Najczęściej zadawane pytania (227) Ortografia (590) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (264) Etymologia (305) Historia języka (26) Składnia (336) Słowotwórstwo (139) Odmiana (333) Frazeologia (133) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (436) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3313)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Interpunkcja2011-01-09
Nie mogę poradzić sobie z wstawieniem przecinka, choć zdanie wydaje się banalne. Bardzo proszę o podpowiedź. Kupiłam nową zieloną bluzkę. Zostawiłabym zdanie bez przecinka, ale mam wątpliwości.
Niestety nie jestem w stanie zupełnie jednoznacznie stwierdzić, czy przecinek powinien pojawić się w powyższym zdaniu między dwiema przydawkami, czy też nie, ponieważ nie znam intencji komunikatu. Ale zawsze w takich sytuacjach proponuję pytającym, by sami przeprowadzili prosty test. Jeśli bez zmiany znaczenia zdania dałoby się wstawić pomiędzy kłopotliwe przydawki zwrot a ponadto lub a do tego, powinniśmy je w zdaniu wyjściowym rozdzielić przecinkiem. Jeżeli zaś takiego zwrotu bez wypaczania sensu wypowiedzenia nie da się wprowadzić, z przecinka trzeba zrezygnować.
Spróbujmy przeanalizować parę sytuacji, w których zacytowane zdanie mogłoby być wypowiedziane. Załóżmy, że jego autorka miała do wyboru dwie bluzki w kolorze zielonym, z tym że jedna z nich była nowa, a druga używana, i ostatecznie kupiła tę pierwszą, a teraz chce o tym wszystkim kogoś poinformować. Nie stwierdzi wówczas *Kupiłam nową, a ponadto zieloną bluzkę – przymiotnik nowa ma się bowiem odnosić do całego wyrażenia zielona bluzka, nie tylko do bluzki. Będzie mogła natomiast powiedzieć jednym tchem Kupiłam nową zieloną bluzkę. Podobnie wyrazi się, by zaznaczyć, że kupiła kolejną już w kolorze zielonym bluzkę (pięć innych w niemal identycznym odcieniu, choć może innym fasonie leży w jej szafie). Ale gdyby nasza bohaterka miała zamiar swoim komunikatem zdenerwować męża, który nienawidzi zielonego koloru czegokolwiek, i – a to już poważniejsza sprawa – ma dość kupowania przez żonę nowych bluzek (bo one, we wszystkich kolorach, z szaf się wręcz wysypują), mogłaby użyć zdania Kupiłam nową, a ponadto zieloną bluzkę lub Kupiłam nową, zieloną bluzkę.
Przypuszczam jednak, że autorce przywołanego w pytaniu zdania chodziło po prostu tylko o podzielenie się radością z nowego zakupu – zielonej bluzki, a wtedy, tak jak Pani zasugerowała, należałoby w zapisie to zdanie zostawić bez przecinka, co zresztą nasz test potwierdza.
Katarzyna Mazur
Etymologia2015-10-31
Dzień dobry, jeśli to możliwe, chciałabym zapytać o etymologię słowa nienawidzić. W Internecie dostępne są nieliczne wyjaśnienia tego słowa, oznaczające najczęściej niemiłe patrzenie na kogoś. Jak te części nie- -na- -widzić uzasadnić w sposób logiczny i językowo powiązać? Co to mogło tak naprawdę pierwotnie oznaczać? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Słowo nienawidzić wywodzi się z prasłowiańskiego *nenavidĕti i miało pierwotnie znaczenie ‘nie chcieć patrzeć na kogoś, nie chcieć kogoś widzieć, odczuwać wrogość do kogoś’ (w skład te go słowa wchodzi przecież czasownik *vidĕti ‘widzieć’). Przedrostek nie- (prasłowiańskie *ne-) wskazuje na przeczenie od dawnego czasownika *navidĕti, który oznaczał ‘widywać się, odwiedzać, żyć w zgodzie, lubić kogoś’. Ten prasłowiański czasownik znalazł w języku staropolskim kontynuację w postaci nawidzić – nawidzi o znaczeniu ‘kochać kogoś, miłować, lubić, widzieć kogoś chętnie’. Znaczenie to jako dawne odnotowuje jeszcze z przykładami z literatury XVIII wieku 10-tomowy „Słownik języka polskiego PAN” pod red. Witolda Doroszewskiego wydany w latach 1958–1969 (zob. nawidzie%C4%87" target=_blank>http://doroszewski.pwn.pl/haslo/nawidzie%C4%87). Etymologia czasownika nienawidzić wskazuje na trzy człony: nie-na-widzieć. Obecnie ten wyraz jest niepodzielny słowotwórczo, ponieważ zanikł w języku polskim czasownik nawidzić i cała forma uległa leksykalizacji, nie odnosząc już mówiących do znaczenia związanego z widzeniem, a dawna forma nienawidzi dziś jest już uznawana za błędną (zob. „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego).