kwantyfikatora potoczności w Praktycznym słowniku współczesnej polszczyzny Edwarda Polańskiego i Aldony Skudrzyk. W słowniku tym, wydanym w 1999 roku, znalazły się także inne rzeczowniki z nic pisane łącznie: nicniemówienie, nicpotem, nicdobrego.
Marcin Kluczny
Ortografia2007-07-02
W tekstach naukowych i filozoficznych dostrzegam pewien zwyczaj, który wydaje mi się niezgodny z zasadami pisowni polskiej. Mianowicie autorzy chcący przeciwstawić przymiotnik typu dobry przymiotnikowi o sensie nie jest tak, że x jest dobry piszą nie-dobry; ten zapis ma odróżniać przymiotnik nie-dobry od przymiotnika niedobry, gdyż to, co nie-dobre, może być zarówno złe (=niedobre), jak i neutralne czy obojętne. Zastanawiam się, czy taka tendencja jest tylko świadectwem zapożyczania z angielszczyzny (pisownia non-) i kłóci się z duchem polszczyzny, czy też można ją dopuścić. Merytorycznie taki zwyczaj zdaje się uzasadniony.
Najważniejsza jest tu właśnie owa merytoryczna zasadność. W tym specyficznym kontekście, o którym mówimy, taka ortograficzna innowacja jest uzasadniona.
Aldona Skudrzyk
Ortografia2004-03-16
Jak się pisze słowo niedopuszczeniu w sensie kogoś do czegoś oraz o nie popieraniu czegoś przez kogoś?
Oba wyrazy z partykułą nie zapisujemy łącznie, ponieważ oba są rzeczownikami, z zatem – niedopuszczenie oraz o niepopieraniu.
Katarzyna Wyrwas
Ortografia2004-05-07
Która z pisowni poniższego słowa jest poprawna: audyt czy audit? A może oba te słowa funkcjonują niezależnie od siebie, oznaczając inną treść?
Rzeczownik audyt ma w polszczyźnie w miarę jednolite znaczenie – tak w sensie ekonomicznym, jak i w sensie urzędowym dotyczy kontroli przedsiębiorstwa przeprowadzanej przez niezależnych ekspertów (por. np. Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza, Wielki słownik wyrazów obcych PWN pod red. M. Bańki). Zgodnie z normą PN-EN ISO 9001 bywa zapisywany i czytany z angielska jako !audit, co jest przez językoznawców zgodnie potępiane, ponieważ praktyka ta – mimo że udokumentowana w Polskiej Normie – sprzeciwia się uznanym polskim normom i zwyczajom językowym, w języku polskim bowiem grupa di w wyrazach zapożyczonych z języków obcych jest przyswajana jako dy (np. dyrektor, kredyt, audytorium, modyfikować, dystynkcja, kodyfikacja i in.). Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego notuje wprawdzie angielską formę auditing, ale podaje już spolszczone wyrazy audyt, audytor (od dawna znany w polszczyźnie jako ‘rzecznik przy sądzie wojskowym; sędzia wojskowy’, a także w sądownictwie kościelnym: ‘sędzia delegowany do przygotowania materiału procesowego’) i audytorski. Wydaje mi się więc, że sprawa jest jasna – należy pisać i mówić audyt. Polski Komitet Normalizacyjny wprowadził niestety zamieszanie, kiedy w tak istotnym dokumencie, jakim jest norma, umieścił bez konsultacji ze specjalistami pisownię niezgodną z polskimi zwyczajami, a za to będącą kolejnym smutnym przejawem narastającej anglicyzacji polszczyzny, która sprzyja różnego rodzaju wynaturzeniom językowym.
Katarzyna Wyrwas
Ortografia2004-10-15
Od pewnego czasu nurtuje mnie problem pisowni imion głów panujących, a dokładniej rzecz ujmując – przydomków pochodzących od nazw dzielnic, którymi władali poszczególni książęta śląscy z dynastii Piastów (a więc noszący już „nazwisko” Piast). Mianowicie jak pisać: Bolko II świdnicki czy Bolko II Świdnicki, Mieszko lubuski czy Mieszko Lubuski itd.? Wiem, że najbezpieczniej byłoby zastosować pisownię typu Konrad III, książę oleśnicki, ale chodzi mi dokładnie o formę, jaką podałem powyżej.
Co do „przezwisk” typu Rozrzutny, Chrobry, Rogatka, Pierworodny, Plątonogi, Gruby, Wysoki, Mały, Krzywousty, Odważny, Surowy, Rudy itp. nie mam najmniejszych wątpliwości, że tylko i wyłącznie wielką literą. Czy ma tutaj zastosowanie jakaś ogólna reguła (np. pisowni nazw własnych wielką literą), czy też każdy przypadek należałoby rozpatrzyć oddzielnie?
Do pisowni przydomków pochodzących od nazw dzielnic, którymi władali poszczególni książęta, zastosowanie ma reguła o pisowni takich przydomków wielką literą. Problem tkwi więc w tym, czy przytaczane określenia są przydomkami. Przydomek jest stałym, utrwalonym tradycją składnikiem nazwy własnej, por. wielu zapewne było książąt mazowieckich, ale tylko Konrad zyskał taki przydomek (Konrad Mazowiecki – ten od Krzyżaków).
Nie tylko więc, jak Pan pisze, najbezpieczniej byłoby zastosować pisownię typu książę oleśnicki Konrad III, ale najpewniej jest to zgodne z funkcjonowaniem nazwy własnej. Nie chodzi o pisownię, ale o historyczną prawdę i w tym sensie każdy przypadek należałoby rozpatrzyć oddzielnie.
W odniesieniu do postaci historycznych tylko z ustalonej tradycją i zapisem historii. Przydomek jest dodatkową nazwą nadawaną osobie – pełni funkcję odróżniającą, identyfikującą, jak imię i nazwisko. Reguła ortograficzna jest tu jasna i nie ma formy zalecenia, jest jednoznacznie nakazująca pisownię wielką literą (por. Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego, s. 43). Inna rzecz, że w przykładach nie ma przydomka oddzielnicowego, ale to nie zmienia ogólnej zasady. Raz jeszcze: jeśli chodzi o jakiegokolwiek Henryka związanego z Saksonią czy z Sasami – proszę bardzo: Henryk saski, ale jeśli o jednego, konkretnego tak nazywanego w tradycji i historii – to tylko Henryk Saski. Wniosek nasuwa się sam.
Aldona Skudrzyk
Ortografia2005-12-22
Powstał spór, czy w polskim alfabecie znajdują się litery q, v, x. Nie chodzi o to, czy się ich używa, ale czy formalnie należą do polskiego alfabetu.
Alfabet polski w znacznej mierze opiera się na łacińskim, ale jest zasadniczo zmodyfikowany. W polskim alfabecie zostały utworzone litery i połączenia literowe oznaczające głoski, których nie ma w łacinie, np. ą, ę, ó, ż, ź, ś, sz, rz, dz, cz, dź, dż itp. Natomiast litery q, v, x pochodzą właśnie z alfabetu łacińskiego, ale nie mają w języku polskim odpowiedników w postaci odrębnych, nieznanych polszczyźnie głosek. Łacińskiej literze v odpowiada polskie w, literze q polskie k lub kw, a literze x – dwudźwięk ks. Ponieważ polszczyzna nie istnieje w izolacji i pojawiają się w niej wyrazy zapożyczone z innych języków, zachodzi nieraz konieczność stosowania także obcych, zbędnych z punktu widzenia języka polskiego liter, np. volvo, vel, vis-a-vis, quiz, lux. Z wymienionych wyżej względów litery q, v, x włącza się niekiedy do alfabetu polskiego, mimo że występują one tylko w wyrazach pochodzenia obcego. Często z czasem dochodzi do spolszczenia pisowni, np. kiedyś maximum – obecnie maksimum, vacat – wakat, quasi- występuje już w formie kwazi-, xero obecnie często już pisane jest jako ksero, fax jako faks itp. Jeszcze w wieku XIX litera x była rozpowszechniona nie tylko w wyrazach obcego pochodzenia, takich jak kodeks, apopleksja, aksamit (zapisywane jako kodex, apoplexya, axamit), ale i w rodzimych, takich jak ksiądz, książę, księga (xiądz, xiążę, xięga). Istniały już wówczas zalecenia, aby w wyrazach rodzimych pisać połączenie ks, a w obcych x, ale – jak pisze Irena Bajerowa w książce Polski język ogólny XIX wieku. Stan i ewolucja (Katowice 1986, s. 40-41) – usuwanie tej litery nie było powszechnie aprobowane, a niektórzy uważali likwidację x za zbrodnię. Ta sama autorka w innej publikacji wskazuje, że współczesne wpływy języków obcych owocują zwiększoną frekwencją owych niepolskich liter, a zwłaszcza x, która (głównie w nazwach firm) jest stosowana z niezwykłym upodobaniem. Prof. Bajerowa w publikacji Zarys historii języka polskiego 1939-2000 (Warszawa 2004, s. 148) stwierdza, że litery x i v «już w pewnym sensie weszły do polskiego zestawu alfabetu, skoro używa się ich na tablicach rejestracyjnych samochodów, np. KVO, WXL» . Litery x, v, q w polskim alfabecie umieszczonym w Nowym słowniku ortograficznym PWN pod red. E. Polańskiego zostały podane w nawiasach właśnie z powodu ich używania (czasem z konieczności) w polszczyźnie, a nie z powodu formalnej przynależności.
Mirosława Siuciak i Katarzyna Wyrwas
Interpunkcja2004-06-29
Bardzo proszę o wyjaśnienie mi kilku spornych kwestii dotyczących prawidłowej pisowni: 1. Policjanci będą karać kierowców, przejeżdżających czerwone światła - wg mnie nie powinno tu być przecinka. 2. Woj. śląskie to 1 województwo w Polsce, które zorganizowało kurs dla urzędników, zajmujących się sprawami drogowymi - wg mnie powinno być bez przecinka przed dla urzędników zajmujących się. Jeśli chodzi o przecinki, to według słownika ortograficznego nie powinno ich być, ale z kolei w Słowniku interpunkcyjnym PWN czasem są dopuszczalne. Jak więc w takich konstrukcjach jest prawidłowo i których zasad trzeba się trzymać? Wśród naszego zespołu zdania są podzielone.
Ma Pani rację – w obu przypadkach przecinek jest niepotrzebny. Odmienne imiesłowy przymiotnikowe – czynny (na -ący) i bierny (na -ny, -ty) – pełnią w zdaniu funkcje przydawek, czyli określeń rzeczownika i ze względów składniowych nie oddziela się ich przecinkami. Inaczej jest w przypadku imiesłowów przysłówkowych, ale pisaliśmy już o tym ostatnio, więc odsyłam do działu Ortografia. Jest w podanym przez Panią przykładzie 2 inna niepokojąca rzecz – używa Pani cyfry 1, która może powodować problemy w zrozumieniu sensu tego zdania, bo czy województwo to jest jednym czy też pierwszym. Jeśli jest pierwszym, to obowiązuje inny zapis – cyfra z kropką (1.), której jednak nie polecałabym w tym przypadku. Najlepiej użyć odpowiedniego słowa.
Katarzyna Wyrwas
Wymowa2004-06-04
Śpiewam w zespole i nagrywam obecnie płytę. Nie wiem, czy poprawnie wymawiam tekst piosenki. Oto słowa, które budzą moje wątpliwości: Idę przed siebie, cieszę się życiem, cieszę się tym co mam.... Ja wymawiam je następująco: ide przed siebie, ciesze sie życiem... itd., czyli samogłoski nosowe na końcu wyrazu nie są wymawiane nosowo. Czy tak jest poprawnie?
Wygłos, czyli koniec wyrazu przed pauzą, jest miejscem szczególnym pod względem fonetycznym. Jeśli znajdzie się tam spółgłoska dźwięczna, traci swą cechę dźwięczności (np. kod wymawiany jak kot), jeśli natomiast w wygłosie pojawia się nosowa samogłoska ę, to w polszczyźnie swobodnej, potocznej traci swą nosowość i jest wymawiana najczęściej bez rezonansu nosowego, czyli jak ustna samogłoska e. Nosowość tej samogłoski można oczywiście nieco podkreślić w wymowie starannej, która w przypadku śpiewania w zespole (czy rockowym?) może być trudna do zrealizowania. Wyraz się wymawiamy zazwyczaj bez nosowości. Warto zauważyć, że wymawianie czysto nosowego ę w wygłosie jest odbierane jako przejaw pretensjonalności mówiącego lub też jego nadmiernej, przesadnej dbałości o poprawność (czyli w zasadzie niepoprawność!). Myślę, że śmiało może Pani nadal wymawiać (=śpiewać) ę jak ustne e.
Katarzyna Wyrwas
Znaczenie2004-03-02
Czy wyraz propaganda może oznaczać coś pozytywnego?
Niewątpliwie wyraz propaganda w pierwszym znaczeniu ‘przesadzone lub nieprawdziwe informacje na temat sytuacji w państwie, rozpowszechniane przez środki przekazu’ ma zabarwienie negatywne i jest używany z dezaprobatą. Przyczyniło się do tego też określenie propaganda sukcesu. Jak pisze Michał Głowiński w książce Peereliada, było ono odczuwane w końcu lat siedemdziesiątych jako irytujący nonsens z powodu sprzeczności z faktami i nastrojami społecznymi. Jednak kształtuje się nowe znaczenie związane ze znaczeniem czasownika propagować jako ‘upowszechniać jakieś idee i działania oraz zdobywać dla nich zwolenników’, np. propaganda zdrowego stylu życia, propaganda zdrowego żywienia i w tych połączeniach wyraz propaganda ma zabarwienie pozytywne, chociaż częściej pojawia się w nich rzeczownik propagowanie nie obciążony wartościowaniem negatywnym.
Romualda Piętkowa

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11