Najczęściej zadawane pytania (225) Ortografia (580) Interpunkcja (191) Wymowa (69) Znaczenie (259) Etymologia (301) Historia języka (24) Składnia (330) Słowotwórstwo (135) Odmiana (327) Frazeologia (131) Poprawność komunikacyjna (187) Nazwy własne (427) Wyrazy obce (89) Grzeczność językowa (40) Różne (161) Wszystkie tematy (3251)
w:
Uwaga! Można wybrać dział!
Słowotwórstwo2005-12-13
Ostatnio w supermarkecie Tesco przy jednej z kas ujrzałam tabliczkę Kasa nieczynna. Za nieudogodnienia przepraszamy. Czy istnieje słowo nieudogodnienie? Zawsze wydawało mi się, że powinno to być uniedogodnienie, ale nie jestem już pewna, bo żadnego z powyższych słów nie ma w łowniku języka polskiego! Najprościej byłoby powiedzieć niedogodności, ale chciałabym wiedzieć, czy uniedogodnienia (nieudogodnienia?!) mają jakąś racje bytu.
Żaden słownik nie jest w stanie zarejestrować wszystkich wyrazów, bo mamy do czynienia z klasą otwartą. Neologizm nieudogodnienie należy zakwalifikować do wyrazów potencjalnych, utworzonych zgodnie z regułami słowotwórczymi polszczyzny: por. lubienie → nielubienie, przybycie → nieprzybycie, też: nieprzystosowanie, nieoddanie, niespłacenie np. długu. Regułami derywacyjnymi można interpretować ciągi: dogodny → udogodnić → udogodnienie → *nieudogodnienie, też: lepszy → ulepszyć → ulepszenie – *nieulepszenie, wolny → uwolnić → uwolnienie → *nieuwolnienie. Jest zatem nieudogodnienie innowacją językową, zakotwiczoną w systemie języka, ale nieakceptowaną przez wszystkich użytkownika języka (dlatego dałam gwiazdkę). Z punktu widzenia semantyki podanego wypowiedzenia (Kasa nieczynna. Za nieudogodnienia przepraszamy) neologizm nie jest fortunny. Wprawdzie mamy możliwy do zaprzeczenia rzeczownik odsłowny udogodnienie, ale czynna kasa w sklepie jest stanem normalnym, który trudno nazwać udogodnieniem, a tylko wtedy można by mówić o znaczeniu braku czy przeciwstawności przedrostkowego nie- (nieudogodnienie). Ma zatem rację autorka pytania, że użycie potencjalnego nieudogodnienie w ogłoszeniu jest niewłaściwe. Zdecydowanie lepszy jest rzeczownik odsłowny uniedogodnienie (pochodny od czasownika uniedogodnić, ten zaś od przymiotnika niedogodny, podobnie: unieruchomienie od unieruchomić, a ten od nieruchomy). Jeszcze innym, prostszym sposobem jest użycie nazwy cechy: niedogodność ‘to, że coś jest niedogodne’.
Krystyna Kleszczowa
Słowotwórstwo2005-12-06
Czy program komputerowy napisany w języku Pascal można nazwać programem paskalowym czy pascalowym? A napisany w języku Basic – basicowym, bo raczej nie basikowym.
Przymiotniki od nazw języków i programów komputerowych mają z reguły końcówkę -owy, np. HTML-owy, windowsowy. To argument na korzyść form pascalowy (ewentualnie paskalowy), basicowy, które należy uważać za wzorcowe.
Jan Grzenia
Słowotwórstwo2005-11-15
Czy istnieje żeńska forma słowa heros - tzn. heroska? Czy użycie takiej formy jest poprawne? Istnieje słowo o podobnym znaczeniu – heroina, ale ona kojarzy mi się jednoznacznie z kobieta uwodzącą, seksualną, a nie z silną, waleczną osoba. Dlatego chciałam zapytać, czy istnieje takowe rozróżnienie, czy też nie. Dziękuję za odpowiedź.
Forma żeńska od heros to heroina. Inny słownik języka polskiego pod redakcją Mirosława Bańki podaje następującą definicję tego słowa: ‘aktorka lub bohaterka’. W dyskursie teorii literatury to słowo jest używane. Skojarzenia z kobietą uwodzicielską mają charakter jednostkowy, czyli są właściwe tylko osobie zadającej to pytanie.
Żaden ze współczesnych słowników języka polskiego nie notuje słowa heroska. Choć słowo wymyślone przez pytającego jest zgodne z polskim systemem słowotwórczym (aktor > aktorka, pisarz > pisarka, bohater > bohaterka), to jednak nie istnieje w leksyce polskiej. Nie ma potrzeby dublowania formy żeńskiej już istniejącej, czyli wyrazu heroina.
Małgorzata Kita
Słowotwórstwo2005-11-08
Chciałbym spytać o możliwość utworzenia przymiotnika od wyrazu obcego pochodzenia tabu. Zastanawiam się, czy funkcjonujący gdzieniegdzie wyraz tabuiczny jest dopuszczalny. Słowo tabu pojawia się ostatnio tak często, że konieczność używania stosownego przymiotnika wydaje się nagląca.
Przymiotnik od tabu już istnieje, brzmi tabuistyczny i jest odnotowany w kilku słownikach (np. Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza, Wielki słownik wyrazów obcych pod red. M. Bańki, Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego. Forma tabuiczny pojawia się w tekstach, ale jest rzadka.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2005-11-04
Czy da się tworzyć poprawne przymiotniki od nazw geograficznych typu Turku i Tartu?
Od Tartu mamy utrwaloną formę tartuski. Od drugiej nazwy (i podobnie zakończonych) nie tworzy się przymiotnika, ale można by stosować analogicznie zbudowaną formę turkuski.
Jan Grzenia
Słowotwórstwo2005-10-31
Czy istnieje słowo niekatolik w języku polskim?
Słowo to istnieje, choć niekoniecznie musi być odnotowane w słownikach ogólnych języka polskiego, ponieważ te z reguły nie zawierają rzeczowników zaprzeczonych, które w sposób regularny można utworzyć za pomocą odpowiedniego przedrostka. Wystarczy jednak wpisać wyraz niekatolik do stosownego okienka na stronie PWN, na której udostępniany jest w wersji elektronicznej Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego, aby się przekonać, że wyraz ów jest oficjalnie odnotowany. Aby być pewnym, że rzeczownika niekatolik się używa, wystarczy go wpisać do dowolnej wyszukiwarki internetowej.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2005-05-16
Przeglądając strony Państwa poradni językowej, trafiłem na fragment, który wręcz zmroził krew w moich żyłach! Jak się nazywa mieszkanka Szczecinka? Odpowiedź: Według Słownika nazw własnych Jana Grzeni jest to szczecinczanka, pisana oczywiście małą literą. Jako, że byłem przez 20 pierwszych lat mego życia szczecineczczaninem (czy może szczecinczaninem?) miałem z problemem takiej odmiany wielokrotnie kontakt, ale nie spotkałem się z odmianą proponowaną przez pana Grzenię. Do tej pory byłem święcie przekonany, że mieszkanka Szczecinka to szczecineczczanka - tak mnie uczyli w szczecineckiej szkole... Proszę o wyjaśnienie, bo właśnie powoli załamuje się moje poczucie lokalnej tożsamości ;-).
Nie trzeba tej sprawy widzieć tak dramatycznie, ponieważ tworzeniem nazw mieszkańców rządzi czytelny proces słowotwórczy. Nazwy mieszkańców polskich miejscowości tworzymy, dodając do tematu dopełniacza przyrostki -anin albo -czyk (bardzo rzadko), czemu mogą towarzyszyć oboczności wywoływane przez przyrostek. W naszym wypadku mamy Szczecink- -anin = szczecinczanin. W razie wątpliwości proszę porównać: Turek - turczanin, koniec - końcowy. Jak widzimy, formę !szczecineczczanin trzeba uznać za błędną z co najmniej 2 powodów. Po pierwsze, samogłoska -e- w zakończeniu tematu nie może być zachowana, po drugie, przyrostkiem jest -anin, a nie -czanin.
Jan Grzenia
Słowotwórstwo2005-03-21
Jestem mieszkanką Złocieńca. Kiedyś w moim mieście zorganizowano wystawę pod tytułem: Złocieniecczanie ze Złocieńcem w tle. Wątpię, aby poprawna była nazwa mieszkańców – złocieniecczanie, wydaje mi się, ze bardziej poprawne jest złocienianie.
Wzorcowa forma wyrazu oznaczającego mieszkańca Złocieńca to złocieńczanin (forma żeńska złocieńczanka, zbiorowa złocieńczanie). Podstawą, od której takie wyrazy tworzymy, jest temat dopełniacza (Złocieńc-), do tego dochodzi wymiana głoskowa c:cz, podobnie np. kończyć od koniec, zgorzelczanin od Zgorzelec.
Jan Grzenia
Słowotwórstwo2005-03-21
Czy spotkany przeze mnie przymiotnik kierkeaardiańskie wyrzeczenie jest poprawny? Jeśli nie, to proszę o jego poprawę. Dziękuję.
Jest poprawny, chociaż nie używany. Spotyka się natomiast kierkegaardowski // Kierkegaardowski.
Jan Grzenia
Słowotwórstwo2005-01-30
Czy istnieje związek między wyrazami spód i spodek? Czy drugi wyraz jest podzielny słowotwórczo? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Wyraz spodek jest podzielny słowotwórczo – pochodzi od wyrazu spód, do którego został dodany przyrostek -ek, a oznacza ‘coś, co jest pod spodem’, przedmiot, który znajduje się pod spodem (najczęściej filiżanki, szklanki itp.).
Mirosława Siuciak
Słowotwórstwo2005-01-14
Czy istnieje takie słowo jak współudziałowej? Kontekst w zdaniu wygląda tak: Czyni to poprzez m.in. zwiększenie kwoty współudziałowej dodatkowego podatku regionalnego...
Przymiotnika współudziałowy nie odnotowują słowniki języka polskiego ani Korpus Języka Polskiego PWN, nie ma go także na stronach internetowych. Jest on utworzony od rzeczownika współudział, ale – mimo że strukturalnie poprawny pod względem słowotwórczym – niekoniecznie musi być zaakceptowany, zwłaszcza przez językoznawców. Współcześnie obserwujemy w polszczyźnie nadmierną ekspansję przymiotnikowego przyrostka słowotwórczego -owy, a nowe wyrazy w ten sposób utworzone często niepotrzebnie zastępują naturalne i zrozumiałe w naszym języku konstrukcje składniowe z przydawką rzeczowną typu kwota czegoś (w dopełniaczu). Moim zdaniem lepiej byłoby w tym kontekście użyć właśnie konstrukcji kwoty współudziału.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2005-01-13
Bardzo proszę o rozstrzygnięcie sporu, który toczymy w agencji PR (jestem tam na praktyce). Kością niezgody jest leksem medialny - i tu pojawia się problem: mediowy czy medialny? Znalazłam w Internecie stanowisko prof. M. Bańko, który zaleca formę medialny. Ciekawa jestem jednak Pani stanowiska w tej sprawie. Pozdrawiam, Anna K.
Sporu tego nie można rozstrzygnąć w łatwy sposób, bo współcześnie mediowy pojawia się w nieco innym znaczeniu i w innych kontekstach niż medialny, o wyborze któregoś z tych wariantów decyduje więc intencja mówiącego. Mediowy, nadal znacznie rzadszy i nie odnotowany jeszcze przez słowniki języka polskiego, ma ogólniejsze znaczenie ‘odnoszący się do mass mediów’, medialny natomiast oprócz tego znaczenia ma również inne: ‘właściwy mediom’, ‘typowy dla mediów’, ‘znany z mediów, popularny dzięki mediom’, a także ‘podziwiany, uwielbiany przez media, często pojawiający się w mediach’ (por. osobowość medialna na wzór osobowości telewizyjnej). Moje poglądy w tej kwestii nie odbiegają za bardzo od opinii Mirosława Bańki. Wolę przymiotnik medialny. Zwykle nie jestem oporna na nowinki językowe, ale przymiotnik mediowy nie podoba mi się zdecydowanie. Drażni mnie nadmierne rozpowszechnienie przyrostka -owy, który tworzy wiele derywatów niedostatecznie precyzyjnych znaczeniowo (por. choćby fundusze pomocowe czy sklep nurkowy, a ostatnio także modowy wizjoner, fotograf, reportaż).
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2004-12-07
Czy istnieje forma serbo-chorwacki czy tylko serbsko-chorwacki?
Słowniki (na czele z Wielkim słownikiem ortograficznym) odnotowują postać serbsko-chorwacki w znaczeniu ‘serbski i chorwacki’. Wprawdzie w Internecie znaleźć można ponad 100 przykładów z formą serbo-chorwacki, jednak forma serbsko-chorwacki widnieje w prawie siedem razy większej ilości dokumentów.
Katarzyna Wyrwas
Od końca XIX wieku serbsko-chorwacki był wspólnym językiem Serbów, Chorwatów, Czarnogórców i bośniackich muzułmanów. Po uchwałach parlamentów Chorwacji, Serbii i Bośni uznano chorwacki, serbski i bośniacki za 3 odrębne języki południowosłowiańskie. Wobec faktu równouprawnienia języków wydaje mi się, że formę serbsko-chorwacki tym bardziej należy uznać za jedynie poprawną.
Aldona Skudrzyk
Słowotwórstwo2004-11-30
Czy istnieje przymiotnik zarodny związany z rzeczownikiem zarodnik na przykład?
Współcześnie od rzeczownika zarodnik tworzy się przymiotnik zarodnikowy (stan ten odnotowuje choćby Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza. Do połowy XIX wieku używany był natomiast przymiotnik zarodny pochodny od rzeczownika zaród oznaczającego ‘nowy organizm rozwijający się z zapłodnionej komórki jajowej; zawiązek młodej rośliny’, co odnotowuje Słownik języka polskiego PWN pod red. W. Doroszewskiego oraz Słownik języka polskiego S.B. Lindego (wydany w latach 1807-1814).
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2004-11-10
Spotykam się coraz częściej w zaproszeniach konferencyjnych z określeniem przerwa kawowa. Czy można tak powiedzieć, czy raczej poprawne jest określenie przerwa na kawę? Wydaje mi się, że to pierwsze pochodzi z tłumaczenia angielskiego coffee break.
Podany przez Panią przykład przerwa kawowa jest przejawem zastępowania w języku polskim przymiotnikami wyrażeń przyimkowych lub innych konstrukcji składniowych. Ekspansja wyrażeń z przymiotnikiem (zwłaszcza z przyrostkiem -owy) jest dość silna. Pojawiają się lody gałkowe, hurtownie nabiałowe, drogi autostradowe, środki pomocowe i inne. Te dookreślające przymiotniki precyzują znaczenie członu nadrzędnego, nazwy z nimi zaczynają pełnić funkcję terminu, są krótkie i wygodne. Ale czy ładne i konieczne w każdym typie kontaktu językowego? Raczej nie. Wprawdzie dla zauważonej przez Panią przerwy kawowej jest wzór w postaci przerwy śniadaniowej, jednak w zaproszeniu (tekście pisanym) nie stosowałabym takiej konstrukcji i pozostałabym przy przerwie na kawę. Może piszący uważają, że przerwa na kawę jest za mało oficjalna i stąd to nowe, nieugruntowane w języku polskim, połączenie. A może w tekście zaproszenia zrezygnować z dookreślającego na kawę? Czy potrzebny jest ten stopień precyzji? Po prostu przerwa, a czy pijemy wtedy kawę, herbatę, wodę, sok, wynika z naszej wspólnej wiedzy o świecie i indywidualnych preferencji.
Romualda Piętkowa
Słowotwórstwo2004-11-06
Proszę o ocenę: która z form jest bardziej poprawna – dwuipółletni czy dwuipółroczny?
W polszczyźnie istnieją supletywne formy odmiany niektórych wyrazów, czyli formy tworzące jeden wzorzec deklinacyjny lub koniugacyjny, ale nie związane pokrewieństwem etymologicznym, np. człowiek – ludzie, ja – mnie, dobry – lepszy, być – jest. Rzeczownik lata w liczbie mnogiej stanowi formę supletywną rzeczownika rok i stąd pewnie wynika problem z wymienionymi w pytaniu wyrazami. Problem jest jednak łatwy do rozwiązania, wystarczy bowiem zastanowić się, jaką definicję przypisalibyśmy każdej z tych form – dwuipółroczny to ‘taki, który ma dwa i pół roku’, a dwuipółletni to ‘taki, który ma dwa i pół lata’. Oczywiste jest, że po polsku mówimy dwa i pół roku, a zatem te właśnie wyrazy posłużyły do utworzenia wyrazu złożonego dwuipółroczny! Nawet na stronach internetowych nie ma ani jednego poświadczenia dla dwuipółletniego. Przymiotnik dwuipółletni znajduje się jednak w Wielkim słowniku ortograficznym PWN pod red. E. Polańskiego, nie można go zatem uznać za formę niepoprawną. Z punktu widzenia logicznego i słowotwórczego bardziej poprawna wydaje mi się forma dwuipółroczny, ale język nie zawsze idzie w parze z logiką.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2004-11-06
Często używa się obecnie zwrotu na spółę lub na współę, co ma mniej więcej oznaczać, że np. kupujemy coś wspólnie, dzieląc się kosztami. Czy te zwroty są poprawne? A jeżeli tak, to który z nich?
Wyraz spółka ma w polszczyźnie przestarzałe znaczenie ‘wspólne działanie; wspólnota interesów, zamierzeń’ i w tym znaczeniu występuje dziś w zasadzie tylko w potocznych związkach frazeologicznych do spółki z kimś (według słowników częstszy w użyciu) oraz na spółkę z kimś, oba o znaczeniu ‘wspólnie, razem, łącznie z kimś’ (zob. Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza). Drugi z tych związków w potocznym języku środowisk młodzieżowych posłużył do utworzenia (przez ucięcie -k-) wyrażenia na spółę (pamiętam, że za moich wczesnoszkolnych czasów mówiło się spóła, kiedy chciało się coś od kogoś dostać, zwykle słodycze itp.). Połączenie do spółki w efekcie takiego samego zabiegu słowotwórczego dało do spóły(które np. na stronach internetowych jest używane trzy razy rzadziej niż na spółę). Oba wymienione potoczne związki frazeologiczne są utworzone poprawnie, zgodnie w typowym schematem często służącym do tworzenia zgrubień i wyrazów o nacechowaniu ekspresywnym (por. bułka – buła, dwójka – dwója itd.). Trzeba natomiast pamiętać, że na spółę i do spóły będą użyte poprawnie pod warunkiem, że znajdą się w wypowiedzi o charakterze potocznym, nieoficjalnym. Za niepoprawnie zbudowane uznać zaś należy wymienione w pytaniu połączenie na współę, ponieważ nie ma w polszczyźnie wyrażenia, od którego mogłoby zostać utworzone – jest to zapewne efekt dodania przedrostka w- do popularnego na spółę. Może na współę powstało, bo młodzieży znudziło się stare na spółę, którego używają nawet ich rodzice? Na współę jest jednak rzeczywiście używane, choć siedem razy rzadziej niż na spółę, i występuje – jak łatwo zauważyć np. w Internecie – prawie wyłącznie w tekstach blogów.
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2004-11-03
Zwracam się z uprzejmą prośbą o udzielenie odpowiedzi na poniższe pytania, wynikające ze skargi pracowników Akademii Rolniczej w Lublinie, która wpłynęła do tutejszego Inspektoratu. Przedmiotem skargi jest nazwa jaj sprzedawanych w jednym z lubelskich supermarketów. Jaja te opakowane są w plastikowe pojemniki i opatrzone etykietą z informacją Wsie jaja. Zarzut skarżących dotyczy błędu gramatycznego, związanego z użyciem wyrazu wsie. W związku z powyższym konieczne jest uzyskanie odpowiedzi: 1) czy można posługiwać się takim przymiotnikiem, który w języku polskim nie istnieje? 2) czy można używać takiego określenia w nazwie produktu jako nazwie handlowej? 3) czy przymiotnik wsie można potraktować jako wulgaryzm, który nie powinien być używany w obrocie? Uzyskanie odpowiedzi na powyższe pytania pozwoli na udzielenie prawidłowego i wyczerpującego wyjaśnienia zainteresowanym oraz ukierunkuje odpowiednie działania Inspekcji Handlowej wynikające z kompetencji przewidzianych ustawą z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (DzU nr 90, poz. 999 z późn. zm.). Z uwagi na konieczność interwencji w ww. sprawie uprzejmie proszę o potraktowanie sprawy jako pilnej. Lubelski Wojewódzki Inspektor Inspekcji Handlowej
Z listu Pana Inspektora wynika, że przymiotnik wsi traktowany jest przez skarżących jako błąd językowy. To prawda, że we współczesnej polszczyźnie nie ma takiego przymiotnika (w polszczyźnie historycznej także nie odnotowano wsi!), co więcej – sposób utworzenia tej formacji słowotwórczej jest wbrew zasadom, bo w języku polskim w ten sposób tworzy się jedynie wyrazy od rzeczowników żywotnych, zatem: strusie jaja, indycze jaja, barani udziec, psi węch. Jeśli chodzi o przymiotnik od rzeczownika wieś, mamy neutralny wiejski (jak miejski), negatywnie nacechowany wsiowy, w starych zaś słownikach spotkać można jeszcze wieśny i wsiacki. Problem leży nie w tym, czy nazwa Wsie jaja jest zgodna z normami współczesnej polszczyzny, bo na pewno nie jest, ale na tym, czy takie łamanie normy było fortunne i czy było zasadne w tworzeniu nazwy handlowej. Wiemy, że jeśli chodzi o chwyty reklamowe, łamanie normy językowej jest powszechne (por. choćby stopniowanie przymiotników materiałowych: !bardziej czekoladowy). Czy praktyka ta zabroniona jest w nazwach handlowych? Tego nie wiem, trzeba sprawdzić w ustawie. Czy przymiotnik wsi można traktować jako wulgaryzm (wiemy, że w ustawie o języku polskim jest mowa o wulgaryzmach)? Przyznam się, że mnie to zaskoczyło. Od początku rozumiałam intencje autorów spornej nazwy handlowej. Chodziło o podkreślenie, że sprzedawane jaja nie pochodzą z kurzej fermy, a od kur hodowanych na wiejskich podwórkach. Takie intencje w pełni oddawałby przymiotnik wiejski. Dlaczego utworzono przymiotnik wsi? Może ze względu na jednosylabową postać, co w pierwszej chwili utrudnia odczytanie nazwy, także daje efekt humorystyczny (tym samym przyciąga uwagę, a o to przecież chodzi). Może ze względu na skojarzenie z rosyjskim zaimkiem все? Trudno powiedzieć. W każdym razie doszukiwanie się wulgarności wydaje się nadinterpretacją. Tym samym konflikt w mojej ocenie jest bezzasadny. A może chodzi o skojarzenie z przymiotnikiem psi? Wtedy można by się doszukiwać wulgarności. Czy to jednak nie jest zbyt odległe skojarzenie? Jako językoznawcy nie możemy opierać się na domysłach. Wątpię też, czy takie skojarzenie dałoby dobre skutki handlowe. Ja bym takich jajek nie kupiła.
Krystyna Kleszczowa

Dość częste w języku polskim jest tworzenie przymiotników odrzeczownikowych nie przez dodawanie przyrostka, lecz przez przesunięcie ich do odmiany przymiotnikowej, tj. przez dodanie końcówek -i / -y: koza – kozi, bocian – bociani, zając – zajęczy, ryba – rybi itd. Przy rzeczownikach rodzaju nijakiego mają one zakończenie -e: kozie mleko, bocianie gniazdo, rybie oczy, kurze jaja, strusie mięso itd. Przymiotniki tak tworzone mają różne znaczenia relacyjne, najczęściej dzierżawcze (od posiadacza): bocianie gniazdo, często materiałowe: kozie mleko. Warto też zwrócić uwagę, że tworzy się je zwykle od rzeczowników żywotnych. Określenie wsie (jaja) na pierwszy rzut oka wydaje się podobne do przymiotników wyżej przytoczonych, ale to tylko pozór. Utworzono je pewnie według schematu: jaja ze wsi → jaja wsie. Doszło jednak do naruszenia zakresu stosowania istniejącego szablonu, rzeczownik nie jest ani nazwą materiału, ani nie określa przynależności. Forma wsie powstała zatem wskutek nietrafnej analogii do przymiotników przytoczonych i podobnych, jako próba uniknięcia określenia wiejskie. Dlaczego się pojawiła? Przychodzą do głowy dwie możliwości: 1) cudzoziemcowi określenie wiejskie może wydawać się zbyt odległe od podstawy wieś, 2) pewnie jest ona rezultatem dowcipu językowego, celowego chwytu marketingowego: dziwne określenie skupia uwagę. Pewnie w grę wchodzi druga możliwość. W sumie zatem: nie ulega wątpliwości, że forma wsie jest niepoprawnym neologizmem, wprowadzonym niepotrzebnie zamiast istniejącego określenia wiejskie. Jaja powinny pozostać wiejskie, bo tak brzmi uzasadniony historycznie i ustabilizowany od wieków w polszczyźnie przymiotnik od rzeczownika wieś.
Olga Wolińska

Przymiotnik wsi nie jest odnotowany w żadnym słowniku języka polskiego. Pod względem gramatycznym (słowotwórczym) został utworzony poprzez derywację paradygmatyczną polegającą na zmianie sposobu odmiany z rzeczownikowej (wieś) na przymiotnikową (wsi). Tak powstały neologizm o znaczeniu genetycznym (komunikuje relację pochodzenia: wsie jaja to ‘jaja pochodzące ze wsi’), nie pozostaje jednak w zgodzie z typowym dla tej grupy schematem, ponieważ w polszczyźnie przymiotniki tego typu tworzy się wyłącznie od wyrazów oznaczających istoty żywe, a dokładnie od nazw zwierząt, np. krowie mleko, kurze jaja, owcza wełna, białko zwierzęce itp. Twórca omawianego neologizmu miał w zasobie leksykalnym współczesnego języka polskiego dwa przymiotniki pochodzące od rzeczownika wieś: wsiowy oraz wiejski (znany od XVI wieku przymiotnik wieśny wyszedł już dawno z użycia). Pierwszy z wymienionych leksemów – wsiowy – trudno uznać za stosowny element nazwy handlowej, ma on bowiem obecnie nacechowanie zdecydowanie negatywne, pogardliwe lub lekceważące, używany bywa nawet z intencją obraźliwą (por. wsiowe zwyczaje, wsiowa moda). Drugi przymiotnik – wiejski – jest współcześnie używany m.in. w znaczeniu ‘związany ze wsią’ oraz ‘odnoszący się do mieszkańców wsi; wykonywany przez nich, typowy dla nich’ (zob. np. Uniwersalny słownik języka polskigo pod red. S. Dubisza). Faktem jest, że w polszczyźnie, zwłaszcza potocznej, mocno akcentowana jest opozycja wieś – miasto, w której to, co z wsią ma związek (mieszkańcy, ich zwyczaje, zachowanie i gwara) często jest wartościowane negatywnie. Z tego też względu przymiotnik wiejski, który w słownikach jest prezentowany obiektywnie, w codziennym użyciu wielu osób miewa nacechowanie pogardliwe – świadczyć o tym mogą choćby łatwo dostępne dzięki wyszukiwarkom strony internetowe, na których przedstawia się np. wiejski tuning samochodów, a motocykl marki WSK nazywa się ironicznie wiejskim sprzętem kaskaderskim. Z drugiej jednak strony przymiotnik wiejski kojarzy się Polakom z terenami ekologicznie czystymi, nieskażonymi, ze zdrową, naturalną, wytwarzaną tradycyjnymi metodami żywnością, do czego nawiązuje np. nazwa sieci restauracji Wiejskie jadło, opisy restauracji: dobra polska kuchnia z wiejskim klimatem oraz nazwy handlowe produktów spożywczych typu serek wiejski, wiejskie masło, twarożek wiejski, chleb wiejski itp., a także pozytywnie nacechowane określenia wiejski klimat, wiejski wypoczynek związane z rozwojem agroturystyki. Takie pozytywne konotacje pozwalają na użycie w nazwie handlowej leksemu wiejski. Ochrona języka polskiego polegać ma m.in. na dbaniu o poprawne używanie języka i na przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji. Twórca przymiotnika wsi złamał jedynie konwencje gramatyczne polszczyzny, przymiotnik wsi występujący w nazwie handlowej Wsie jaja dubluje bowiem niepotrzebnie znany w polszczyźnie od XVI wieku przymiotnik wiejski. Formę wsi uważam za niefunkcjonalną innowację językową, która w dodatku jest utworzona niepoprawnie. Wyrazu tego wulgaryzmem nazwać jednak nie można, bo – choć wsi może razić poczucie językowe Polaków – nie przystaje do żadnej definicji wulgaryzmu: nie jest wyrazem ordynarnym, uznawanym za nieprzyzwoity ani grubiański, a mówiący nie wyrażają za jego pomocą swych emocji względem czegoś lub kogoś i nie łamią przy tym tabu językowego ani obowiązujących w danej społeczności konwencji kultury (por. M. Grochowski: Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów. Warszawa 1995).
Katarzyna Wyrwas

Zaczynam od końca – na pewno nie jest to forma wulgarna! Formę rozumiem jako wykorzystującą mechanizm gry językowej w celach perswazyjnych. Taka zdecydowanie niepoprawna systemowo forma na pewno budzi zainteresowanie, przyciąga uwagę, tzn. spełnia wyjściowy warunek skutecznego przekonywania do produktu. Z punktu widzenia marketingowego ma więc jakieś uzasadnienie. Ale pozostaje aspekt inny - ochrona języka. Gra językowa pozostaje grą tylko dla tych, którzy znają jej zasady, czyli rozumieją mechanizm żartu. Dla sporej grupy uczestników życia społecznego taka forma niepoprawna może stać się swego rodzaju wzorcem, a w najlepszym razie dowodem przyzwolenia na łamanie reguł językowych. Jak niegdyś !cókier, tak i !wsie uznałabym za niepoprawne i niemogące funkcjonować w obiegu publicznym.
Aldona Skudrzyk

Żaden słownik nie odnotowuje przymiotnika wsi. Jak należy przypuszczać, jest to zapewne jakaś potoczna forma przymiotnika wsiowy, które to słowo w słownikach opisywane jest jako lekceważące, pogardliwe, wręcz używane z intencją obraźliwą. Przy takiej charakterystyce pragmatycznej chyba nie byłoby wskazane, aby stanowiło ono element nazwy handlowej, bo na pewno marka produktu na tym nie zyskuje. Jeśli w ten sposób mówi się o tym, że jaja pochodzą ze wsi, informacja ta dodatkowo otrzymuje negatywne zabarwienie. Przy tej okazji nasuwa się pytanie: po co używać tak pejoratywnie obciążonego słowa, skoro w języku polskim istnieje całkiem przyzwoity i neutralny przymiotnik wiejski?
Ewa Biłas-Pleszak
Słowotwórstwo2004-10-30
Właśnie przeczytałam na opakowaniu serka serek wanilinowy. Czy to jest poprawne? A nie waniliowy? Co jest błędem?
W Internecie znalazłam tylko jedną nazwę serek wanilinowy – w ofercie Spółdzielni Mleczarskiej Jogser z Sosnowca. Drogi do nazwania serka wanilinowym łatwo się domyślić przeglądając słowniki (por. choćby Słownik języka polskiego PWN pod red. M. Szymczaka). Pewien gatunek tej rośliny – wanilia płaskolistna – daje owoce, również zwane wanilią, używane m.in. jako aromatyczna przyprawa. Od rzeczownika wanilia pochodzi przymiotnik waniliowy o znaczeniu ‘odnoszący się do wanilii – rośliny lub jej owocu; wyrabiany z dodatkiem owoców wanilii’. W owocach wanilii występuje wanilina, która jest naturalnym związkiem organicznym, aldehydem, używanym m.in. do aromatyzowania produktów spożywczych. Od rzeczownika wanilina pochodzi przymiotnik wanilinowy. Z powyższych definicji słownikowych nie wynika, że bardziej poprawna miałaby być nazwa serek waniliowy lub serek wanilinowy, ponieważ o tak nazwanych serkach powiedzieć można i to, że mają waniliowy smak, i to, że zawierają wanilinę. Faktem jest, że pierwsza z tych nazw – serek waniliowy – jest używana zdecydowanie częściej i jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Mówimy także potocznie cukier waniliowy, aromat waniliowy na cukier i aromat do ciast o zapachu wanilii, który faktycznie nazywa się cukrem wanilinowym i aromatem wanilinowym. Widziałam też budyń o smaku waniliowym, a na liście jego składników znajdował się aromat wanilinowy identyczny z naturalnym, wanilina może być bowiem otrzymywana również syntetycznie. W naszych jednak czasach konsumenci wolą kupić produkty zawierające wyłącznie naturalne składniki, dlatego w nazwie handlowej lepiej brzmi przymiotnik waniliowy niż wanilinowy. Być może z tego powodu prawie wszyscy producenci oferują serki waniliowe, pozwalając nam wiązać swój produkt z miłym, naturalnym smakiem i jednocześnie zręcznie unikając jakichkolwiek skojarzeń z chemią...
Katarzyna Wyrwas
Słowotwórstwo2004-10-29
Czy słowo nieperiodyk funkcjonuje w języku polskim, czy dopuszczalne jest użycie takiego słowa?
Słownik odnotowują jedynie rzeczownik periodyk ‘czasopismo o stałej nazwie i ciągłej numeracji, wydawane w określonych odstępach czasu; pismo periodyczne’. Nieperiodyka w słownikach nie ma, ponieważ zwykle nie zamieszczają one słów, które można utworzyć w sposób dość regularny za pomocą typowych przyrostków, jak np. nazwy żeńskie, czy przedrostków, jak np. wyrazy o przeciwstawnym znaczeniu. O tym, że rzeczownik nieperiodyk (z punktu widzenia słowotwórstwa utworzony poprawnie, a z punktu widzenia polskiej ortografii poprawnie zapisany) istnieje w zasobie leksykalnym polszczyzny, świadczyć mogą dwa fakty: odnotowanie definicji przymiotnika nieperiodyczny (np. w Słowniku języka polskiego PWN pod red. W. Doroszewskiego oraz w Uniwersalnym słowniku języka polskiego pod red. S. Dubisza) oraz używanie tego rzeczownika, choćby na stronach internetowych, gdzie wyszukiwarka znalazła aż 471 przykładów. Nieperiodyk zatem to ‘pismo ukazujące się w różnych odstępach czasu lub jednorazowe’ i nie ma powodu, aby wyrazu tego nie używać.
Katarzyna Wyrwas

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163