Najczęściej zadawane pytania (225) Ortografia (581) Interpunkcja (191) Wymowa (69) Znaczenie (259) Etymologia (301) Historia języka (24) Składnia (331) Słowotwórstwo (135) Odmiana (327) Frazeologia (131) Poprawność komunikacyjna (187) Nazwy własne (428) Wyrazy obce (89) Grzeczność językowa (40) Różne (161) Wszystkie tematy (3254)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Wyrazy obce2016-06-02
Ponieważ termin jest dosyć nowy i w źródłach pojawiają się różne zapisy, prosiłabym Państwa o podpowiedź, w jaki poprawny sposób zapisywać pokaz slajdów z dźwiękiem zwany fotokastem albo fotocastem?
Słowa zapożyczone często najpierw są używane w pisowni obcej, a z czasem następuje spolszczenie zapisu, jak w wypadku wyrazów kaseta (cassette), kola (cola), wideo (video), smartfon (smartphone), komputer (computer), szampon (shampoo), czipsy (chipsy), butik (boutique), balejaż (balayage), baner (banner), dżinsy (jeans), szorty (shorts) i wielu innych wyrazów obcych pochodzących z różnych języków. Nie ma jednoznacznych reguł co do czasu, kiedy odbywa się zmiana spolszczająca, o tym decydują sami użytkownicy języka. Można jedynie obserwować tendencję wzrostową form o pisowni przystosowanej do reguł rodzimej ortografii. Jeśli w Pani środowisku dominuje lub jest akceptowana forma spolszczona, proszę ją śmiało stosować. Zapis fotokast jest z pewnością tym, który zadomowi się z czasem w polszczyźnie, a może nawet pozostanie w naszym języku jako jedyny.
Katarzyna Wyrwas

Wyrazy obce2016-02-21
Mam problem ze znalezieniem odpowiednika w języku polskim do wyrazu woodcraft. Jest on użyty w następującym kontekście: Wood – Used in woodcrafts to make items such as a bird table or spice rack (jest to broszura na temat recyklingu).
W polszczyźnie nie ma jednowyrazowego odpowiednika, a najbliższe angielskiego woodcraft jest określenie stolarstwo artystyczne (analogicznie do kowalstwa artystycznego). Ten fragment można byłyby przetłumaczyć tak: Drewno – używane w artystycznych wyrobach drewnianych, jak np. ozdobne stoły lub stojaki na przyprawy.
Michał Tosza

Wyrazy obce2015-11-14
Zwracam się z pytaniem dotyczącym terminu self-publishing. Spotkałam się z tłumaczeniem go na słowo samopublikowanie, jednakże nie do końca oddaje ono sens tego anglojęzycznego terminu. Jak należałoby go więc tłumaczyć?
Wydaje się, że zjawisko self-publishingu jest zbyt świeże w polskiej rzeczywistości wydawniczej, by można było formułować jednoznaczne opinie na temat językowej postaci samego terminu. Zapożyczenie self-publishing uzupełnia obecnie nasz rodzimy słownik. Im świeższe są zjawiska pozajęzykowe, tym trudniej jest zaproponować tłumaczenie ich nazw. Może się okazać, że zostaniemy przy anglojęzycznej grafii wyrazu, a jedynie dostosujemy go do polskiego systemu fleksyjnego, jak weekend, T-shirt.
W wypadku słowa self-publishing trudność formułowania sądów językowych polega też na tym, że ma ono jeszcze nieustabilizowane znaczenie w języku polskim. Obecnie można mu przypisać dwa sensy: 1. ‘samopublikowanie’ oraz 2. ‘samowydawanie’.
Samopublikowanie polega na tym, że autor sam ponosi całkowity koszt publikacji, a także osobiście zajmuje się reklamą, sprzedażą, dystrybucją i magazynowaniem swojego wydawnictwa, natomiast samowydawanie (pisarstwo niezależne) to zjawisko polegające na wydawaniu przez autorów niezależnych swoich dzieł w formie e-booków lub rzadziej książek drukowanych bez udziału wydawnictwa (obie definicja za: Wikipedia). O ile samopublikowanie, nazywane także samowydawnictwem, znane jest w Polsce – w swoim własnym wydawnictwie książki wydają m.in. W. Cejrowski, B. Wołoszański, o tyle czymś stosunkowo nowe jest wydawanie książek poza wydawnictwami, jedynie w formie elektronicznej. I tu właśnie pojawia się słowo self-publishing w znaczeniu ‘samodzielne publikowanie książek bez pośrednictwa wydawnictw’. Krytycy zjawiska dodają, że zazwyczaj są to książki, które nie zyskały aprobaty wydawnictw działających na rynku księgarskim.
Może się wydawać, że polszczyźnie byłyby potrzebne dwa terminy: samowydawanie oraz samopublikowanie (samowydawnictwo), by oddać znaczenie amerykańskiego self-publishing. Czy jednak zamiast pisarzy zaczniemy mieć również *self-publisherów, bo w gruncie rzeczy osoby, które piszą książki, jak i je wydają, nie są wyłącznie pisarzami. Doradzam odrobinę cierpliwości, bo czas pokaże, czy na rynku polskim przetrwa obecnie funkcjonujący podział ról, zgodnie z którym jedni piszą książki, a drudzy na nich zarabiają. Bo w tym tkwi chyba całe novum zjawiska nazywanego self-publishingiem.

Wyrazy obce2015-11-08
Szanowni Państwo, pozwalam sobie napisać do Państwa, ponieważ natknąłem się na problem z rodzajem rzeczownika tour, wyrazu obcego, funkcjonującego w języku polskim. Wiele słowników, które przejrzałem, nie chce rozstrzygnąć jednoznacznie tej kwestii. Często pojawia się jedynie informacja, że jest to rzeczownik nieodmienny. W myśl zasady, że o rodzaju decyduje końcówka (w tym przypadku mamy spółgłoskę r) powinniśmy tour zaklasyfikować do rodzaju męskiego. Podobnie, jak parę lat temu było z rzeczownikiem show. Słyszymy na końcu spółgłoskę ł, więc w słownikach pojawiły się już informacje, że jest to rzeczownik nieodmienny, rodzaju męskiego. Jednak wciąż możemy usłyszeć: to było wspaniałe show; artyści pokazali zapierające dech w piersiach show etc.
Moje pytanie dotyczy tekstu pieśni, w której refren brzmi:

„Dobry wieczór we Wrocławiu!
Ruszamy na miasto w Noc Świętojańską.
Dobry wieczór we Wrocławiu!
Na rozśpiewane* tour, Zabierze Was Chór!”

No właśnie: to tour czy ten tour?
Czy pomogą nam Państwo?
Jeden jedyny słownik wskazuje rodzaj tego rzeczownika: „Słownik gramatyczny języka polskiego” (zob. http://sgjp.pl/leksemy/#73755/Tour). Wskazuje jednak rodzaj męski, odnosząc się zapewne do polskiego znaczenia tego wyrazu zapożyczonego najpierw z francuskiego ‘wyścig, objazd’. W pieśni chyba nie o to idzie, lecz raczej o wycieczkę – to z kolei zapożyczenie z angielskiego, lecz w polszczyźnie nie mówimy !ta tour, a co najwyżej ta tura (która pochodzi zresztą z tego samego źródła). Ostatecznie zatem chór zabierze słuchaczy na objazd po Wrocławiu, czyli w rozśpiewany tour.

Wyrazy obce2015-11-04
Dzień dobry, ostatnio na zajęciach matematycznych wprowadzone były pojęcia injekcji i surjekcja. Mam jednak wątpliwości, jak należy poprawnie pisać te pochodzące z łaciny słowa.
Zapis podanych wyrazów jest wariantywny, oznacza to, że spotykane są obie formy: iniekcja – injekcja oraz suriekcja – surjekcja. W wymowie obu słów pojawia się jota, kłopot dotyczy samego zapisu. Przyczyną wątpliwości jest prawdopodobnie pełniąca w polszczyźnie kilka funkcji litera i. Stosowana jest ona na oznaczenie głoski i lub j, a także jako znak miękkości. To jednak nie wszystko. Spór dotyczący pisowni liter i lub j w pozycji po spółgłosce, a przed samogłoską głównie w wyrazach zapożyczonych, był w ciągu wieków bardzo burzliwy. Kiedyś dopuszczalne były pisownie typu Marja / Marya, Anglja, manja (por. http://poliqarp.wbl.klf.uw.edu.pl/pl/slownik-warszawski), dziś ustalona jest jedna wersja: Maria, Anglia, mania. Jota została w wyrazach typu Francja, Azja, Rosja, by uniknąć wymowy [*franća, aźa, rośa]. Nie we wszystkich wyrazach pisownia utrwaliła się tak jednoznacznie. Być może potrzeba więcej czasu by jeden wariant (iniekcja, subiekcja – injekcja, surjekcja) zaczął przeważać. Niestety, mimo najszczerszych chęci, nie w każdym przypadku język da się określić tak ściśle, jak wspomniane funkcje matematyczne.
Barbara Matuszczyk

Wyrazy obce2015-10-28
Chciałam zadać pytanie o odmianę przez przypadki słowa dron. Jaka jest poprawna forma w dopełniaczu i bierniku liczby pojedynczej? Niektóre strony podają dwie formy zarówno dopełniacza, jak i biernika. Jeżeli dwie formy odmiany są poprawne, to można ich używać jak się chce, czy są jakieś zasady?
Jest to w polszczyźnie słowo nowe i ta wielość końcówek świadczy o tym, że ostateczny sposób odmiany jeszcze się nie ustalił. Może użytkownicy języka nie do końca wiedzą, jak traktować obiekt, o którym mowa? Czy bliżej mu do samolotu, który odmienia się zdecydowanie wedle deklinacji męskonieżywotnej: w dopełniaczu ma końcówkę -u: wsiąść do samolotu, a w bierniku końcówkę zerową (widzę samolot)? Czy może potraktować go jak robota (w obu wymienianych charakterystycznych przypadkach ma końcówkę -a, co upodabnia odmianę robota oraz innych określeń inteligentnych maszyn do odmiany nazw istot żywych (widzę robota, androida, słonia, konia, człowieka itp.)? Można też widzieć podobieństwa do innych nazw maszyn latających: M. helikopter, śmigłowiec, szybowiec, sterowiec, bombowiec, myśliwiec, wahadłowiec; D. nie ma helikoptera, śmigłowca, szybowca, sterowca, bombowca, wahadłowca, myśliwca; B. widzę helikopter, śmigłowiec, szybowiec, sterowiec, bombowiec, myśliwiec, wahadłowiec.
Warto jednak zauważyć, że biernik zakończony na -a jest typowy dla nazw różnego rodzaju maszyn i wyrobów przemysłowych, jak samochody (kupię fiata, citroena, peugeota, mercedesa, opla, volkswagena), motocykle, rowery, aparaty radiowe i telewizyjne, aparaty fotograficzne, zegarki, lekarstwa, papierosy, napoje, artykuły spożywcze, odzież, buty, np. widzę tygrysa (czołg), kodaka (aparat), napoleona (koniak), adidasa (but), brauna (golarka), pateka (zegarek), samsunga (smartfon), periera (woda) itd.).
Aby podsumować te rozważania, warto wskazać, że połączenie widzę dron można umotywować rodzajem męskonieżywotnym rzeczownika, lecz widzę drona – moim zdaniem częstsze, o ile nie dominujące – wpisuje się w schemat odmiany kilku jeszcze (oprócz wyżej wymienionych) wyrazistych grup rzeczowników, które tworzą biernik równy dopełniaczowi (zob. m.in.: „Nowy słownik poprawnej polszczyzn PWN pod red. Andrzeja Markowskiego, Warszawa 2002, s. 1619; Hanna Jadacka „Kultura języka polskiego. Fleksja, słowotwórstwo, składnia”, Warszawa 2005, s. 21), jak nazwy tańców (np. tańczyć poloneza, walca), nazwami figur szachowych i kart (np. wziąć pionka, króla, waleta, skoczka), nazwami wielu potraw, owoców i grzybów (np. zjeść gołąbka, hamburgera, kotleta, loda, chipsa, ananasa, banana, ogórka, pomidora; znaleźć koźlarza, muchomora, podgrzybka, rydza), nazwy gier (grać w badmintona, w brydża, w hokeja, w golfa, w pokera). Dopełniacz z końcówką -unie widział, nie zauważył dronu – jest znacznie rzadszy niż nawiązujące do odmiany nazw wyrobów przemysłowych nie widział, nie zauważył drona. Można się spodziewać, że w polszczyźnie ugruntuje się odmiana: w liczbie pojedynczej M. dron, D. drona, C. dronowi, B. drona, N. dronem, Ms. dronie, W. dronie!; a w liczbie mnogiej: M. drony, D. dronów, C. dronom, B. drony, N. dronami, Ms. dronach, W. drony!

Wyrazy obce2015-10-28
Dzień dobry, piszę do Państwa z prośbą o poradę w kwestii pisowni słowa larp. Jest to określenie pochodzące od angielskiego terminu live action role-playing game, oznaczające gatunek gier performatywnych. Dzięki uprzejmości Rady Języka Polskiego uznano w 2014 roku, że słowo larp powinno być traktowane jako rzeczownik pospolity, pisany małymi literami. Wciąż jednak nie wiemy, jak należy je odmieniać w języku polskim: czy skoro w mianowniku larp, to czy w bierniku powinna występować forma larp czy też larpa? Zwyczajowo środowisko twórców i graczy używa biernika larpa. Wątpliwość co do słuszności tej odmiany została jednak przedstawiona przez jednego z redaktorów naszej publikacji konferencyjnej i spowodowała niemałe kontrowersje, dlatego postanowiliśmy zwrócić się z całą sprawą do Państwa.

Pytanie Pani dotyczy nie pisowni, lecz odmiany, bo pisownia – jak wynika z listu – została zaaprobowana przez Zespół Ortograficzno-Onomastyczny Rady Języka Polskiego, która uznała, że skrótowiec LARP utworzony od pierwszych liter nazwy angielskiej i odczytywany jako [larp] można potraktować jak wyraz pospolity analogiczny do nazw innych gier, jak szachy, domino, a zatem zapisywać ten wyraz małymi literami i używać pochodzącego od niego przymiotnika larpowy (przytaczam opinię RJP na ten temat).
Nazwa jest nowa, szerzej znana zapewne jedynie miłośnikom gier, więc w ogólnej polszczyźnie nie miały się szans wykształcić wzorce odmiany. Dlatego też należy bazować na środowiskowej odmianie języka, której użytkownikami są Państwo, a Państwo uznali, że biernik brzmi (gram w) larpa. Jest to moim zdaniem doskonały wybór, wynikający z intuicji językowej. Nie podzielam wątpliwości redaktora Państwa publikacji, ponieważ za biernikiem larpa przemawiają argumenty gramatyczne. Wprawdzie formę biernika równego mianownikowi powinny mieć w polszczyźnie rzeczowniki męskie nieżywotne, czyli nienazywające istot żywych, do których larp niechybnie należy (np. widzę dom, samochód, rower, park, kwiat, komputer, list, program itp.) w odróżnieniu od rzeczowników męskich żywotnych, które mają biernik równy dopełniaczowi (np. D. nie ma człowieka, chłopca, konia, motyla, B. widzę człowieka, chłopca, konia, motyla), to jednak od tej reguły istnieją wyjątki w postaci rzeczowników, które można zaklasyfikować do kilku grup znaczeniowych. Biernik równy dopełniaczowi oprócz rzeczowników żywotnych mają także rzeczowniki nieżywotne będące nazwami tańców (np. tańczyć poloneza, walca, fokstrota, menueta, mazura, oberka), wyrobów fabrycznych (np. oglądać mercedesa, zapalić papierosa), nazwami figur szachowych i kart (np. wziąć pionka, króla, waleta, skoczka), nazwami wielu potraw, owoców i grzybów (np. zjeść gołąbka, hamburgera, kotleta, rolmopsa, śledzia marynowanego, loda, chipsa, ananasa, banana, ogórka, pomidora; znaleźć koźlarza, muchomora, podgrzybka, rydza, smardza), a także – co dla nas najważniejsze – nazwy większości gier (zob. „Nowy słownik poprawnej polszczyzn PWN pod red. Andrzeja Markowskiego, Warszawa 2002, s. 1619; Hanna Jadacka „Kultura języka polskiego. Fleksja, słowotwórstwo, składnia”, Warszawa 2005, s. 21). Mówimy zatem: grać w badmintona, w brydża, w preferansa, w hokeja, w golfa, w wista, w pokera, w remika, w tysiąca, w Minecrafta, w WoT-a, możemy więc także używać formy w larpa.

Wyrazy obce2015-10-28
Czy spolszczenia milenialsi, millennialsi, millenialsi w znaczeniu ‘osoby urodzone między 1980 a 2000 rokiem’ są poprawne i czy można ich używać? Dodatkowym problemem jest tu fakt, że słowo millennials, od którego ta forma pochodzi, po angielsku jest w liczbie mnogiej. Czy może lepiej używać określenia pokolenie milenijne?
Połączenie pokolenie milenijne (w „Newsweeku” spotkałam się także z wersją pokolenie millenium) będące tłumaczeniem ang. Millennial Generation dla wielu osób jest jeszcze równie zagadkowe, jak wymienione jednowyrazowe nazwy oraz generacja Y, ponieważ są to określenia nowe, nawet w słownikach jeszcze nie odnotowane, choć przecież używane w mediach i niewątpliwie potrzebne, skoro istnieje spora grupa ludzi o w miarę jednolitych cechach, podobnych zachowaniach społecznych i ekonomicznych. Zaletą określeń jednowyrazowych jest ich skrótowość, co w naszych czasach miewa decydujące znaczenie, warto zatem zatrzymać się nad pisownią, która obecnie – jak widać na stronach internetowych – jeszcze ewoluuje. Zacząć wypada od rzeczownika, od którego nazwa grupy pochodzi, czyli millennium, który w takiej właśnie formie (z podwojonymi literami l i n przejęliśmy z łaciny, aby z czasem pisownię uprościć, używając liter pojedynczych (to zjawisko od wieków widać w wielu formach obcych adaptowanych do polszczyzny, jak np. grammatyka, summa, klassa, komissya). Słowniki języka polskiego i ortograficzne notują już także drugą formę rzeczownika oznaczającego okres tysiąca lat, tysiąclecie oraz tysięczną rocznicę istnienia czegoś: milenium, będącą konsekwentnym spolszczeniem wersji obcej (zob. http://sjp.pwn.pl/so/millennium;4465355.html oraz http://sjp.pwn.pl/szukaj/milenium.html). Z tego też powodu niedawno zapożyczone z angielskiego nazwy pokolenia cyfrowego przyjmują obie wersje pisowni i obie należałoby na tym przejściowym etapie zaakceptować. A że formy te mają na końcu -s oznaczające w angielszczyźnie liczbę mnogą? Cóż, nie jest to u nas żadna nowość, że zapożyczamy wyrazy w gramatycznej formie pluralnej. Zjawisko to opisywał m.in. Jacek Fisiak w artykule pt. „Zjawisko depluralizacji niektórych rzeczowników zapożyczonych przez język polski” („Język Polski” XLI, 1961, z. 2, s. 138–139). Wiele rzeczowników zapożyczamy w formie liczby mnogiej, lecz forma ta służy do nazwania pojedynczych przedmiotów, osób, zjawisk; a na gruncie polskim od tej angielskiej liczby mnogiej tworzy się następnie formy pluralne polskie. Przykłady można mnożyć: drops, bambus, dandys, fotos, klips, skunks, pampers, komandos, Eskimos, Hindus, Jankes, Zulus, Torys i inne (skan artykułu dostępny jest na mojej stronie). Zastanawiam się, czy istnieje problem liczby w przypadku milenialsów – wszak i tak zwykle to określenie odnosi się do grupy osób, a jeśli ktoś rozpatruje problemy pojedynczego milenialsa, to mamy do czynienia z sytuacją jak w powyższym artykule: jeden Hindus, jeden Eskimos, jeden komados, choć angielska liczba pojedyncza to Hindu, Eskimo, commando.

Wyrazy obce2015-10-27
Czy poprawny jest czasownik wygooglować?
Jest to słowo bardzo potrzebne w czasach, gdy wyszukiwarka Google jest niezwykle bogatym źródłem informacji. Można byłoby oczywiście mówić wyszukać w Google, ale ludzie potrzebują pojemnych znaczeniowo słów, aby się szybciej i sprawniej porozumiewać, a neologizmy googlować, wygooglować pozwalają nazwać tę użyteczną poznawczo czynność jednym słowem. Można się rozwodzić nad formą czasownika i formą zapisu, ale najistotniejsza jest w tym wypadku komunikatywność, zrozumiałość, czytelność, a te warunki spełniają zarówno wymienione czasowniki, jak i nowe, ulepszone formy: gugować, guglać wraz z wersjami z przedrostkiem wy-. Wszystkie te formy są akceptowalne jako rożne wersje adaptacji zapożyczenia: googlować nawiązuje pisownią do oryginalnej nazwy portalu, guglować jest zapisem fonetycznym, a guglać jest formą krótszą, pozbawioną czasownikowego przyrostka -ow-. Ta ostatnia forma jest być może odbierana przez mówiących jako najbardziej potoczna, co wcale nie umniejsza jej użyteczności, a jedynie ewentualnie ogranicza jej zasięg do potocznej odmiany języka, co chyba nie będzie stanowić problemu, bo guglowanie nie można raczej nazwać poważną działalnością badawcza, ściśle naukowym zbieraniem wiarygodnych danych…

Wyrazy obce2015-10-27
Czy poprawne są formy lajkować i hejtować?
Są to nowe słowa, które zdążyły się już zadomowić w języku potocznym. Są zapożyczeniami fonetycznymi, pisownia na gruncie polskim odpowiada w przybliżeniu wymowie angielskiej. Dlaczego tak je zapisujemy? Chcemy ułatwić sobie życie. Po angielsku te czasowniki mają formy like, hate, więc gdybyśmy przyjęli je w zapisie anglosaskim, ze względu na końcowe nieme -e w obu formach musielibyśmy końcówki czasownikowe dodawać po apostrofie zgodnie z zasadami pisowni polskiej: like’ować, hate’ować. Tymczasem przyjęcie zapożyczenia w wersji fonetycznej i uproszczonej pozwala na lepszą adaptację obcego wyrazu do języka polskiego. Mamy w polszczyźnie wiele słów zmodyfikowanych w ten sposób, zapożyczonych dawniej i obecnie: sejf od ang. safe, koktajl od ang. coctail, pikap od ang. pick-up, mejl od ang. mail, skejt od ang. skate, bajt od ang. byte itd.

Wyrazy obce2015-10-27
Czy można słowo ronin podawać w polskiej pisowni? Korektorka wciąż poprawia mi o, dopisując nad nim kreskę.
Rzeczownik ronin jest słowem japońskim, w słownikach opatrywanym definicją «w dawnej Japonii: człowiek, który utracił swoje miejsce w feudalnej hierarchii społecznej». Z pewnością można go używać w pisowni spolszczonej, skoro w takiej odnotowuje je „Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN” pod red. E. Polańskiego (zob. http://sjp.pwn.pl/szukaj/ronin.html). W pisowni rōnin podaje to słowo „Encyklopedia PWN” (zob. http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/ronin;3968733.html) i być może dlatego bywa również używany taki zapis. Warto jednak propagować formę spolszczoną.

Wyrazy obce2015-10-27
Czy pisownię smartfon uznaje się za poprawną? Tego wyrazu nie ma w słownikach.
Smartfon jest spolszczeniem angielskiej nazwy smartphone analogicznym do dawniejszego zapożyczenia telefon pochodzącego od ang. telephone. W polszczyźnie nie używamy połączenia ph w celu oznaczenia f, więc słowo nazywające przedmiot tak użyteczny i pożądany oraz często kupowany i reklamowany musiało szybko ulec spolszczeniu. Druga zmiana dosięgła końca formy angielskiej, w której nawet w obcej wymowie -e pozostaje nieme. Smartfon na gruncie polskim stał się błyskawicznie słowem odmiennym, dlatego nieme -e usunięto, skoro tylko utrudniało tworzenie form przypadków, bo wymagało użycia apostrofu – smartphone’a – podobnie jak w przypadku pendrive’a, image’u, dress code’u, sprite’a i innych niespolszczonych wyrazów. Wersja spolszczona jest rozpowszechniona, potrzebna i - co najważniejsze - spolszczona zgodnie z duchem polszczyzny.

Wyrazy obce2015-10-26
Mam problem ze słowem pisownią anglojęzycznego słowa starup / start-up oznaczającego nowo powstałe przedsiębiorstwa, spółki czy działalności gospodarcze. W Internecie widziałem kilka różnych sposobów zapisu i przyznam, że jestem nieco skołowany. Jak zapisać to słowo, aby brzmiało najpoprawniej: starupów, start-up’ów czy może startup’ów?
Sprawa jest nieco skomplikowana. Interesującej Pana nazwy nie odnotowują jeszcze polskie słowniki. Określenie jest dość nowe i dlatego bywa niejednolicie zapisywane. Sprawdziłam więc w „Merriam-Webster Dictionary” – słownik ten podaje pisownię formy angielskiej start-up i pewnie taką można byłoby przyjąć również na gruncie polskim. Oczywiście zgodnie z tendencja, jaką można zaobserwować w angielszczyźnie, może się wkrótce ustalić w tym znaczeniu jako jedyna pisownia łączna startup, którą widać już zresztą na anglojęzycznych i polskich stronach. Podobnie jest z angielskim rzeczownikiem makeup nazywającym podkład pod makijaż, który polskie słowniki odnotowują jedynie jako make-up, podczas gdy wspomniany „Merriam-Webster Dictionary” odnotowuje tylko formę makeup, będącą efektem częstego w angielszczyźnie procesu scalania czasownika (make) z przyimkiem (up) w celu utworzenia rzeczownika (por. też angielski czasownik pick up ‘podnieść’ i rzeczownik od niego pochodny pickup ‘półciężarówka’, w polszczyźnie odnotowywany w „Uniwersalnym słowniku języka polskiego” jako pick-up lub w wersji spolszczonej pikap).
Mając na uwadze powyższe argumenty, można powiedzieć, że poprawnie będzie napisać startup. Inna sprawą jest zapis form odmiany tego rzeczownika. Przytacza Pan formy pisane z apostrofem, gdy tymczasem apostrof nie jest tu potrzebny, ponieważ używany jest do przedstawiania form odmiany wyrazów obcych jedynie wtedy, gdy istnieje różnica ilościowa pomiędzy pisownią a wymową, a konkretnie wtedy, gdy na końcu wyrazu występuje e, które jest niewymawiane, np. w formach sprite’a, pendrive’a. Jeśli wyraz nie ma na końcu głoski niemej, końcówki dodajemy bezpośrednio do tematu.
Rzeczownik startup przyjmowałby zatem w odmianie przez przypadki formy następujące: w liczbie pojedynczej: DB. startupu, C. startupowi, N. startupem, Ms. startupie, w liczbie mnogiej: M. startupy, DB. startupów, C. startupom, N. startupami, Ms. startupach.

Wyrazy obce2015-10-25
Czy zaakceptowałaby Pani w słowniku ortograficznym taką odmianę: rioja (wino) D. riochy, CMs. riosze, B. rioję, N. rioją, a w liczbie mnogiej M. riochy, D. rioj, C. riojom, Ms. o riojach? Podobną odmianę zaproponowano w przypadku nazwiska Ècija: Ècichy, CMs. Ècisze, Èciję, Èciją.
Zaakceptowałabym w słowniku ortograficznym formy wariantywne:

lp. M. rioja a. rioha (wino),
D. riojy a. riohy,
CMs. riosze,
B. rioję a. riohę,
N. rioją a. riohą;

lm. MB. riojy a. riohy,
D. rioj a. rioh,
C. riojom a. riohom,
N. riojami a. riohami,
Ms. riojach a. riohach.

O pisowni z h i analogiach z nią związanych pisałam już ostatnio. Wariantywne formy pozwoliłyby użytkownikom przystosować się do polonizacji tego wyrazu, jeśli byłaby ona potrzebną innowacją językową.

Wyrazy obce2015-10-25
Jak prawidłowo odmienić przez przypadki (w lp. i lm.) rzeczowniki doña i Niña? Poradnia Językowa PWN odpowiedziała na podobne pytania, jednak żaden z ekspertów nie podał odmiany rzeczownika doña w liczbie mnogiej. Najbardziej interesuje mnie postać celownika lm.: doñiom czy doñom?
Znak ñ nie należy do alfabetu polskiego, nie jest łatwym, oczywistym, automatycznie pisanym znakiem w edytorze tekstu, bo aby go umieścić w wyrazie, trzeba się go naszukać w zbiorze symboli. Na szczęście wyrazy, które Pan pyta – doña, Niña, nie są często używane, a można zaryzykować twierdzenie, że są używane bardzo rzadko. Dlatego też wiele osób mniej starannych chętnie pominie niepolski znak i zastąpi go wersją graficzną polską, a wtedy odbiorca niekoniecznie domyśli się, o jaką dokładnie formę idzie. Jeśli zatem stosowalibyśmy zapis form odmiany bez -i- będącego w polszczyźnie oznaczeniem głoski miękkiej, możemy zetknąć się z dylematem: napisano tu doniom czy donom (don w znaczeniu ‘pan’). Oczywiście idealna byłaby możliwość stosowania znaku ñ, lecz nie zawsze jest to możliwe. Moim zdaniem korzystne dla rozwiania wątpliwości związanych z pisownią tego i innych podobnych form byłoby spolszczenie pisowni, czyli zastąpienie ñ połączniem ni, które odpowiada mu w wymowie – tak stało się w formie kanion pochodzącej od hiszpańskiego cañon, dzięki czemu mowy nie ma o pomyleniu rzeczowników kanon i kanion. Zapożyczenia hiszpańskie nie są w polszczyźnie zbyt częste choćby z powodu odległości przestrzennej dzielącej oba kraje, a dodatkowo wiele hispanizmów przywędrowało do naszego języka jako zapożyczenia pośrednie za angielskim, francuskim, niemieckim, co pozostawało nie bez wpływu na ostateczny kształt wyrazów. Można w tym wypadku pomyśleć też o podobnym rozróżnieniu pomiędzy formami Mani (zdrobnienie od Maria) oraz manii. W dydaktyce fonetyki polskiej wykorzystywane są przykłady: Danii – dani (imiesłów bierny od dać), dalii (kwiatu) – dali (czas przeszły od dać), balii – bali (czas przeszły od bać się). Przykład Doni z Poradni PWN wpisuje się w to wyliczenie, wskazując, że w interesujących Pana formach odmiany konieczne jest użycie -i-, które wymawia się jak [j]: doñi-a [dońja], doñi-i [dońji], doñi-ę [dońję], doñi-ą [dońją]; w liczbie mnogiej: doñi-e, doñi-i, doñi-om, doñi-ami, doñi-ach.

Wyrazy obce2015-10-25
Dzień dobry, bardzo proszę o pomoc w ustaleniu odmiany nazwy Apple Watch w liczbie mnogiej. Powiemy: Mam 5 Apple Watchy czy Apple Watchów?
Cieszę się, że są osoby, które w ogóle podejmują się odmiany wyrazów obcych – wielu rezygnuje.
Sprawa nie jest jednoznaczna, ponieważ historyczny proces ustalania użycia równoległych końcówek -y i -ów w rzeczownikach męskich nie jest zakończony. Mamy więc w języku część form, w których upowszechniła się już w D. lm. końcówka -y, jak np. klucz – kluczy, warkocz – warkoczy, ale są rzeczowniki o podobnym zakończeniu (na spółgłoskę cz), które społeczeństwo opatruje w D. lm. końcówką -ów, np. mecz – meczów, skurcz – skurczów, poncz – ponczów, kicz – kiczów, bicz – biczów. Sytuację komplikuje fakt, że we współczesnej polszczyźnie istnieją rzeczowniki, które jak na razie mają dwie wersje, np. znicz – zniczy / zniczów, mlecz – mleczy / mleczów, skecz – skeczy / albo skeczów, miecz – mieczy / mieczów (również odnotowane w słownikach).
Co z tego wynika? Że z gramatycznego punktu widzenia obie zaproponowane formy w naszych czasach można uznać za poprawne, zwłaszcza że są to formy obce, które nie miały jeszcze szansy wykształcić żadnej konkretnej odmiany, zakorzenić się w polszczyźnie. Jeśli dobrze rozumiem, Apple Watch to typ zegarka, można zatem odnieść odmianę nazwy tego urządzenia do polskiego rzeczownika zegarek, który w D. lp. ma zdecydowanie formę zegarków, dzięki czemu można przyznać pierwszeństwo na zasadzie analogii formie Apple Watchów. Ale to arbitralna decyzja, mimo iż bazująca na analogiach semantyczno-gramatycznych. Nie wiadomo, co z taką nazwą zrobią nasi rodacy...

Wyrazy obce2015-10-22
Piszę w sprawie słowa kosymulacja. Nie znalazłem go w żadnym słowniku ani archiwum poradni. Jest to słowo chyba zapożyczone z angielskiego, oznacza prawdopodobnie symulacje z użyciem dwóch programów równolegle: jeden program tworzy model obiektu, a drugi na podstawie modelu oblicza parametry i zwraca je do pierwszego. W materiałach otrzymanych od prowadzących zajęcia często spotykam się z zapisem co-symulacja który wydaje mi się niepoprawny. Która wersja tego wyrazu jest poprawna?
Jeśli nawet jest to wyraz zapożyczony, to takie formy na gruncie polskim zwykle przyjmują polski sposób zapisu, a więc należałoby – na wzór od dawna w naszym języku funkcjonujących wyrazów, takich jak – używać już formy kosymulacja. Pisownia łączna też ma w polszczyźnie uzasadnienie, którego nie znajdziemy dla pisowni z łącznikiem (inaczej dywizem, czyli krótką kreską, którą Pan podaje jako używaną na zajęciach). Cząstka ko- pochodzi od łacińskiego co-p, a to od con- o znaczeniu ‘z (czym)’. „Uniwersalny słownik języka polskiego odnotowuje ko- z definicją: «pierwszy człon wyrazów złożonych oznaczający: razem, łącznie, łączny, wspólny, towarzyszący, odpowiednik polskiego współ-, np. koasekuracja, koprodukcja». Wiele jeszcze innych wyrazów rozpoczyna się od tej cząstki, np. koedycja «edycja jakiegoś dzieła dokonana wspólnie z innym wydawcą », koegzystencja «współistnienie, wzajemne tolerowanie się», koincydencja «jednoczesne występowanie kilku zjawisk, zdarzeń; zbieżność», kolaboracja «współpraca z niepopieraną przez większość społeczeństwa władzą; także: współpraca obywatela kraju okupowanego z władzami okupacyjnymi, przynosząca szkodę krajowi lub jego obywatelom», kolaudacja w budownictwie «sprawdzenie wykonanych robót budowlanych i stwierdzenie ich zgodności z planami i kosztorysem», kooperacja «współdziałanie, współpraca w jakiejś dziedzinie», koprocesor «dodatkowy, wyspecjalizowany procesor (np. graficzny, algebraiczny), umożliwiający zwiększenie prędkości działania komputera», koreferat «referat będący zwykle uzupełnieniem innego, podstawowego referatu, przedstawiający dane zagadnienia z innego punktu widzenia», koregencja «wspólne rządy dwóch lub więcej osób, ustanowione na czas małoletniości, choroby lub dłuższej nieobecności panującego», korelacja «wzajemne powiązanie; współzależność, związek». Pana początkowy zapis kosymulacja jest jak najbardziej poprawny, nawet jeśli tego wyrazu nie ma jeszcze w słownikach. Słowniki (zwłaszcza drukowane) nie zawsze zawierają najnowsze słownictwo, zwłaszcza specjalistyczne, które albo jest tworzone na bieżąco, w miarę obecnych potrzeb, albo zapożyczane w celu nazwania nowych rzeczy i zjawisk.

Wyrazy obce2015-06-12
Zwracam się do Państwa z pytaniem dotyczącym słowa rewitalizacja, które pochodzi z łacińskiego złączenia re + vita (‘przywrócić do życia’). Powszechnie używa się tego terminu do mówienia o odnawianiu budynków. O ile rozumiem charakter przenośny tego słowa, o tyle mam problem z jego ścisłym znaczeniem i konsekwencjami logicznymi, jakie z niego wypływają. Czy można przywrócić do życia coś, co nigdy nie żyło (w tym wypadku budynek)? Jeśli nie, to czy zasadne jest używanie rewitalizacji względem przedmiotów, które nigdy nie żyły? I jaka, w takim razie, jest różnica między renowacją a rewitalizacją?
Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas.
Rewitalizacja według „Słownika wyrazów obcych PWN” pod red. Lidii Drabik to w pierwszym znaczeniu ‘odbudowa i odnowa zniszczonych budynków lub dzielnic miasta, mająca na względzie potrzeby mieszkańców’. Wyraz rewitalizacja pochodzi od łac. re – ‘znów, na nowo’ + witalizacja od łac. vitalis – ‘żywotny, życiodajny’. Chodzi tu zatem o przywrócenie budynkowi żywotności, rozumianej tu szeroko – jako funkcjonalność. Termin renowacja ma bardzo pokrewne znaczenie do rewitalizacji, oznacza ‘odnowienie czegoś, zwłaszcza budynków; restauracja’, pochodzi od francuskiego rénovation, a to od łacińskiego renovatio (‘odnowienie, odnowa’). W „Słowniku spolszczeń i zapożyczeń” pod red. Mirosława Bańki, Lidii Drabik i Lidii Wiśniakowskiej podaje się następujące przykłady użycia omawianych wyrazów:
W latach 50. unicestwiono nadającą się do renowacji kamienicę przy ul. Leszno, w której mieszkał Cyprian Kamil Norwid.
We Wrocławiu, który realizuje program rewitalizacji zniszczonych kamienic, na czas remontu przenosi się ich lokatorów do lokali zastępczych.

W obu przykładach wyrazy renowacja i rewitalizacja użyte są w tym samym znaczeniu – jako odnowienie budynków, przywrócenie im użyteczności. W „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny” pod red. Andrzeja Markowskiego słowo renowacja opatrzone jest komentarzem nadużywane, poleca się stosowanie zamiast niego słów odnawianie lub odświeżanie (w zależności od kontekstu). Wydaje się, że i rewitalizację można uznać za tzw. modny wyraz, słowo obcego pochodzenia używane tak często ze względu na atrakcyjną formę i brzmienie. Znaczenie wyrazu rewitalizacja ma charakter metaforyczny, trudno zatem w ogóle odwoływać się do logiki. Język odzwierciedla sposób postrzegania świata przez jego użytkowników, a metafory pojęciowe są jego nieodłącznym elementem. Mówimy np. zegarek chodzi, panika wybucha, czas biegnie, a choroba kogoś dotyka, choć nie mamy na myśli dosłownych znaczeń podanych wyrażeń. Przenośny sens metafor językowych jest efektem procesów myślowych i interpretacji rzeczywistości, a nie zawsze logicznych konsekwencji. Rozumiemy zatem jedno pojęcie przez analogię do innego – tak dzieje się właśnie w przypadku rewitalizacji. Jako ciekawostkę można dodać, że niektóre metafory są już w użyciu tak spowszedniałe, że przestajemy zwracać uwagę na ich niedosłowność, nazywamy je metaforami martwymi, czyli katachrezami, np. noga stołu, ucho kubka czy oczko w rajstopach.
Barbara Matuszczyk
Wyrazy obce2015-06-11
Czy wyraz boccia, oznaczający dyscyplinę sportową przeznaczoną głównie dla osób niepełnosprawnych, odmienia się? W Internecie znaczną przewagę mają wypowiedzenia zawierające nieodmienioną formę tego słowa, jednak sformułowania typu II Międzynarodowy Turniej Boccia brzmi dla mnie odrobinę sztucznie. Czy wyraz ten powinien się odmieniać, a jeśli tak, to w jaki sposób?
Wymowa włoskiego słowa boccia powinna brzmieć [bɔttʃa] (http://pl.pons.com/t%C5%82umaczenie?q=boccia&l=itpl&in=&lf=it), czyli w wersji zbliżonej do polskiej fonetyki [bocz‘a]. Wyraz ten możemy odmieniać analogicznie do deklinacji formy ciocia:

M. boccia
D. bocci
C. bocci
B. boccię
N. boccią
Ms. bocci

Na stronie www.polskaboccia.pl można znaleźć odmienione formy, np. informacje o bocci, bądź na bieżąco z polską boccią.
Barbara Matuszczyk

Wyrazy obce2015-06-09
Przygotowujemy się do wydania książki Katherine Pancol „Muchachas”. Borykamy się z kwestią tytułu oryginalnego i jego polskiego brzmienia. Rzeczona książka napisana jest w języku francuskim, ale autorka użyła w tytule słowa hiszpańskiego, które oznacza w liczbie pojedynczej dziewczynę, pannę lub służącą. My chcielibyśmy zostawić ten tytuł w tym samym brzmieniu, ale z transkrypcją polską: „Muczaczas”. Problem jednak polega również na liczbie mnogiej, którą ma tytułowe słowo pochodzące z języka hiszpańskiego. Pytanie brzmi: czy zgodnie zasadami języka polskiego taki zapis mógłby zaistnieć / powstać, czy należałoby napisać „Muczacze”? Czy bylibyście Państwo uprzejmi wyrazić na ten temat opinię? Bardzo byłbym wdzięczny za odpowiedź.
Z wyrazami szacunku
Sławomir Apel, redaktor prowadzący
Problem jest poprawnościowy tylko po części, bardziej wiąże się ze świadomością językową czytelników i ich ewentualnymi skojarzeniami. Dlatego też przeprowadziliśmy konsultacje naukowe i społeczne (te ostatnie wśród studentów obcokrajowców ze Szkoły Języka i Kultury Polskiej Uniwersytetu Śląskiego). Rozważywszy różne możliwości, możemy odpowiedzieć następująco:
W środowisku we francuskim, podobnie jak w polskim, nie jest to wyraz używany na zasadzie zapożyczenia (tzn. nie został zaadaptowany do francuskiego, jak np. w polskim keczup czy lifting). Niektórzy wyraz znają, niektórzy nie.
Wspólne – właściwie 100-procentowe – zdanie zarówno Polaków (z których znowu kilka osób wiedziało, co to znaczy, większość jednak nie wiedziała), jak i Francuzów było takie, że tytuł warto zostawić w ORYGINALE. Skoro francuska autorka zdecydowała się na takie zapożyczenie – prawdopodobnie, żeby dać znać, że chodzi też o problem imigrantów – byłoby najlepiej, by polskie wydanie zachowało i zaakceptowało tę decyzję. Ale należałoby ten wyraz pozostawić faktycznie w oryginale, bez transkrypcji (muczacze nie znaczy nic i nie brzmi dobrze, nie ma polskiego odpowiednika, w którym zbiegłoby się zarówno neutralne znaczenie ‘dziewczyny’, jak i z lekka pejoratywne ‘służące’; takie rozdwojenie znaczeń jest w polskim ‘panienki’, ale niestety to emocjonalne znaczenie wulgaryzuje wyraz.
[pytanie i odpowiedź sprzed wydania książki — red.]

1 2 3 4 5