Najczęściej zadawane pytania (226) Ortografia (588) Interpunkcja (198) Wymowa (69) Znaczenie (262) Etymologia (304) Historia języka (25) Składnia (336) Słowotwórstwo (138) Odmiana (330) Frazeologia (132) Poprawność komunikacyjna (190) Nazwy własne (435) Wyrazy obce (90) Grzeczność językowa (40) Różne (164) Wszystkie tematy (3301)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Składnia2015-10-06
Czy poprawne jest sformułowanie: W służbie dziecku i rodziny?
W tej konstrukcji rzeczownik służba ma dwa określenia, które powinny wystąpić w celowniku, bo odnoszą się do tego samego wyrazu nadrzędnego: służba – komu? Poprawnie powiemy zatem: w służbie dziecku i rodzinie, a także w służbie ojczyźnie, Bogu, państwu, szkole itd. Opisywane formy celownikowe gramatyce są uznawane za przydawki dopełniające, które łączą się z rzeczownikami pochodzącymi od czasowników, takimi m.in. jak służyć (← służba). Czasownik służyć wymaga, aby dołączane do niego określenia przybierały formę celownika, dlatego też utworzony od niego rzeczownik służba dziedziczy te wymagania. Pisze o tym m.in. Zenon Klemensiewicz w „Zarysie składni polskiej” (Warszawa 1961, s. 63–64).
Zmiany łączliwości wyrazów w nowszej polszczyźnie widać również w tego typu konstrukcjach: na sztandarach Państwowej Straży Pożarnej widnieją napisy „W służbie ojczyzny”, a w 1951 roku ustanowiono medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny” − odznaczenie przyznawane za nienaganną długoletnią służbę lub pracę w wojsku.
Katarzyna Wyrwas

Odmiana2015-09-20
Dlaczego poprawną formą jest właśnie wziąć?
Wyjaśnienie tego współczesnego problemu poprawnościowego ułatwia znajomość gramatyki historycznej języka polskiego.
Po zmianach fonetycznych z prasłowiańskich bezokoliczników *vъzęti i *bьrati powstały polskie formy wziąć i brać, w których dzisiejsza końcówka bezokolicznika pochodzi z dawnej końcówki bezokolicznika -ti.
Błędna forma !wziąść używana jest przez analogię do podobnych czasowników, takich jak siąść, kłaść, paść, których rozwój przebiegał nieco inaczej. Nawet we współczesnych formach ich odmiany, takich np. jak siąd-ę, kład-ę, pad-am, wyraźnie widać inne zakończenie tematu. Różnica ta bierze się stąd, że prasłowiańskie połączenia podobnych fonetycznie głosek dt ulegały procesowi rozpodobnienia i zmieniały się w st, które na gruncie polskim w procesie zmiękczenia mogło stać się połączeniem ść: sęd-ti → sęs-ti → siąś-ć; klad-ti → klas-ti → kłaś-ć; pad-ti → pas-ti → paś-ć.

Różne2015-08-16
Czy są zasady, które określają zapis adresu? Czy nadal poprawne jest stosowanie kolejności: ulica, numer domu, kod, miejscowość? Spotkałam się (głównie w stopkach firm) z zapisem: kod, miejscowość, ulica i nr domu.
To, co Pani opisuje, nie podlega poprawności językowej, gramatycznej, lecz jest regulowane różnymi zaleceniami. Np. Poczta Polska zwraca uwagę, że kod i miejscowość podane w dolnej linii na kopercie pozwalają na sprawniejsze segregowanie i doręczanie korespondencji. Jeśli wzięlibyśmy natomiast pod uwagę ludzką percepcję, to zapewne okaże się, że „poprawniejsze”, bo bardziej użyteczne, będzie podawanie najpierw miejscowości, a potem dopiero ulicy, gdyż tak człowiek poszukuje miejsc: od danych ogólniejszych do szczegółów.
Interpunkcja2015-08-02
Dzień dobry,
serdecznie proszę o wyjaśnienie, kiedy (w jakich kontekstach) należy poprzedzić powtórzone czy przecinkiem. Za przykład niech posłuży zdanie:
i]Należy sprawdzić, czy ziemia pod drzewem jest kwaśna(,) czy zasadowa.
Wydaje mi się, że przecinek nie jest tu konieczny, ponieważ – proszę wybaczyć kolokwializm – na upartego można by to drugie czy zastąpić lub, ale można by też rozumować inaczej, rozwijając ostatnią część zdania do postaci: czy ziemia pod drzewem jest zasadowa.
Z wyrazami szacunku, Katarzyna N.
Szanowna Pani,
słowo czy występuje w zdaniach w dwóch funkcjach: jako pytajna partykuła oraz jako spójnik. Jako partykuła występuje na początku zdania, np. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Natomiast czy jako spójnik pojawia się w zdaniach współrzędnie i podrzędnie złożonych. W przypadku parataksy (zdań współrzędnie złożonych) spójnik czy nie jest oddzielany przecinkiem, np. Była chora czy po prostu zmęczona. W zdaniach podrzędnie złożonych (hipotaksa) spójnik czy wprowadzający zdanie podrzędne wymaga postawienia przecinka, np. Nie wiem, czy to zrobię. Gdy spójnik czy występuje dwukrotnie w zdaniu współrzędnym, należy drugi spójnik oddzielić przecinkiem, np. Chcesz wypić herbatę czy kawę, czy sok? W zdaniach podrzędnych użyty po raz drugi spójnik czy zwykle nie jest oddzielany przecinkiem, ponieważ występuje w innej funkcji (można go zastąpić spójnikiem lub). W przytoczonym przez Panią zdaniu spójnik czy jest wymienny na spójnik lub, dlatego prawidłowy zapis wygląda następująco: Należy sprawdzić, czy ziemia pod drzewem jest kwaśna czy zasadowa.
Katarzyna Krulicka

Znaczenie2015-08-02
Ostatnio w telewizji pojawiła się reklama pewnego banku, w której padają słowa „Widzimy tu silny trend ku gorącym klimatom”. Zdanie wydaje mi się błędne. Czy konstrukcja trend ku... jest poprawna? Jeśli tak, to czy można użyć go w takim kontekście? Słowo trend jest w moim rozumieniu pojęciem dotyczącym jakiegoś masowego zjawiska, natomiast w tym przypadku mowa o jednostkowej chęci odwiedzenia ciepłych krajów.
Z góry dziękuję za odpowiedź!
Anna R.

Słowa pojawiające się we wspomnianej reklamie rzeczywiście budzą wątpliwości. Wyraz trend oznaczający ‘istniejącą w danym momencie prawidłowość rozwoju czegoś, np. mody lub sztuki’ („Inny słownik języka polskiego”, red. Mirosław Bańko), a także ‘kierunek, prąd, tendencję’ („Wielki słownik poprawnej polszczyzny”, red. Andrzej Markowski) nie jest używany z przyimkiem ku, raczej łączy się z nim przyimek w, np. nowe trendy w modzie, w sztuce współczesnej, trendy w światowej polityce gospodarczej („Uniwersalny słownik języka polskiego”, red. Stanisław Dubisz). Jak słusznie Pani zauważyła, słowem trend określa się szerokie zjawiska, trudno uzasadnić użycie tego wyrazu w stosunku do pojedynczego artefaktu. Artyści, zdecydowanie częściej niż o trendach, mówią o modach w sztuce. Pojedyncze dzieło sztuki, w tym przypadku instalacja, jest raczej przykładem danej mody lub kierunku w sztuce niż trendem ku…
Barbara Matuszczyk

Znaczenie2015-08-02
Chciałbym się dowiedzieć, co w zasadzie oznacza słowo monetaryzacja. Szukałem w internecie, ale nie znalazłem zadowalającej definicji. Kolega użył tego słowa w następującym zdaniu: „Nie jest to jednak twór nadający się do monetaryzacji o której, zdaje się, myślisz”. A pisał o gazecie studenckiej w odpowiedzi na informację, iż redaktor naczelny zapytał prawników o ISBN. W tym kontekście większość uznała, że monetaryzacja =zarobek, komercjalizacja. Czy słusznie?
W zasadzie słowo monetaryzacja jako takie nie istnieje – nie odnotowują go żadne słowniki języka ogólnego, nie widać go w słownikach terminologicznych (z zakresu ekonomii), zaś korpusy tekstowe, w tym największy i najmniej uporządkowany (Google), odnotowują je w dosłownie kilkunastu rekordach. A jednak. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przyjrzeć się tej garstce poświadczeń i spróbować wyciągnąć z nich jak najwięcej. Ponieważ słowo nosi wyraźne znamiona terminu, niżej podpisany musi zawczasu zastrzec, że w jego przypadku znajomość ekonomii kończy się na odróżnieniu banknotu od bilonu, dlatego też skupi się głównie na aspekcie językowym.
Wychodząc od etymologii słowotwórczej, możemy przypuścić, że monetaryzacja określa proces faktytywny, tj. taki, który polega na powiązaniu obiektu (tu: gazety studenckiej) z przedmiotem wyrażonym w temacie słowotwórczym (tu: monetarny < moneta ‘fizycznie istniejący pieniądz’). Dane tekstowe sugerują, że w tym przypadku związek może przyjmować charakter polegający na:
a) zamianie obiektu na istniejący realnie pieniądz, np. monetaryzacja rezultatów, długu (!);
b) wskazaniu trwałej zależności między obiektem a pieniądzem, np. monetaryzacja rynku, gospodarki;
c) nadaniu pracy nad obiektem charakteru zarobkowego, np. monetaryzacja bloga, filmów;
d) ukierunkowaniu obiektu na cel zarobkowy, np. monetaryzacja świadomości, życia.
Co ciekawe, we wszystkich tych użyciach może występować leksem , np. monetyzacja, bardzo podobny formalnie (wow!), a jednocześnie o wiele szerzej rozpowszechniony – tym razem potwierdzają to także specjalistyczne opracowania. Jaka jest więc między nimi różnica? Cóż... najwyraźniej żadna (albo przynajmniej taka, której nie rozpozna laik), a przecież bardzo rzadko zdarza się w języku, że dwa wyrazy praktycznie niczym w użyciu się od siebie nie różnią – przeciwdziała temu mechanizm – nomen omen – tzw. ekonomii języka. Ta niecodzienna, tautologiczna konfiguracja musiała powstać w wyniku analogii słowotwórczej: skoro mamy motywację moneta > monetyzacja, a w obrębie leksykonu tematycznego pojawia się też monetaryzm, to dlaczego nie mielibyśmy uzupełnić systemu o całkiem, całkiem brzmiącą monetaryzację (por. wulgaryzm > wulgaryzacja, psychologizm > psychologizacja, katechizm > katechizacja itp.)? Zwłaszcza, że i współmotywujący przymiotnik (monetarny) już mamy.
W świetle powyższych obserwacji na przedstawione pytanie odpowiadam (w zamyśle zadowalająco): tak (c). Nawiasem mówiąc, czy zmonetaryzowane, czy nie, każde czasopismo nieakcydensowe, które chce działać oficjalnie, musi posiadać przydzielony ISSN.
Kacper Kardas

Etymologia2015-08-02
Dzień dobry! Jak to się stało, że słowo chała określa zarówno bułkę szabasową, jak i rzecz złej jakości?
Chała w znaczeniu ‘rodzaj pieczywa; szabasowa bułka żydowska’ (A. Bańkowski, „Etymologiczny słownik języka polskiego”, t. 1, Warszawa 2000) i chała jako rzecz złej jakości formalnie wyglądają tak samo, ale znaczą zupełnie co innego – są to więc homonimy, czyli jednakowo brzmiące, ale odmienne znaczeniowo wyrazy. Pierwsze słowo jest starsze, Andrzej Bańkowski w swoim słowniku zaznacza, że w polszczyźnie funkcjonuje od 1861 roku; i to ono dało początek późniejszej (1900) chałce, czyli słodkiej bułce (Bańkowski: ‘rodzaj dużej słodkiej bułki’). Ten sam badacz opisuje także drugi z homonimów, wyjaśniając w tym miejscu, że chodzi o pogardliwe określenie nieudanej imprezy artystycznej (sztuki, utworu), i że jest to „slangowy skrót od chałtura”. Wyraz chałtura jest najczęściej notowany właśnie w kontekście działalności artystycznej (Bańkowski: ‘fuszerka dla lekkiego zarobku, zwłaszcza w działalności kulturalno-artystycznej, „Słownik współczesnego języka polskiego” pod red. B. Dunaja: ‘dodatkowa praca podejmowana przez ludzi twórczych zawodów, np. naukowców, artystów, inżynierów itp., służąca tylko celom zarobkowym, pozbawiona większych ambicji; czasem oceniana przez innych jako zajęcie poniżające’), ale można zaobserwować także niezwiązane z tą dziedziną objaśnienia, na przykład: ‘dodatkowa, mało ambitna praca, podjęta dla szybkiego zarobku i zwykle wykonywana niedbale’ („Słownik języka polskiego PWN”, red. E. Sokół, Warszawa 1996). Tak jak chałtura nie musi już mieć związku z działalnością artystyczną, tak i w przypadku chały dochodzi coraz częściej do rozszerzenia znaczenia – wyraz ten oznacza już nie tylko ‘bezwartościowy produkt twórczych działań wykonywanych bez ambicji’ (internetowy „Wielki słownik języka polskiego”: www.wsjp.pl), ale także – jakąkolwiek rzecz złej jakości. Z szabasową bułką natomiast wspólne ma tylko brzmienie.
Aleksandra Mól

Interpunkcja2015-07-21
Czy w zdaniach typu:
Widzisz, Dominiku, kartoflanka pomogła babci właściwie odczytać stronę Niebiańskiej księgi.
Posłuchaj, mały listonoszu, opowieści o Świderku.

podmiot powinien być oddzielony od pozostałych części zdania przecinkami?
Moim zdaniem nie. Zdania te zapisałabym następująco:
Widzisz Dominiku, kartoflanka pomogła babci właściwie odczytać stronę Niebiańskiej księgi.
Posłuchaj mały listonoszu opowieści o Świderku.

Bardzo proszę o wyjaśnienie, który zapis jest poprawny.
Przecinek jest wymagany przed wyrazami występującymi w wołaczu będącymi poza związkami składniowymi, jak również po nich, np. Lubię cię, Marysiu. Marysiu, lubię cię.
Jeżeli forma wołacza (a także powiązane z nią wyrazy) występuje w środku zdania, część tę oddzielamy przecinkami obustronnie, np. Lubię cię, (droga) Marysiu, bardzo.
Pisownia ma oparcie w regułach, które można znaleźć tutaj: http://sjp.pwn.pl/zasady/Wyrazy-i-wyrazenia-niebedace-czesciami-zdania;629809.html, http://sjp.pwn.pl/zasady/Przecinek-po-wyrazach-wyrazajacych-okrzyk;629811.html.
Poprawnie zapisane są zatem zdania:
Widzisz, Dominiku, kartoflanka pomogła babci właściwie odczytać stronę Niebiańskiej księgi.
Posłuchaj, mały listonoszu, opowieści o Świderku.


Etymologia2015-07-20
Jaka jest etymologia nazwy ponik?
Rzeczownik ponik jest znany w polszczyźnie od XV wieku, odnotowuje go XVII-wieczny słownik Grzegorza Knapskiego obok czasownika ponikać, który był jego podstawą (G. Knapski „Thesaurus Polonolatinograecus seu Promptuarium linguae Latinae et Graecae”. T. 1-2. Kraków 1643–1644; skan dostępny na stronie http://www.mimuw.edu.pl/polszczyzna/Knapski/Knapski_DjVu).
Dziś mamy w polszczyźnie podobnie utworzone formy czasowników: z-nikać, za-nikać, prze-nikać, w-nikać, wy-nikać. Od niektórych z nich utworzono formy rzeczownikowe: zanikać → zanik, wynikać → wynik, unikać → unik, podobnie jak wcześniej ponikać → ponik. Forma czasownika z przedrostkiem po- wyszła z użycia, jest odnotowana w starszych słownikach, np. w „Słowniku języka polskiego PAN” pod red. W. Doroszewskiego (Warszawa 1958–1969) z definicją odnoszącą się do wody: ‘znikać na jakiś czas, uciekać, wsiąkać’ (http://sjp.pwn.pl/doroszewski/ponikac;5477153.html). Czasownik ponikać do naszych czasów zachował się w nazwach miejscowych, takich jak Polik, Ponikwa, Ponikiew, Ponikwoda, a także w nazwiskach Ponikowski, Ponikiewski, Ponikwia.
Ponik oznaczał ‘miejsce, gdzie woda bieżąca uchodzi pod ziemię’ (A. Bańkowski „Etymologiczny słownik języka polskiego”. Warszawa 2000). Aleksander Brückner w swoim „Słowniku etymologicznym języka polskiego” (Kraków 1927) podaje definicję słowa ponikwa: ‘o rzece, co w ziemi ginie, by dalej znowu wytrysnąć’. W „Słowniku języka polskiego” S.B. Lindego (Lwów 1807–1814) znajdujemy definicję rzeczownika ponik: ‘promyk wody spod ziemi wynikający’. Słowo to odnosiło się do tego typu drobnych cieków wodnych, które spod ziemi wypływały w jednym miejscu, a w innym w niej znikały. Choć obecnie bardzo rzadkie, pojawia się w literaturze pięknej, np. w „Abecadle Miłosza”: „Dość trudny tam dojazd, wirażami na stromych zboczach, ale później górska wioska urocza i intensywność zieleni na alpejskich łąkach, z mnóstwem przezroczystych strumyków oraz, jak niegdyś się mówiło, poników, czyli potoczków znikających pod murawą” (Czesław Miłosz, Kraków 1997).
Rzeczownik ponik pochodzi więc od czasownika ponikać, a ten od prasłowiańskiego czasownika *poniknąti utworzonego od *niknąti za pomocą przedrostka po- (zob. Max Vasmer „Этимологический словарь русского языка”. Мocквa 1986, t. 3, s. 75: http://etymolog.ruslang.ru/vasmer.php?id=75&vol=3). Prasłowiańskie *niknąti – jak podaje Wiesław Boryś w „Słowniku etymologicznym języka polskiego” (Kraków 2005) – oznaczał ‘schylać się, pochylać, znikać, ginąć’ i pochodził od psł. *nikati ‘chylić się, pochylać’, co wskazuje na to, że znikanie początkowo miało odniesienie do postawy ciała przyjmowanej przez człowieka, który pochylony stawał się niewidoczny. Materiał zgromadzony we wspomnianym słowniku pozwala wskazać związek znikania ze staropolskim rzeczownikiem nice, który od XVI wieku występował w wyrażeniu na nice w funkcji przysłówkowej w znaczeniu ‘na lewą, odwrotną stronę materiału’ (stąd czasowniki nicować, przenicować, obecnie rzadko używane: ‘przerabiać, odnawiać jakąś część garderoby, odwracając tkaninę na lewą stronę’). Starocerkiewny przymiotnik nicь ‘nachylony do przodu’ pochodził od prasłowiańskiego *nicь (a ten od *nikъ) ‘przygięty, pochylony; nachylony twarzą ku ziemi’, który ostatecznie wywodzi się z praindoeuropejskiego rdzenia *ni- o znaczeniu ‘w dół, na dół’, z którym w pokrewieństwie pozostaje również przymiotnik niski. Przy takich korzeniach nie dziwią więc przenośne znaczenia ponika znane w dawnych wiekach, jak ‘skryta ścieżka, podkop, chodnik podziemny’ oraz ‘sidła na zwierzynę i ptaki’.

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-07-16
W średniowieczu czasem używano imienia Beatrycze. Czy to imię się odmienia? W pracy naukowej widziałam formę Beatryczy, ale nie wydaje mi się ona poprawna.
O nieodmiennej Beatrycze wspomina się w „Zasadach pisowni polskiej” (http://sjp.pwn.pl/zasady/Imiona-polskie;629609). Polskie imiona żeńskie są zakończone na -a, dzięki czemu w naturalny sposób odmieniają się według deklinacji żeńskiej: Anna, Katarzyna, Maria, Jagoda, Kinga, Monika, Bożena, Krystyna, Wiesława itd. (podobnie obce o takim zakończeniu, np. Lisa, Virginia, Tania, Linda, Tina, Loretta, Victoria, Angelina, Carla, Sofia, Christina). Jeśli mamy do czynienia z imieniem noszonym przez kobietę, które nie ma formy typowo żeńskiej, to imię takie nie jest w stanie wedle deklinacji żeńskiej się odmieniać, przez co pozostaje nieodmienne, jak np. Elizabeth, Karen, Ingrid, Mercedes, Doris, Ines, Margaret, Gwen, Gwyneth, Kristen, także Amy, Mary, Leslie, Jenny, Peggy, Colette, Charlotte, Brigitte, Nicole i inne.

Interpunkcja2015-06-21
Czy w tak pisanej nazwie własnej: WYDZIAŁ OGRODNICTWA BIOTECHNOLOGII I ARCHITEKTURY KRAJOBRAZU (wszystkie litery wielkie) pomiędzy wyrazem OGRODNICTWA, a wyrazem BIOTECHNOLOGII powinien być wpisany przecinek?
Tak, w nazwach rozwiniętych instytucji, uczelni i innych tego typu placówek umieszczamy przecinek, jeśli to konieczne, bo ma od oddzielać równorzędne człony nazwy, np. Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii, Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Instytut Neofilologii, Komunikacji Społecznej i Europeistyki, Zespół Szkół Mechanicznych, Elektrycznych i Elektronicznych, Zakład Chemii Nieorganicznej, Metaloorganicznej i Katalizy. Oczywiście w skrótowcach utworzonych od tego typu nazw przecinki owe się pomija: MOŚZNiL, WMFiCh, MTBiGM, INKSiE, ZSMEiE, ZChNMiK.
Każdy człon tego typu nazw własnych – oprócz spójników i przyimków – piszemy wielką literą: Wydział Ogrodnictwa Biotechnologii i Architektury Krajobrazu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, Związek Polaków w Niemczech.
Słowotwórstwo2015-06-17
Mówimy okulary słoneczne czy przeciwsłoneczne, płaszcz deszczowy czy przeciwdeszczowy?
W użyciu są obie nazwy okularów i płaszczy, ale nazwy okulary przeciwsłoneczne i płaszcz przeciwdeszczowy są prawie 2 razy częstsze. W obu przypadkach nazwy rozpoczynające się od przeciw- są precyzyjniejsze, choć nieco dłuższe i może dlatego ludzie je skracają. Nazwy okulary słoneczne i płaszcz deszczowy są także używane zapewne pod wpływem anglosaskich form sunglasses i raincoat, w których nie wyraża się wprost znaczenia ‘przeciw czemuś’. Język zmienia się, aby zaspokoić potrzeby społeczeństwa, które nim mówi, a jedną z sił napędowych rozwoju języka jest tendencja do ekonomii, do skrótu. Dlatego też mimo że określenia okulary słoneczne i płaszcz deszczowy wydają się obecnie wielu osobom nie do końca poprawne, bo mniej precyzyjne, za jakiś czas mogą okazać się w pełni akceptowane, a może nawet pozostaną jedynymi będącymi w użyciu…
Grzeczność językowa2015-06-17
Uprzejmie proszę o poradę, jak poprawnie zatytułować list do prezydenta elekta?
Grzeczność polega czasem na tym, że nie jest się precyzyjnym, lecz że podnosi się rangę osoby, do której się zwraca, np. do doktora habilitowanego grzecznie jest mówić panie profesorze. Do osób, które jakieś urzędy piastowały w przeszłości, także zwracamy się nadal panie prezydencie czy panie premierze. W „Uniwersalnym słowniku języka polskiego PWN” pod red. S. Dubisza czytamy, że elektem (od łacińskiego electus ‘wybrany’) w języku urzędowym nazywa się osobę nowo obraną na wysokie stanowisko lub urząd do momentu zaprzysiężenia. Określenie prezydent elekt ma zatem charakter niejako techniczny, jest to nazwa stanu przejściowego trwającego od momentu ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisje Wyborczą aż do czasu złożenia przez elekta przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym, co oznacza formalne objęcie urzędu prezydenta. Nie wiem, jak sprawa wygląda w świetle prawa, ale nie o to przecież chyba idzie w pytaniu. Pomimo że nie było jeszcze formalnego przejęcia urzędu przez nowo wybranego prezydenta, grzecznie będzie zastosować zwrot Szanowny Panie Prezydencie.

Poprawność komunikacyjna2015-06-17
W umowie o staż wakacyjny dotyczący Pani, która forma jest poprawna?
1. Stażysta oświadcza, iż jest studentem magisterskich studiów uzupełniających.
2. Stażysta oświadcza, iż jest studentką magisterskich studiów uzupełniających.
3. Stażystka oświadcza, iż jest studentką magisterskich studiów uzupełniających.
Wersja 1. odnosi się do mężczyzny (stażysta jest studentem), wersja 2. nie oddaje (być może?) stanu rzeczywistego (stażysta jest studentką?). Nie ma powodu – nawet w oficjalnym dokumencie, jakim jest umowa – by nie stosować form żeńskich w odniesieniu do kobiety, zwłaszcza jeśli mamy wybór, bo sami redagujemy tekst. Rzeczowniki studentka i stażystka nie należą do języka potocznego i są neutralne stylistycznie, jak lekarka, malarka, nauczycielka. A zatem: Stażystka oświadcza, iż jest studentką magisterskich studiów uzupełniających.
Słowotwórstwo2015-06-16
W swojej pracy zawodowej wykonuję część pomiarów w przestrzeni reaktora chemicznego znajdującej się pod lub nad złożem (warstwą) materiału sypkiego, w którym prowadzony jest proces chemiczny. Czy dopuszczalne jest użycie zwrotu przestrzeń podzłożowa (nadzłożowa) na określenie miejsca wykonywania pomiaru (np. pobierania próbek)?
Formy utworzone w ten sam sposób – czyli pochodzące od wyrażeń przyimkowych – są częste w polszczyźnie (por. przeciwbólowy, przeciwpożarowy, podokienny, podziemny, przydomowy, nadrzeczny, nadbrzeżny, międzywojenny, nagrobny itd.). Wiele z nich z powodzeniem funkcjonuje jako terminy różnych dziedzin nauki, jak choćby termin językoznawczy: przyczasownikowy. Przymiotnik podzłożowy znalazłam jako termin używany w górnictwie na stronie z Leksykonem górniczym (http://old.teberia.pl/encyklopedia.php?a=ArtShow&ArtId=8850): otwór podzłożowyodkr. 1) otwór odwadniający warstwy skalne zalegające pod złożem kopaliny; 2) otwór pomocniczy małośrednicowy, przeznaczony do obserwacji poziomów wodonośnych występujących pod złożem kopaliny. Termin ten znajduje się także w raporcie Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej (http://www.iaea.org/inis/collection/NCLCollectionStore/_Public/33/035/33035582.pdf). Przymiotnik nadzłożowy również należy do terminów technicznych (zob. np. https://suw.biblos.pk.edu.pl/resources/i1/i2/i3/i4/i5/r12345/KowarskaB_OczyszczanieZuzytego.pdf).
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-06-16
Proszę o podpowiedź, jak pisać nazwę dzielnicy miasta – z łącznikiem czy bez łącznika? Chodzi o nazwy miejscowe Karwina-Frysztat, Karwina-Darków, Karwina-Kopalnie...
Nazwy miejscowe złożone z dwóch lub więcej członów, które wspólnie identyfikują jednostkę administracyjną lub/i geograficzną (czyli miejscowość lub jej część, np. dzielnicę), piszemy z łącznikiem zgodnie z regułą 184 opublikowaną po raz pierwszy w wydaniu 2. „Wielkiego słownika ortograficznego PWN” pod red. E. Polańskiego (Warszawa 2006; zob. także w następnych wydaniach tego słownika). Zasada ta obejmuje zarówno złożone nazwy miejscowości, jak Bielsko-Biała, Skarżysko-Kamienna, Czechowice-Dziedzice, Iwonicz-Zdrój, Rabka-Zdrój, Busko-Zdrój, Krynica-Zdrój, Kędzierzyn-Koźle, Golub-Dobrzyń, jak i nazwy miejscowości wraz z nazwami dzielnic, np. Bielsko-Biała-Lipnik, Warszawa-Okęcie, Warszawa-Praga-Północ, Warszawa-Śródmieście, Katowice-Szopienice, Katowice-Dąb, Kraków-Płaszów, Wrocław-Krzyki itp.
Etymologia2015-06-14
Jaka jest etymologia słowa góra?
Rzeczownik góra jest znany w polszczyźnie od XV wieku. Jest to wyraz ogólnosłowiański biorący początek od prasłowiańskiego słowa *gora ‘wzniesienie, góra’, oznaczające też wtórnie ‘zbocze wzniesienia porośnięte lasem; las’. Słowo to jest pokrewne z innymi formami: litewską girià i łotewską dziŗa ‘las’, a także staroindyjską giríḥ ‘wzgórze, wyżyna’, awestyjską gairiš ‘góra, pasmo górskie’ i albańską gur ‘skała’. Wszystkie wymienione nazwy pochodzą od praindoeuropejskiego rdzenia *gṷer-, który oznaczał zarówno górę, jak i las, a różne języki indoeuropejskie, w tym słowiańskie, wybrały ten rdzeń jako podstawę do kształtowania wyrazów reprezentujących oba znaczenia, zob. czeskie i słowackie hora, rosyjskie i ukraińskie гора, białoruskie гaра, chorwackie i serbskie gòra – także w znaczeniu ‘las’.
Słowotwórstwo2015-06-14
Szanowni Państwo!
Uprzejmie proszę o pomoc we frapującej mnie sprawie. Nazwiska mężatek utworzone są przez dodanie -owa, np. Wilk > Wilkowa. Nazwiska panien utworzone są przed dodanie -anka lub -ianka, np. Wilk > Wilkówna. Jak należałoby odmienić według powyższej zasady godności kobiet, które dziś noszą nazwiska: Kowalska, Żmijewska? Kowalówna oraz Żmijówna? A może Żmijewskówna?
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
Ukłony, Magdalena
Tradycyjnie w polszczyźnie formy odmężowskie (nazwiska żon) za pomocą przyrostka -ina / -yna, a formy odojcowskie (nazwiska córek) za pomocą przyrostka -anka tworzy się od nazwisk zakończonych w formie podstawowej na -a, np. Puzyna → Puzynina → Puzynianka, Zaręba → Zarębina → Zarębianka, Sapieha → Sapieżyna → Sapieżanka, Labocha → Laboszyna → Laboszanka, Czubala → Czubalina → Czubalanka, Kotula → Kotulina → Kotulanka.
Aby utworzyć nazwiska żon i córek do nazwisk zakończonych na spółgłoskę lub na -o, dodaje się przyrostek -owa i odpowiednio -ówna. np. Bajer → Bajerowa → Bajerówna, Nowak → Nowakowa → Nowakówna, Sławek → Sławkowa → Sławkówna, Kleszcz → Kleszczowa → Kleszczówna, Jędrzejko → Jędrzejkowa → Jędrzejkówna.
Jak widać, dodanie przyrostków -ina / -yn i -anka sprawia, że w nowo powstałej formie pojawiają się (czasem znaczne) wymiany (oboczności) głosek, co może utrudniać zidentyfikowanie formy podstawowej nazwiska, dlatego też nawet osoby noszące nazwiska zakończone na -a wybierają niekiedy – wbrew tradycji – przyrostek -owa, np. Piętka → Piętkowa, Macha → Machowa (tradycyjnie: Piętczyna, Maszyna).
Od nazwisk zakończonych na -ska, -cka form odmężowskich nie tworzy się i nigdy nie tworzyło, a nazwiska tego typu odmienia się jak przymiotniki rodzaju żeńskiego: Kowalska, Kowalskiej, Kowalską.
Wymienione w pytaniu formy Kowalówna i Żmijówna sygerują, że podstawowymi formami nazwisk ich nosicielek są Kowal i Żmij (tu ewentualnie Żmija, choć wzorcowo forma odojcowska od nazwiska Żmija powinna brzmieć Żmijanka).
Forma *Żmijewskówna nie przystaje do żadnych zasad gramatycznych polszczyzny, zarówno współczesnej, jak i dawnej.
Znaczenie2015-06-13
Dzień dobry! Męczy mnie słowo powoływać. Czy społeczeństwo, wybierając prezydenta, jednocześnie powołuje go na stanowisko, a może powołany zostaje w chwili przyjęcia urzędu? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam, Maria
Nie jestem pewien, czy przyniesie to Pani ulgę, ale... ten węzeł gordyjski może rozwiązać jedynie cięcie mieczem: „powołanie” prezydenta Rzeczypospolitej nie następuje ani w dniu ogłoszenia wyników wyborów przez PKW, ani też w momencie zaprzysiężenia. Zgodnie z Konstytucją: Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany przez Naród [...] [art. 127 § 1.], [...] jest wybierany na pięcioletnią kadencję […] [§ 2.], a wybrany zostaje [nim] kandydat, który otrzymał więcej niż połowę ważnie oddanych głosów [§ 6.]. Podobnie i Kodeks Wyborczy mówi, że [art. 371 § 1.] [...] Państwowa Komisja Wyborcza stwierdza [...] wynik wyborów na Prezydenta Rzeczypospolitej, a także, że [art. 291 § 4.] Prezydent Rzeczypospolitej obejmuje urząd po złożeniu przysięgi (przypomnijmy również fragment przysięgi: obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej).
Tyle prawo – w żadnym z aktów prawnych czasownik powołać nie pojawia się w odniesieniu do urzędu głowy państwa. Dlaczego tak jest? Ano, uzus wskazuje, że powołanie kogoś na jakieś stanowisko wcale nie jest tożsame z jego wybraniem, nawet jeśli różnica jest niewielka. Aktu powołania może dokonać tylko jedna osoba, rzadziej zespół lub instytucja. Każdy wie, że do reprezentacji Polski (w dowolnym sporcie) powołuje selekcjoner, że to prezydent powołuje odpowiednie (teoretycznie) osoby na stanowiska ministrów, oni z kolei powołują na urzędy niższego szczebla (np. minister sprawiedliwości powołuje sędziów), że aby zostać premierem, trzeba zostać powołanym do tego przez Sejm (tak jak i w prywatnych firmach prezesa powołuje zarząd), zaś papieża powołują (chiamano) gli eminentissimi cardinali. Wybór natomiast angażuje większą liczbę osób działających, i to niekoniecznie związanych ze sobą jakąś bezpośrednią, instytucjonalną zależnością. Ponadto powołanie kogoś zakłada bezpośrednią wyższość powołującego nad powoływanym, która przejawia się np. w możliwości odwołania tego drugiego (uwarunkowane jest to historią: jeszcze w XVI wieku głównym „powoływaczem” do różnych rzeczy był Bóg). Rezultatu wyborów tak łatwo zmienić się nie da, poza tym jakkolwiek autorzy ustawy zasadniczej dumnie napisali, że [art. 4 § 1.] władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, to jednak praktyka dobitnie wskazuje, że „jego przedstawiciele” niekoniecznie czują się Mu (!) podlegli. A język to taka istota, która raczej nie zważa, jakie dekrety się na niego nakłada.
Wprawdzie był w historii Polski taki czas, gdy o obsadzeniu urzędu prezydenta RP decydował Sejm (1989 r.) i Zgromadzenie Narodowe (lata 1918–1939) – w odniesieniu do tych czasów możemy mówić o jego powołaniu. Jednakże dziś, w czasach tzw. demokracji, takie zestawienie może się źle kojarzyć co bardziej wrażliwym użytkownikom języka – „powoływanie prezydenta” w najnowszej historii zazwyczaj odbywało się w mało przyjemnych okolicznościach (np. w Czechosłowacji po wydarzeniach 1968 roku, w Argentynie po objęciu władzy przez juntę wojskową w 1982 i 1999 roku). W obecnej ordynacji droga do fotela prezydenckiego urzędowo rozpoczyna się w momencie, gdy Komitet Wyborczy określonego działacza zbierze odpowiednią liczbę podpisów pod jego zgłoszeniem i przedstawi je Państwowej Komisji Wyborczej. Po wielu skomplikowanych formalnościach PKW rejestruje daną osobę jako kandydata na prezydenta RP i odtąd tak należy go nazywać. Po wyborach z kolei PKW podaje na drodze obwieszczenia ich wyniki – z chwilą ich ogłoszenia kandydat, który wygrał, staje się prezydentem elektem i pozostaje nim aż do dnia złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym (tj. w ostatni dzień urzędowania poprzedniego prezydenta). Po tym fakcie oficjalnie można się do niego zwracać per panie prezydencie. Uwaga dla tych, u których polityka wzbudza silniejsze emocje: warto na tym określeniu poprzestać, ponieważ zgodnie z art. 135 § 2. kodeksu karnego kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Oczywiście nie jest tak, że wszyscy posługujący się językiem polskim bezwzględnie postrzegają biegunowego podziału między wyborem a powołaniem. Właśnie w związku z tym różnica między typowymi użyciami obydwu wyrazów powoli się rozmywa. Czy jest to zjawisko pozytywne? Z pewnością naturalne, a przy tym nieuświadomione. Musimy (jako ogół) je więc dostrzec i zadać sobie pytanie, czy chcemy je uznać za dobre czy nie – bo tylko od nas zależy, czy zwycięży łatwa, z pozoru nieszkodliwa niechlujność, czy może trudniejsze do osiągnięcia i utrzymania przejrzystość i porządek. Nie tylko w sferze politycznej.
Kacper Kardas

Etymologia2015-06-13
Skąd pochodzi słowo wakacje?
Wakacje to rzeczownik przez niektóre języki europejskie przyjęty jako nazwa okresu – zwłaszcza latem – wolnego od pracy i obowiązków, dłuższego czasu odpoczynku poza domem, urlopu, a także w węższym sensie ‘okresu wolnego od zajęć szkolnych’ (por. francuskie vacances, hiszpańskie vacationes, ang. vacations). Słowo to pochodzi od łacińskiego rzeczownika vacātiō w znaczeniu ‘wolność od czegoś; zwolnienie (od obowiązków)’, a ten od czasownika vacō, vacāre ‘być pustym, opróżnionym, wolnym, zwolnionym od czegoś; nic nie robić, mieć wolny czas’ (zob. M. Plezia „Słownik łacińsko-polski”). W języku angielskim zapożyczone z łaciny za pośrednictwem francuskiego vacation w znaczeniu ‘odpoczynek i wolność od wszelkich działań’ znane jest od XIV wieku.
We współczesnej polszczyźnie nazwa ta występuje wyłącznie w liczbie mnogiej: (te) wakacje, lecz gdy pojawiła się u nas w XVII wieku, była używana także w liczbie pojedynczej i miała rodzaj żeński: (ta) wakacja, co jest typowym zjawiskiem towarzyszącym zapożyczaniu z łaciny rzeczowników rodzaju nijakiego zakończonych na ~tio, które na gruncie polskim masowo przyjmują rodzaj żeński z zakończeniem ~cja (zob. actio → akcja, conditio → kondycja, abdicatio → abdykacja, ratio → racja, oratio → oracja, fundatio → fundacja, negatio → negacja, navigatio → nawigacja, coniugatio → koniugacja, beatificatio → beatyfikacja, relatio → relacja, invocatio → inwokacja etc.). „Thesaurus latinopolonicum” – XVII-wieczny słownik jezuity Grzegorza Knapskiego (Kraków 1644) – ma już hasło wákácya szkolna w znaczeniu „wolność od náuk”. Formę wakacya z definicją ‘wakacyja szkolna, wolność od nauk, zawieszenie lekcyj’ odnotowuje też „Słownik języka polskiego” S.B. Lindego z lat 1807–1814. Stan ten utrzymywał się jeszcze w XIX wieku, o czym świadczyć mogą listy Adama Mickiewicza, w których znaleźć można fragment: Czekajmy zatem wakacji. Nigdy tak jej obojętnie nie czekałem. Podobnie jest w pismach oświeceniowego powieściopisarza, twórcy gawędy szlacheckiej, Ignacego Chodźki: Adaś i Ignaś mają już swoją miłą przeszłość, wakację; rozpamiętywają o niej („Słownik języka polskiego” pod red. W. Doroszewskiego: http://doroszewski.pwn.pl/haslo/wakacje). Jeszcze w „Słowniku języka polskiego” pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego (t. 7, Warszawa 1919) widnieje hasło wakacja, choć z adnotacją, że słowo to używane jest zwykle w liczbie mnogiej. Ostatecznie pozostała w naszym języku wyłącznie liczba mnoga tego wyrazu, zapewne dlatego, że odnosił się do dłuższego czasu, a w systemie edukacji do dwóch miesięcy letnich, a w związku z tym najczęściej można go było spotkać w liczbie mnogiej.
Z tego samego łacińskiego źródła bierze początek stosowane w ekonomii określenie wakacje podatkowe: jest to okres, w którym firmy, np. nowo zakładane, są zwolnione od płacenia podatków (od vacātiō ‘wolność od czegoś, zwolnienie’). Nie sposób tu nie wspomnieć o terminie prawnym vacatio legis (dosłownie ‘próżnowanie ustawy’) oznaczającym okres między datą ogłoszenia aktu prawnego lub normatywnego a datą jego wejścia w życie. Także od łacińskiego vacō w znaczeniu prawnym ‘być nieobsadzonym’ pochodzi czasownik wakować, którego używa się w polszczyźnie urzędowej do komunikowania o posadzie, stanowisku wolnym, niezajętym, nieobsadzonym, np. Objął wakujące stanowisko kapelmistrza. Nieobsadzone stanowisko, wolną posadę nazywa się wakatem, co – jak podaje „Uniwersalny słownik języka polskiego PWN” pod red. S. Dubisza – przejęliśmy za niemieckim rzeczownikiem Vakat. Wakat to ponadto w znaczeniu specjalistycznym, drukarskim ‘niezadrukowana stronica w książce’.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166