Najczęściej zadawane pytania (223) Ortografia (554) Interpunkcja (187) Wymowa (68) Znaczenie (240) Etymologia (294) Historia języka (24) Składnia (309) Słowotwórstwo (127) Odmiana (314) Frazeologia (126) Poprawność komunikacyjna (182) Nazwy własne (411) Wyrazy obce (87) Grzeczność językowa (35) Różne (158) Wszystkie tematy (3116)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-25
Czy powinno się odmieniać nazwę firmy Energa, mówiąc np. pracuję w Energa, procedury ustalone przez Energa, klienci Energa? Czy to słowo jest odmienne, mimo że jest nazwą własną?
Nazwa ta jest zakończona podobnie jak nazwy niemieckich miast: Norymberga, Wittenberga, a także jak znane wyrazy pospolite irga (krzew), morga (nazwa powierzchni gruntu), katorga (przymusowe roboty), dlatego też formy odmiany będą podobne: dopełniacz, celownik i miejscownik – Energi, biernik – Energę, narzędnik – Energą, wołacz (jeśli potrzebny) – Energo! Wyrazy, które możemy odmienić, odmieniać powinniśmy, bo odmienność słów to cecha naszego języka. W komunikacji oficjalnej albo profesjonalnej niektórzy wolą nie odmieniać nazw własnych, takich jak nazwiska czy nazwy firm, tłumacząc swe działania troską o jednoznaczność przekazu. Uważam, że nie należy nadmiernie kultywować tego rodzaju troski – przesadnej i nieuzasadnionej mimo wszystko, lecz postępować zgodnie z duchem języka. Jeśli używamy nazwy Energa jak w Pana przykładach, powinniśmy ją odmieniać.
Katarzyna Wyrwas

Etymologia2015-02-23
Skąd się wziął wyraz sen?
Sen to wyraz rodzimy. Jest najlepiej udokumentowaną formacją pochodną od czasownika spać ‘znajdować się w stanie snu’. Związek rzeczownika sen z czasownikiem podstawowym i jego prasłowiańską budowę słowotwórczą (*sъpnъ) zatarły trzy procesy fonetyczne: 1) uproszczenie grupy spółgłoskowej pn w n, 2) zanik słabego jeru (końcowe ъ) w wygłosie oraz 3) przejście ъ w e (wokalizacja jeru) w pozycji mocnej w środku wyrazu. Pierwotna grupa spółgłoskowa widoczna jest w litewskim sãpnas, łotewskim sapnis, staroindyjskim svapnas oraz greckim hypnos. W języku polskim obecne są zapożyczenia z tych języków, por. hipnoza, hipnotyzować oraz somnambulizm ‘lunatyzm’, somnambulik ‘lunatyk’ (łac. somnus ‘sen’, ambulare ‘przechadzać się’).
Skoro jesteśmy przy tematyce snu i spania, pozwolę sobie przypomnieć rzadko dziś używany związek frazeologiczny nie zasypiać gruszek w popiele. Jak pisze Jak Miodek: „Metaforycznym odpowiednikiem konstrukcji typu nie zwlekać, nie zaniedbywać spraw niecierpiących zwłoki jest właśnie frazeologizm nie zasypiać gruszek w popiele (Nie trzeba tu w popiele zasypiać tych gruszek. Sprawa nie cierpi zwłoki – pisał Wojciech Bogusławski w „Krakowiakach i Góralach” wystawionych l marca 1794 roku, w przeddzień insurekcji kościuszkowskiej). Dowiadujemy się z niego, że kiedyś gruszki pieczono (suszono) w popiele, a ponieważ w tym czasie – czekając po ciężkiej pracy na gruszkowe danie – można było zasnąć, powstał związek wyrazowy nie zasypiać gruszek w popiele. Jego znaczeniowa motywacja nie byłaby dzisiaj tak zatarta, gdyby utrzymały się w komunikacyjnym obiegu popularne kiedyś przysłowia: nie zaśpi gruszek w popiele, kto rano bywa w kościele oraz diabeł zje i niedopieczoną gruszkę” („Słownik ojczyzny polszczyzny”, Wrocław 2002).

Kinga Knapik

Ortografia2015-02-23
Zastanawiam się nad tym, co wpłynęło na zmianę pisowni słowa teoria. Kiedyś posługiwano się zapisem ortograficznym w postaci teorja, a nawet teoryja. Jak wytłumaczyć tę zmianę?
Zapis głoski [j] od zawsze sprawiał wiele problemów. W dawnej polszczyźnie nie było osobnej litery, którą można by ją było zapisać. Litera j okazjonalnie pojawiała się w tekstach z XVI i XVII wieku, ale nie była powszechnie znana, próbowano ją wprowadzić na szerszą skalę dopiero w XIX wieku. W polskiej tradycji ortograficznej ustaliło się jednak, że tak wymawianą głoskę zapisywano w nagłosie i przed samogłoskami za pomocą i, np. iasny, materia, szyia, troie, natomiast przed spółgłoskami i w wygłosie za pomocą y, np. naywięcey, mieymy, bayka, tróyca. Taki zapis obowiązywał w zasadzie do początku XX wieku.
Pomysł zmiany tej reguły pojawił się w środowisku warszawskim, skupionym wokół Adama Kryńskiego, który postulował, aby wprowadzić literę j wszędzie tam, gdzie jest wymawiana taka głoska, a więc jasny, materja, szyja, troje, najwięcej, miejmy, bajka, trójca, a także djabeł, kopja, chemja, Holandja, teorja. Pisownia taka była stosowana w Słowniku warszawskim (1900–1927) i w wielu innych drukach, ponieważ była zalecana przez Uchwały Akademii Umiejętności z 1918 roku.
Jednak nie wszyscy językoznawcy uznawali nową regułę za słuszną, dlatego też w roku 1936, kiedy została przeprowadzona wielka reforma polskiej ortografii, wprowadzono nową zasadę, obecną do dzisiaj, według której litera j występuje w nagłosie, w wygłosie i przed spółgłoskami (jajko, daj, szyjka), także między samogłoskami (szyja, troje). W wyrazach pochodzenia obcego przyjęto natomiast przed samogłoskami zapis i (diabeł, kopia, chemia, Holandia, materia, teoria), z wyjątkiem połączeń z literami c, s, z, gdzie zapisuje się jotę (lekcja, Rosja, ambrozja), gdyż połączenia ci, si, zi zarezerwowane są do zapisywania spółgłosek miękkich, środkowojęzykowych (kicia, Basia, buzia).
Mirosława Siuciak

Ortografia2015-02-22
Piszę do Państwa w pewnej spornej kwestii. Spór dotyczy pisowni słów gmina Oława. Ja napisałabym w każdym przypadku słowo gmina małą literą, a nazwę miasta czy miejscowości wielką. Z kolei mój szef upiera się, że słowo gmina powinnam pisać wielką literą w przypadku, gdy nie mówimy o jej granicach administracyjnych. Proszę o rozwianie moich wątpliwości. Sprawa jest dla mnie honorowa, bo poszło o zakład. Fajnie byłoby, gdyby to szef przegrał i postawił kawę ;-)
Zasady pisowni polskiej wskazują jednoznacznie, że małą literą piszemy wszystkie wyrazy pospolite, do których należą także nazwy okręgów administracyjnych współczesnych i historycznych, wyodrębnionych w strukturach kościelnych i państwowych, a gmina wedle „Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN” pod red. S. Dubisza to «podstawowa jednostka podziału administracyjnego kraju». O jakim innym znaczeniu miałaby być mowa?
Słownik ortograficzny podaje wprawdzie jedynie następujące przykłady: województwo mazowieckie, gmina warszawska, powiat przemyski, ziemia dobrzyńska, ziemia łęczycka, archidiecezja gnieźnieńska, diecezja poznańska, marchia brandenburska, lecz nie można mieć wątpliwości, że regule tej podlega również połączenie gmina Oława. Oto link do stosownej reguły: http://sjp.pwn.pl/zasady/Nazwy-okregow-administracyjnych-wspolczesnych-i-historycznych-wyodrebnionych-w-strukturach-koscielnych-i-panstwowych;629450.html. To, że w pismach urzędowych czasem widnieją formy z niepoprawnym zapisem, nie oznacza automatycznie, że pisownia inna niż wskazana wyżej jest poprawna. Owszem, jeśli używany rzeczownika gmina w nazwie urzędu, takiej jak np. Urząd Gminy w Oławie, to obowiązuje nas pisownia wielką literą (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Nazwy-indywidualne-jednostkowe-urzedow-wladz;629403), ponieważ mamy w tym wypadku do czynienia z nazwą indywidualną (jednostkową) urzędu (choć mając na myśli urzędy gminy ogólnie, nie zaś jakiś konkretny urząd, zastosujemy pisownię małymi literami).
Pozdrawiam i smacznej kawy życzę!
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Proszę o wyjaśnienie, jak odmieniamy nazwiska mężatek. Czy np. kobieta nosząca po małżonku nazwisko Grechuta to będzie pani Grechutowa czy Grechuta. Wątpliwość mam następującą: jeśli nazwiemy ją Grechuta, to równie dobrze może znaczyć, iż jest siostrą pana Grechuty. Natomiast Grechutowa jasno wskazuje na koligację. Z góry dziękuję.
Pyta Pan nie o odmianę nazwisk mężatek, lecz o tworzenie form odmężowskich nazwisk. W polszczyźnie są dwa sposoby tworzenia nazwisk odmężowskich uzależnione od formy podstawowej nazwiska: za pomocą formantu -owa od nazwisk, które są zakończone na spółgłoskę lub -o (Kuncewicz – Kuncewiczowa, Grzegorczyk – Grzegorczykowa, Orzeszko – Orzeszkowa itd.), za pomocą formantu -ina / -yna od nazwisk zakończonych na -a (Jaskóła – Jaskólina, Zaręba – Zarębina, Sapieha – Sapieżyna, Puzyna – Puzynina). Drugi z wymienionych formantów wywołuje wymiany głosek (w wymienionych nazwiskach ł : l’, b : b’, h : ż, n : ń), dlatego też współcześnie tego typu nazwiska są coraz rzadziej tworzone, wykorzystywany bywa niezmieniający formy wyrazu przyrostek -owa.
Podobnie tworzy się odojcowskie nazwiska córek: od nazwisk zakończonych na spółgłoskę lub -o za pomocą przyrostka -ówna (np. Elżbieta Zającówna, Teresa Friedelówna, Zofia Kucówna, Barbara Krafftówna, Maria Rodziewiczówna, Grażyna Bacewiczówna, Krystyna Czubówna), a od nazwisk zakończonych na -a za pomocą formantu -anka (np. Agnieszka Kotulanka, Teresa Skubalanka).
Kobieta zamężna w naszych czasach może, lecz nie musi używać formy, która jednoznacznie wskazuje na jej stan cywilny. Dawniej tworzenie nazwisk odmężowskich było tradycją, a stan cywilny warto było podkreślać, ponieważ w społeczeństwie zdecydowanie wyższy był status kobiety zamężnej niż tej, która męża nie miała. Dziś nazwiska tego typu spotyka się głownie w gwarach, które bardziej niż język ogólny zachowują formy tradycyjne, ale również w środowiskach artystycznych i naukowych. Znane osoby, które wybrały taką formę nazwiska to m.in. Irena Bajerowa, Marianna Czubalina, Paulina Buchwald-Pelcowa, Antonina Grybosiowa, Aleksandra Cieślikowa, Krystyna Kleszczowa, Joanna Sobczykowa, Ewa Sławkowa, Magdalena Pastuchowa, Ola Watowa, Józefa Hennelowa, Lucyna Ćwierciakiewiczowa, Jadwiga Puzynina, Renata Grzegorczykowa.
Zgodnie z przedstawionymi wyżej zasadami żona pana Grechuty mogłaby nosić nazwisko Grechucina, choć pewnie współcześnie wybrałaby mniej zmienioną postać Grechutowa, a najpewniej pozostałaby przy nazwisku w wersji podstawowej Grechuta, które wraz z imieniem odmieniałoby się przez przypadki następująco: (nie ma) Marii Grechuty, (przyglądam się) Marii Grechucie, (widzę) Marię Grechutę, (idę z) Marią Grechutą, (mówię o) Marii Grechucie. Siostra pana Grechuty, jeśli byłaby niezamężna, mogłaby używać nazwiska w formie Grechucianka (ewentualnie Grechutówna), choć to dziś niezwykle rzadkie zjawisko.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-02-22
Na Podlasiu jest wioska Hruskie. Miejscowi mówią, że mieszkają w Hruskim, ale czy poprawnie nie powinno być w Hruskiem?
Urzędowy wykaz nazw miejscowości (dostępny tu: http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/urzedowy_wykaz_nazw_miejscowosci_2013.pdf). Do tej nazwy nie musi się stosować nieco archaiczna końcówka, z którą mamy do czynienia w odmianie Zakopanego oraz nazw regionów, takich jak Łódzkie – w Łódzkiem, Kieleckie – w Kieleckiem (zresztą – jak twierdzi prof. Jan Miodek – te starsza końcówka -em będzie się powoli wycofywać z użycia). Jeśli lokalnie dominuje zestaw form typowych (Hruskie, Hruskiego, Hruskim), to należy uszanować lokalny zwyczaj, zwłaszcza że nie jest on sprzeczny z żadną reguła poprawnościową dotyczącą polskiej fleksji.
Katarzyna Wyrwas

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Na Podlasiu jest miejscowość Ewy. W jaki sposób należy pisać: pochodzi z Ewów czy pochodzi z Ew?
Urzędowy wykaz nazw miejscowości (dostępny tu: http://ksng.gugik.gov.pl/pliki/urzedowy_wykaz_nazw_miejscowosci_2013.pdf) podaje formę dopełniacza Ew.
Katarzyna Wyrwas

Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Jak będzie wyglądać liczba mnoga francuskich nazwisk zakończonych na nieme c, jak np. Blanc. Rozpatruję to w kwestii nie tyle samych nazwisk (bo te mogą być nieodmienne), ile dzieł danego twórcy (np. Kossaki – obrazy Kossaka, Vonneguty – książki Vonneguta itp.). Czy zatem dzieła takiego Francuza będą się nazywać Blanki (gdzie c przechodzi w k, jak w leica – leiki), czy może jeszcze jakoś inaczej, np. Blance, Blany?
Część wyrazów francuskich, a w tym również i nazwisk, ma niemy wygłos, co oznacza, że na ich końcu występuje nie wymawiana, ale oddawana w piśmie spółgłoska, samogłoska lub ich połączenie. W „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego znaleźć można m.in. następujące przykłady z niemym wygłosem spółgłoskowym: Rimbaud [rembo], Manet [mane], Monet [mone], Camus [kami], Lorrain [lorę], Lavoisier [lawuazje], Maritain [maritę], Massenet [masene], Chamfort [szamfor], Remarque [remark], Barthes [bart], Descartes [dekart]. Wedle prawideł rządzących polszczyzną nazwiska takie możemy odmieniać (choć niektóre z nich, jak np. Monet, Manet, Rimbaud, Camus, można pozostawić w formie podstawowej, jeśli występują z odmienionym imieniem lub innym wyrazem odnoszącym się do nosiciela nazwiska). Słownik ten wskazuje, że przy odmianie takich nazwisk w przypadkach zależnych w wymowie uwzględniamy tę niesłyszalną w mianowniku spółgłoskę, np. Moneta [moneta], Monetowi [monetowi], Chamforta [szamforta], Chamfortowi [szamfortowi], a dodatkowo w niektórych przypadkach nazwiska mogą mieć typowe dla polszczyzny oboczności spółgłoskowe, np. d : dź, t : ć (Claude Monet – o Claudzie Monecie; Barthes – o Barcie). „Wielki słownik ortograficzny języka polskiego PWN” pod red. E. Polańskiego wyraźnie dopuszcza zapis tych form zgodnie z pisownią polską (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Jesli-w-ktoryms-przypadku-gramatycznym-brzmienie-gloski;629620). W związku z tym jeśli ktoś nosi nazwisko Blanc wymawiane [blã], to w przypadkach poza mianownikiem c będzie odczytywane jako [k]: Blanca [blanka], Blancowi [blankowi], Blancu [blanku], a jedynie w narzędniku nazwisko to przybrałoby formę Blankiem, podobnie jak inne odnotowane w WSO: Remarque – z Remarkiem, Mauriac – z Mauriakiem, Signac – z Signiakiem itd. Jeśli więc chcielibyśmy od nazwiska francuskiego Blanc utworzyć nazwę (potoczną, warto dodać) dzieł nosiciela tego nazwiska, analogiczną do wymienionych w pytaniu Kossaków czy Vonnegutów, to rzeczywiście powinna ona brzmieć Blanki.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-02-22
Czy mogę tak pisać (razem) słowo minicentrum? Tym pojęciem określam w pracach naukowych miejsce nagromadzenia informacji w jednym punkcie.
Wedle zasad pisowni polskiej wszystkie przedrostki - rodzime i obce - pisze się łącznie z wyrazami pospolitymi, np. mini- w wyrazach, takich jak miniparasol, minirecenzja, minirozmówki (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Pisownia-wyrazow-z-przedrostkami;629484). Bez przeszkód można zatem pisać o jednym minicentrum bądź wielu minicentrach.
Rozwiewając wątpliwości ortograficzne, zwracam jednak uwagę na brak tego wyrazu w 21. tomie „Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny” pod red. H. Zgółkowej (Poznań 1999) oraz w 2. tomie „Uniwersalnego słownika języka polskiego” pod red. S. Dubisza (Warszawa 2003). Świadczy to o słabym zadomowieniu minicentrum w polszczyźnie. Nawet jednak, jeśli wyraz ten miałby się okazać autorskim neologizmem, niezmiennie zasługuje na pisownię łączną.
Mateusz Klaja
Grzeczność językowa2015-02-22
Witam.
„Może Pani nie gadać, bo my próbujemy się skupić i wykonać pracę, którą robimy” – lekko podniesionym głosem by przekżyczeć wrzawę.
Chciałabym się zapytać, czy powyższy zwrot jest niestosowny kierując go do nauczyciela, który notorycznie przez swoje mówienie przeszkadzał w pisaniu już wspomnianej samodzielnej pracy na lekcji a i tak już było to utrudnione gdyż musieliśmy czytać i pisać w sali, w której były pozasłaniane żaluzje i zgaszone światło, robiliśmy to przy świecach. Owy nauczyciel ciągle zwracał uwagę uczniom, żeby nie rozmawiali a to była praca grupowa.
Szukałam i znalazłam to: gadać pot. «mówić, rozmawiać, opowiadać» i jednym z synonimów słowa gadać jest np. dużo mówić. Pytam się gdyż wspomniana Pani poprosiła mnie po lekcjach, zrobiła mi wykład, że było to niestosowne i że jest inna etykieta zwracania się do nauczyciela niż do kolegów, jeśli próbowałam się tłumaczyć, że ja tak po prostu mówię (ponadto mieszkam na śląsku i moi rodzice są ślązakami) nie zwracając czy to kieruję do kolegi, nauczyciela czy kogokolwiek innego. I ponadto dostałam taką uwagę: Z przykrością informuję o wpisaniu Patrycji uwagi z zachowania, ze względu na bardzo niestosowne zwrócenie się do mnie w czasie lekcji j. polskiego. Anita L.
Pytam się, bo chciałabym wiedzieć czy w końcu jest to poprawne, ponieważ Pani akurat przyczepiła się do słowa „gadać”.
Szanowna Pani,
użyła Pani niewłaściwego słowa, niewłaściwie i niegrzecznie się Pani zachowała wobec nauczycielki, używając nieodpowiedniego aktu mowy. To krótka odpowiedź na Pani pytanie.
Dodam, że Pani mail też nie jest poprawny. Brakuje w nim obudowy grzecznościowej, nie jest zgodny z netykietą. Ponadto popełniła Pani w nim bardzo liczne błędy językowe, stylistyczne, ortograficzne.
A teraz wyjaśnienia bardziej szczegółowe.
Słowo gadać oznacza ‘mówić’, ale to, co ważne, to kwalifikator pot., występujący w definicji. Mówi on, że to słowo jest potoczne. Jako takie nie powinno znaleźć się w wypowiedzi w sytuacji oficjalnej, czyli m.in. w szkole, skierowane do nauczyciela. Jego użycie w opisanej sytuacji jest błędem natury pragmatycznej lub inaczej ujmując: błędem socjolingwistycznym. Krótko mówiąc: nieodpowiednim w przedstawionej sytuacji, w zwrocie ucznia do nauczyciela. Można też go nazwać błędem stylistycznym, bo został użyty element stylu potocznego w kontekście niepotocznym.
Warto też mieć na uwadze synonimy słowa gadać; znajdują się one na stronie http://sjp.pwn.pl/szukaj/gada%C4%87.html: nawijać, terkotać, chlapać językiem (ozorem), nadawać, kłapać dziobem, trajkotać, bajtlować, klekotać, paplać, trajlować, mleć językiem (ozorem), gdakać, klepać, trzepać, pytlować, brechać, trzepać językiem (ozorem).
One także, podobnie jak gadać, mają kwalifikator pot., czyli mogą być używane tylko wówczas, kiedy posługujemy się potoczną odmianą języka. Lekcja stanowi sytuację, kiedy słownictwo języka potocznego może pojawić się tylko jako cytat.
W śląszczyźnie wyraz gadać (godać) występuje, ale etnolekt nie jest odmianą właściwą komunikacji w szkole.
Równie ważne, jak niewłaściwe użycie słowa gadać, jest to, że użyła Pani niestosownego w danej sytuacji aktu mowy, czyli wydała Pani nauczycielowi polecenie, by zamilkł. Nawet jeśli w Pani intencji miała to być prośba, została ona wyrażona bardzo stanowczo. Nie bez znaczenia jest także ton wypowiedzi, jak sama Pani pisze: „lekko podniesionym głosem by przekżyczeć wrzawę” (zachowuję pisownię oryginału).
Jak rozumiem z Pani opisu, nauczyciel uciszał hałas w klasie, by stworzyć warunki sprzyjające skupieniu koniecznemu przy pracy. W sali musiało być głośno, skoro musiała Pani mówić „lekko podniesionym głosem”. Jak rozumiem, nie przeszkadzała Pani „wrzawa”, natomiast nauczyciel, który usiłował skłonić uczniów do cichszego zachowania, przeszkadzał. Nie neguję Pani prawa do asertywności, ale powinna być ona zwerbalizowana odpowiednio do sytuacji, a w tym przypadku zwracała się Pani do nauczyciela, osoby od Pani starszej i przełożonego.
Polska grzeczność nakłada na mówiącego obowiązek uwzględniania, z kim rozmawia, w jakiej sytuacji. Jakkolwiek żyjemy w kulturze indywidualizmu, podlegamy jednak pewnym konwencjom, a jedną z nich jest grzeczność, czyli – jak pisał Kazimierz Ożóg – „system społecznie zaaprobowanych i powszechnie przyjętych norm określających kulturalny sposób zachowania (także i werbalnego) członków danej grupy w kontaktach między sobą”. W polskiej (i nie tylko polskiej) rzeczywistości komunikacyjnej nie jest dopuszczalny tak skrajny indywidualizm, jaki Pani wyraża, pisząc: „[…] ja tak po prostu mówię (ponadto mieszkam na śląsku i moi rodzice są ślązakami) nie zwracając czy to kieruję do kolegi, nauczyciela czy kogokolwiek innego” (zachowuję pisownię oryginału). Jeśli chce Pani tak właśnie postępować, powinna Pani godzić się na różne reakcje na Pani niestandardowe zachowania, na niepodporządkowanie się społecznie przyjętym zasadom. W opisanym przypadku tą reakcją było zwrócenie Pani uwagi przez nauczyciela.
Przypomnę zasady polskiej grzeczności językowej, które tak ujmuje Małgorzata Marcjanik:
1) okazywanie szacunku partnerowi (zwłaszcza osobom starszym, kobietom, przełożonym, osobom pełniącym cieszące się społecznym prestiżem funkcje), w tym umniejszanie roli nadawcy,
2) przejawianie zainteresowania sprawami ważnymi dla partnera i najbliższej jego rodziny, głównie małżonka (zwłaszcza stanem zdrowia, działalnością zawodową, aktualnymi wydarzeniami rodzinnymi i faktami z życia zawodowego).
W Pani wypowiedzi nie widać szacunku dla rozmówcy.
Grzeczność to rodzaj społecznie akceptowanej gry. Zachowanie grzecznościowe podlega nadrzędnej zasadzie: „nie wypada nie…”, natomiast motywacją dla jego stosowania jest troska o poszanowanie partnera. Jak pisze Małgorzata Marcjanik:

„Zasady tej gry, ze wszech miar pożytecznej dla stosunków międzyludzkich, przyswajamy w dzieciństwie, w procesie nabywania w społeczeństwie języka, wartości, wzorów. Nieocenionym praktycznym źródłem wiedzy na ten temat jest w dzieciństwie dom rodzinny (w mniejszym stopniu przedszkole, a potem szkoła); to tu młody człowiek spotyka się z wieloma sytuacjami wymagającymi zachowań grzecznościowych. Grzeczność bowiem to zbiór reakcji na określone bodźce sytuacyjne. Obserwacja zachowań dorosłych członków rodziny oraz udzielane przez nich wskazówki uczą dziecko, jak ma się zachować w konkretnych sytuacjach: przy stole, podczas wizyty zaproszonych gości, gdy dostanie prezent, gdy umrze ktoś z rodziny itd. I gdy dziecko staje się dorosłym, ma już zazwyczaj przyswojone i utrwalone zasady grzeczności, dzięki którym jest pełnoprawnym członkiem społeczności”.

Grzeczności uczy nas też literatura – czasem mimochodem, czasem w sposób zamierzony. Jeden z pierwszych polskich tekstów literackich, który powstał około 1400, roku, a zamieszczony został w kodeksie z roku 1415, nosi tytuł „O zachowaniu się przy stole” lub „O chlebowym stole”. Jego treścią jest ówczesna kultura biesiadna i cześć oddawana kobiecie.
Grzeczności trzeba się uczyć i, co ważne, można się jej nauczyć. Pomaga w tym także bardzo popularny typ książki, zwany ogólnie poradnikiem dobrych manier. Każdy znajdzie książkę odpowiadającą jego potrzebom: poradniki dla dzieci i ich rodziców, dla młodzieży, dla dorosłych, dla kobiet i dla mężczyzn, dla pracownika i dla szefa, dla biznesmena, także tego prowadzącego interesy z partnerami zagranicznymi, dla turysty podróżującego po świecie, dla dyplomaty. Poradnik podpowiada, jak zachować się w szkole, przy stole i przy biurku, w sytuacjach prywatnych i sytuacjach oficjalnych, w kościele itd.
Od niedawna dysponujemy słownikiem, który może służyć pomocą, kiedy nie wiemy lub nie jesteśmy pewni, jakich formuł językowych użyć w danej sytuacji. To książka prof. Małgorzaty Marcjanik, językoznawczyni zajmującej się etykietą językową: „Słownik językowego savoir-vivre’u” (2014). Zamierzeniem autorki było zgromadzenie najczęściej używanych przez Polaków wszystkich pokoleń na przełomie XX i XXI wieku zwrotów grzecznościowych oraz sklasyfikowanie ich według pełnionych przez nie funkcji grzecznościowych, takich jak powitania, życzenia, pozdrowienia, pożegnania, oraz reakcje na nie. W słowniku znalazły się więc zarówno zwroty grzecznościowe używane przez średnie i starsze pokolenie (niektóre, nieliczne zresztą, z kwalifikacją typu „przestarzałe” czy „wychodzące z użycia” w obrębie definicji), jak również zwroty używane przez pokolenie młode, w tym najmłodsze – osoby nastoletnie, a nawet kilkuletnie (uczniów początkowych klas szkoły podstawowej).
Można traktować grzeczność językową jako wyższą formę ludzkiego zachowania, która na co dzień nie jest niezbędna, a wręcz uznawana bywa za rodzaj zbytku, luksusu czy ornamentu. Uważam jednak, że życie bez grzeczności byłoby wręcz niemożliwe. Nie zauważa się grzeczności, gdy jej reguły są respektowane, ale odstępstwo w tej dziedzinie (zarówno zachowanie ewidentnie niegrzeczne, jak i „zapomnienie” o powiedzeniu odpowiedniej formuły) wywołują niechętną reakcję.
Małgorzata Kita
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-22
Batman nazywa się Bruce Wayne. Redaguję teksty z gry o Batmanie i tłumacz napisał mi tak: Gdy dorósł, został wybitnym chirurgiem i przez wiele lat obmyślał wyrafinowaną zemstę na Brusie Waynie. Czy imię i nazwisko bohatera są w tym zdaniu odmienione poprawnie?
Zarówno imię, jak i nazwisko bohatera są zakończone na niewymawianą samogłoskę e, przybliżona wymowa to [brus łejn]. Formy tego typu na gruncie polskim mogą się odmieniać, lecz końcówki ze względu na różnicę pomiędzy pisownią a wymową umieszcza się po apostrofie: dopełniacz i biernik – Bruce’a Wayne’a, celownik – Bruce’owi Wayne’owi, narzędnik – Bruce’em Wayne’em. Jedynie w miejscowniku, gdzie brzmienie głosek kończących tematy imienia i nazwiska jest w języku polskim inne niż w języku oryginalnym, obowiązuje zapis bez apostrofów – pisownia jest równa (polskiej) wymowie: Brusie Waynie (zob. http://sjp.pwn.pl/szukaj/Bruce.html, http://sjp.pwn.pl/szukaj/Wayne.html). Podobnie jest w wypadku nazwisk, takich jak Joyce [dżojs]: Joyce’a, z Joyce’em, ale o Joysie; Remarque [remark]: Remarque’a, o Remarque’u, ale z Remarkiem. Wskazane ustalenia ortograficzno-fleksyjne ten dokumentują „Wielki słownik ortograficzny PWN” pod red. E. Polańskiego oraz „Zasady pisowni polskiej” (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Jesli-w-ktoryms-przypadku-gramatycznym-brzmienie-gloski;629620).
Katarzyna Wyrwas

Odmiana2015-02-21
Szanowna Poradnio, czy dopuszczalne jest dodawanie polskich końcówek fleksyjnych do nazw obcych, np. nazw gazociągów South Stream? Możemy powiedzieć lub napisać: zawieszono budowę South Streamu?
Taka odmiana jest w polszczyźnie aprobowana, wręcz naturalna, zwłaszcza jeśli odmieniona forma jest używana w kontekście, który wyklucza pomylenie obiektu tak nazwanego z innym.
Katarzyna Wyrwas
Wymowa2015-02-20
Chciałabym zapytać o wymowę ę w wygłosie. Na polonistyce uczono mnie, że ulega denazalizacji. Na logopedii dowiedziałam się, że wzorcowa wymowa jest z ę, natomiast niestaranna z e. Gdzie więc kończy się staranność, a zaczyna się przesada?
Według „Prawideł poprawnej wymowy polskiej” polskiej Zenona Klemensiewicza (Kraków 1995, s. 39): „ę na końcu wyrazu wymawia się jak czyste e lub z lekko zaznaczoną nosowością”, przy czym ten drugi sposób zalecany jest dla wymowy scenicznej. W praktyce jednak, poza wybitnymi aktorami starszego pokolenia, niewiele osób umie ową lekko zaznaczoną nosowość uzyskać.
W krakowskiej szkole teatralnej uczy się np. studentów obu rodzajów wymowy, uczulając ich jednak, że wymowa nosowa [ę] w wygłosie zarezerwowana jest dla tekstów klasycznych oraz
dla sytuacji, gdy brak zaznaczenia nosowości w wygłosie powodowałby trudności ze zrozumieniem przekazu, np. pisze vs. piszę, krocze vs. kroczę. W poniższym fragmencie VIII księgi „Pana Tadeusza” brak zaznaczenia nosowości [ę] skutkować będzie zmianą sensu:

Hrabia, prawda, fanfaron, lecz mu nie brak męstwa,
Na miejsce naznaczone zapewne się stawi,
Rozprawim się; a jeśli Bóg pobłogosławi,
Ukarzę go, a potem za Łososny brzegi
Przepłynę, gdzie mnie bratnie czekają szeregi.


Podobnie jak w wierszu Wisławy Szymborskiej „Monolog dla Kasandry” (przykład podaję
za D. Michałowską, „O podstawach polskiej wymowy scenicznej”, Kraków 1994, s. 27):

To prawda, tryumfuję

Jak komentuje D. Michałowska, w sytuacji, gdy „z kontekstu wynika niewątpliwie,
że podmiotem jest 1. osoba, uwydatnianie nosowości w wygłosie nie jest potrzebne”. Na co dzień więc, również w wymowie starannej, używamy zdenazalizowanego wygłosu [ciesze sie że cie widze]. Doliterowa wymowa nosowej ę uznawana jest za hiperpoprawność i może być odbierana jako wymowa manieryczna.
Odrębne zagadnienie stanowi wymowa [ą] w wygłosie – tu denazalizacja jest w każdym przypadku błędem (coraz powszechniejszym niestety).
dr hab. prof. UŚ Danuta Pluta-Wojciechowska (logopeda),
mgr Barbara Sambor (aktorka, logopeda medialny, wykładowca PWST w Krakowie, doktorantka IJP UŚ)

Odmiana2015-02-20
Nurtuje mnie, który zwrot jest poprawny uszczegóławiając czy uszczegółowiając.
Poprawną formą jest uszczegóławiając, ponieważ jest to imiesłów przysłówkowy współczesny, a te w polszczyźnie tworzy się od niedokonanych form czasowników. Czasownik uszczegółowić ma aspekt dokonany i jest podstawą dla imiesłowu przymiotnikowego biernego uszczegółowiony oraz imiesłowu przysłówkowego uprzedniego uszczegółowiwszy. Czasownik uszczegóławiać ma natomiast aspekt niedokonany i poza wymienionym wcześniej imiesłowem przysłówkowym współczesnym uszczegóławiając tworzy formy imiesłowów: przymiotnikowego czynnego uszczegóławiający i biernego uszczegóławiany.
Katarzyna Wyrwas
Składnia2015-02-20
Jak prawidłowo napisać: Proszę usprawiedliwić nieobecność mojej córki czy Proszę usprawiedliwić nieobecność mojej córce?
Schemat, do jakiego dopasowujemy się w oficjalnej komunikacji, jak np. korespondencja z nauczycielem przy usprawiedliwianiu nieobecności dziecka, sprawia, że spod naszych piór wychodzą teksty kliszowane, silnie zestandaryzowane, dlatego też z pewnością w polszczyźnie najczęstsza jest konstrukcja usprawiedliwić co z rzeczownikiem z w bierniku. Połączenie usprawiedliwić komu z celownikiem nie jest niepoprawne, lecz rzadziej używane. Drugie połączenie w cytowanym fragmencie – nieobecność córki – to częsta konstrukcja składniowa w związku rządu, w której jeden z rzeczowników wymaga, aby drugi przybrał formę określonego przypadka, tu: dopełniacza. Takie właśnie schematyczne sformułowanie powtarzane jest zwykle w szkolnych usprawiedliwieniach. Możliwa jest jeszcze wersja: Proszę o usprawiedliwienie nieobecności mojej córki.
Katarzyna Wyrwas

Składnia2015-02-20
Szanowni Państwo, ostatnio zarzucono mi, że błędnie użyłem formy na warsztatach, mając na myśli na zajęciach o charakterze warsztatowym. Ponoć powinienem był powiedzieć podczas warsztatów. Czy moja konstrukcja na warsztatach w tym użyciu była błędna? Przecież mówimy na zajęciach, na ćwiczeniach, na wykładach, na lekcjach, a warsztaty oznaczają tu kolejną odmianę zajęć. Uprzejmie proszę o odpowiedź.
W zasadzie sam Pan doskonale odpowiedział na swoje pytanie, wypada zatem tylko potwierdzić słuszność Pana argumentacji. Warsztaty są definiowane w słownikach jako «zajęcia praktyczne, doskonalące jakąś umiejętność techniczną», «kurs jakichś umiejętności, zwykle artystycznych, mający często postać kilkudniowego intensywnego szkolenia prowadzonego przez profesjonalistów, dostępnego też dla amatorów» („Uniwersalny słownik języka polskiego” pod red. S. Dubisza – USJP), «zajęcia o charakterze ćwiczeń, szkolenia, zwykle artystyczne» („Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego), „ogół zajęć, których celem jest pogłębianie wiedzy i doskonalenie określonych umiejętności” („Wielki słownik języka polskiego PAN” – www.wsjp.pl). W ostatnim z wymienionych słowników warsztaty są uznane za pozaszkolne formy nauczania, względem których hiperonimem, czyli wyrazem o znaczeniu szerszym i nadrzędnym, jest wymieniony przez Pana rzeczownik zajęcia. Słownik ten podaje częste połączenia z formami warsztat i warsztaty, takie jak: jechać, trafić na warsztat; jeździć, pojechać, pójść na warsztaty, co pokazuje, że mamy tu do czynienia z łączliwością podobną do wymienionych w pytaniu form: zajęcia, ćwiczenia, wykłady, lekcje.
Idąc tym tropem, nie możemy negatywnie oceniać używania połączenia na warsztatach. Wręcz przeciwnie: należy dostrzec, że połączenie owo jest jednym z możliwych sposobów przedstawienia sytuacji, równie poprawnych, choć nieco różniących się sensem. O znaczeniu użytej konstrukcji zadecyduje użycie któregoś z przyimków. Przyimek na przyłącza nazwę spotkania lub imprezy, w których dana osoba uczestniczy (USJP), np. Na zebraniu rozmawiano o budżecie. Byliśmy na koncercie. Profesor wspomniał o tym na wykładzie. Ćwiczyliśmy to na warsztatach. Przyimek podczas komunikuje natomiast, że dane zdarzenie miało miejsce np. w trakcie czegoś, czyli – nomen omen – silniej akcentuje CZAS wydarzenia. Możemy zatem powiedzieć na warsztatach lub podczas warsztatów, na wykładzie lub podczas wykładu, na lekcji lub podczas lekcji itd.
Wspomnieć warto, że przyimek podczas jest uznawany za wyraz książkowy (czyli występujący w pisanej odmianie języka lub w starannych wypowiedziach mówionych, należący do stylu publicystycznego lub literackiego), a przyimek na jest stylowo neutralny, choć ostatnio bywa nadużywany w języku potocznym. Być może osoba, która zarzuciła Panu niepoprawność, jest przywiązana do języka literackiego, starannego, toteż stara się promować formy jednoznacznie poprawne, należące do stylu wysokiego, do jakich należy przyimek podczas.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-02-20
Mój problem dotyczy różnicy między skrótem a skrótowcem. Nasza firma ma w nazwie część Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe. Czy mamy stosować skrót P.P.U.H. pisany z kropkami, ponieważ jedna z liter w środku to samogłoska, czy jest to skrótowiec pisany PPUH? Dlaczego skrót lub dlaczego skrótowiec? Jedno i drugie skraca wyrażenie.
Zacznijmy od różnic, co pozwoli ustalić, z jaką formą mamy do czynienia. W „Uniwersalnym słowniku języka polskiego” pod red. S. Dubisza (USJP) czytamy, że skrót to «cząstka wyrazu lub wyrażenia zapisana (wymówiona) jako znak całego wyrazu lub wyrażenia, np. dr = doktor, tzn. = to znaczy, np. = na przykład», czyli skrót to „litera lub połączenie kilku liter pochodzące z często używanych i znanych wyrazów, stosowane w piśmie do zapisywania tych wyrazów, ale odczytywane w formie pełnego wyrazu, który zastępują w tekście pisanym” (za „Wielkim słownikiem poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego – WSPP). Forma, o którą Pan pyta, wedle tych definicji zdecydowanie skrótem nie jest. Skrótowiec natomiast to «wyraz pochodny utworzony w wyniku skrócenia jednego wyrazu lub grupy wyrazów, np. PKP = Polskie Koleje Państwowe, ZUS = Zakład Ubezpieczeń Społecznych, żelbet = żelazobeton, CBOS = Centrum Badania Opinii Społecznej» (USJP). Wedle klasyfikacji przedstawionej w cytowanym wyżej WSPP forma, o którą Pan pyta, to skrótowiec literowy (literowiec), ponieważ składa się z pierwszych liter wyrazów tworzących rozwiniętą nazwę, a litery te wymawiamy osobno: [pe-pe-u-ha] z akcentem na ostatnią sylabę. Wskazówką może być też pisownia: skrótowce zwykle zapisujemy, używając wielkich liter (małymi przyimki, spójniki, np. ZBoWiD – Związek Bojowników o Wolność i Demokrację), a zgodnie z „Zasadami pisowni polskiej” nie powinniśmy w nich stawiać kropki (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Kropka-w-pisowni-skrotowcow;629580.html). Dodać warto, że przy tworzeniu skrótowca zawsze pomijamy takie elementy nazwy rozwiniętej, jak przecinek czy łącznik (zob. http://sjp.pwn.pl/zasady/Pomijanie-w-skrotowcach-niektorych-elementow-wystepujacych-w-pelnych-nazwach;629582.html), czego przykładem są choćby formy MOŚZNiL (Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa), AGH (Akademia Górniczo-Hutnicza), WMFiCh (Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii), PTTK (Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze), KLD (Kongres Liberalno-Demokratyczny), a także nazwy takie, jak PHU (Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe) czy PRBU (Przedsiębiorstwo Remontowo-Budowlano-Usługowe).
W świetle przedstawionych powyżej informacji PPUH jest skrótowcem literowym i jedynym poprawnym zapisem jest ten bez kropek.
Katarzyna Wyrwas
Nazwy własne (pisownia i odmiana)2015-02-20
Jak powinno się odmieniać nazwisko Chucher – o Chuchrze czy Chucherze, Chuchra czy Chuchera?
Jeśli to nazwisko polskie, to mamy dwie możliwe wersje, równie poprawne gramatycznie:
1) Chucher, Chuchra, Chuchrowi, Chuchrem, Chuchrze;
2) Chucher, Chuchera, Chucherowi, Chucherem, Chucherze.
To, jak odmieniamy nazwiska zakończone na -er, -el, -ek, -eń, zależy w dużej mierze od zwyczaju językowego. W polskich nazwiskach, które mają formy równe rzeczownikom pospolitym, opuszczamy e w odmianie, np. Kwiecień – Kwietnia, Krawiec – Krawca, Dudek – Dudka, Kołek – Kołka itp. Jeśli nazwisko nie jest równe rzeczownikowi pospolitemu, jak w przykładzie z pytania, sposób odmiany, czyli zachowanie lub opuszczenie e zależy częstood tego, czy brzmi ono swojsko, czy też obco, co ostatecznie kształtuje określoną tradycję odmiany. „Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod red. A. Markowskiego w haśle problemowym „Nazwiska” podaje m.in. zestawienie: Wujec – Wujca, Janiec –Jańca, Pawelec – Pawelca, Woleń – Wolenia, ale: Perec – Pereca (obce brzmienie) oraz Stępień – Stępnia, Skupień – Skupnia (zgodnie ze zwyczajem językowym).
Jeśli kierować się względami komunikacyjnymi, to w odmianie interesującego nazwiska za bardziej jednoznaczne można uznać formy odmiany zachowujące samogłoskę e w temacie, ponieważ nie budzą one wątpliwości co do brzmienia mianownika: nikt, kto usłyszy np. formę Janem Chucherem, nie pomyśli, że mianownik brzmi Chuchr. Nosiciel nazwiska może jednak preferować drugi typ odmiany, dlatego też ostateczna decyzja powinna zostać podjęta po konsultacji z osobą, która danego nazwiska używa.
Katarzyna Wyrwas

Ortografia2015-02-18
W „Wielkim słowniku ortograficznym PWN” znajdują się hasła nie omal, lecz... i nie omalże, lecz... Proszę o podanie przykładowych zdań zawierających ww. zwroty.
Wyrazy omal i omalże znaczą tyle co ‘niewiele brakuje, by’ lub ‘w przybliżeniu, niemal, prawie’ (np. Halina potknęła się na szczeblu, omal nie upadła. Jan wpadł do środka, omal bez tchu). Są synonimiczne względem siebie, należą jednak do różnych rejestrów polszczyzny – wyraz omalże w „Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny PWN” opatrzony został kwalifikatorem książkowy, co oznacza, że jest charakterystyczny dla normy wzorcowej i wystąpi raczej w stylu starannym. W połączeniach nie omal, lecz i nie omalże, lecz, podanych przez Pana, nie chodzi tylko o zaprzeczenie, ale i przeciwstawienie, na co wskazuje spójnik lecz; stąd też pisownia rozłączna (por. niedobre = złe, nieprzyjaciel = wróg, niedobrze = źle, ale: nie dobre, lecz wspaniałe; nie przyjaciel, lecz wróg; nie dobrze, lecz głupio). Przykład zdania zawierającego podane przez Pana zwroty mógłby wyglądać następująco: Straciła dla niego głowę nie omal, lecz zupełnie (i analogicznie: Straciła dla niego głowę nie omalże, lecz zupełnie) lub też, np. w odpowiedzi na zarzut: Omal się nie zdradziłaś naszej tajemnicy! Nie omal, lecz wcale nie zdradziłam tej tajemnicy! Warto zwrócić uwagę, że przysłówki omal oraz omalże występują przed czasownikami zaprzeczonymi, por. Omal znów nie popełnił błędu, Omalże nie stracił przytomności z bólu („Uniwersalny słownik języka polskiego”, red. S. Dubisz). Właściwie tylko to różni je od synonimicznych względem nich partykuł niemal, niemalże, nieomal, nieomalże, które przeczenie „zawierają” już w sobie i nie wymagają tym samym użycia czasowników zaprzeczonych, por. Omal się nie potknęła oraz Niemal się potknęła .
Aleksandra Mól
Ortografia2015-02-18
Mam pytanie co do stosowanych skrótów w tytułach naukowych. Jaka jest poprawna pisownia dotycząca nowej dziedziny nauk o zdrowiu: dr n.o zdrowiu czy dr n. o zdr.?
Skoro w użyciu są skróty dr n. hum. (doktor nauk humanistycznych), dr n. med. (doktor nauk medycznych), dr n. tech. (doktor nauk technicznych), dr n. wet. (doktor nauk weterynaryjnych) odnotowane np. w „Wielkim słowniku skrótów i skrótowców” Piotra Müldnera-Nieckowskiego oraz w „Wielkim słowniku ortograficznym PWN” pod red. Edwarda Polańskiego (http://sjp.pwn.pl/so/dr-n-med;4427763.html), to zasadne będzie stosowanie również skrótu dr n. o zdr. Poprawna pisownia obejmuje w tym wypadku nie tylko wstawianie kropek we właściwych miejscach, lecz także stosowanie odstępów po każdym członie nazwy skrótu stopnia naukowego.
Katarzyna Wyrwas

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156